wtorek, 25 sierpnia 2015

LMA - Chapter 15


Uwaga ! W rozdziale pojawią się treści nieodpowiednie dla niektórych czytelników !
Jedzie któraś z Was na show Janoskians do Warszawy ? :)


Louis POV

Zostałem na chwilę sam po zrobieniu tuzina wywiadów. Mary podeszła do mnie i uczepiła się mojej szyi. Próbowałem się od niej odsunąć, ale
złapała moją rękę i zaprowadziła do jakiegoś ciemnego kąta mówiąc, że coś się stało i Emily musi ze mną pogadać.
- Coś złego stało się Emily ? - Zapytałem poważnie zmartwiony, oblizała usta i popchnęła mnie na ścianę.
Kurwa , to bolało !
- Emily ? Jakiej Emily ?
- Mary, o co Ci chodzi ?
Nie odpowiedziała , poluźniła swój szlafrok pokazując swoje nagie ciało i zbliżyła się jeszcze bardziej.
- Mary , oszalałaś !
- Shh ... nic nie mów. - Wyszeptała, łapiąc moje dłonie i przyciskając do jej piersi. Muszę przyznać , że były duże i w przeszłości pieprzyłbym ją już teraz,
bo jest niezłą laską, ale kocham Emily, a jej żadna dziewczyna nie może się równać.
Kocham Emily. Emily jest wyjątkowa, lepsza od wszystkich.
Odepchnąłem Mary , odsunęła się na chwilę, ale za chwilę znów podeszła i położyła moje ręcę na jej talii i przytrzymała je swoimi, kiedy próbowała mnie zmusić, żebym ją pocałował.
Kiedy spojrzałem przed siebie zobaczyłem Emily. Otworzyłem szeroko oczy. Nie , to się nie dzieje ! Nie teraz kiedy udało mi się odzyskać jej zaufanie. Cholera !
Mary, ty dziwko !
- Emily! Nie , nie uciekaj, proszę. - Próbowałem powiedzieć, wiedząc, że to jest dokładnie to co zamierza zrobić. - Cholera !
- Louis ! - Zawołała Mary.
- Cholera ! - Powtórzyłem. - Widzisz co właśnie zrobiłaś ? - Wydarłem się na nią, odsunęła się przerażona. - Powinienem Cię teraz zabić.
- Louis, daj spokój. Zapomnij o niej , jest niczym w porównaniu do mnie. Zabawmy się trochę jak za dawnych czasów.
- Zamknij się. Mam nadzieję, że umrzesz i pójdziesz do piekła.
- Trafisz tam szybciej niż ja, Tommo. - Zaśmiała się, wyszedłem pokazując jej mój środkowy palec.

Emily POV
Mój telefon zaczął dzwonić, wstałam z łóżka i wyjęłam go z mojej torebki. To John. Wytarłam łzy i wzięłam dwa, głębokie oddechy zanim odebrałam. 
- Emily! Bardzo za Tobą tęsknię, właśnie wróciłem z pracy i będę gotował obiad.
- Cieszę się , że zadzwoniłeś. Też za Tobą tęsknię. 
- Wszystko w porządku ?
- Tak , dlaczego pytasz ?
- Nie wiem, wydajesz się dziwna ... czy ty ... czy ty płakałaś Emily ?
- Ja ? Oczywiście, że nie. Dlaczego miałabym płakać ?
- Nie wiem, ty mi powiedz. 
Ponieważ facet, którego nienawidzę i który mówi mi, że mnie kocha całował inną dziewczynę
i to złamało mi serce, mimo że Cię kocham i niedługo poślubię. 
- To nic. Jestem po prostu zmęczona. 
- Okay. Wracasz jutro ?
- Tak. 
- Dobrze. Kocham Cię.
- Ja ... ja też Cię kocham. - Odpowiedziałam i poczułam jak zaschło mi w gardle.
Rozłączyłam się i opadłam na łóżko. Zasnęłam ze łzami w oczach. Jestem coraz bardziej zmieszana.
Nie wiem kim jestem , albo raczej kim byłam. Kogo kocham, a kogo kochałam. Nic o sobie nie wiem !

(...)

Była już noc, kiedy usłyszałam pukanie do drzwi, które mnie obudziło, to prawdopodobnie sprzątaczka. Westchnęłam i wstałam powoli z łóżka.
Osoba za drzwiami ponownie zapukała, tym razem z większą siłą.
- Idę. - Odpowiedziałam zirytowana.
Przecież nikt nie umiera. 
Podeszłam do drzwi i stanęłam na palcach, żeby zobaczył kto jest po drugiej stronie. Louis. Łzy znów popłynęły, a ból w klatce piersiowej powrócił.
Dlaczego tak się przez niego czuję?
Co jest co cholery !
- Odejdź Louis !- Powiedziałam na tyle głośno, żeby usłyszał. 
- Nie, nigdzie nie pójdę, dopóki nie otworzysz drzwi.
- Nie otworzę drzwi. 
- Dlaczego ? Jesteś zazdrosna ?- Zapytał i byłam pewna, że uśmiechał się w tym momencie. Boże, jak ja lubię jego uśmiech ...
Zamknij się Emily !
- Nie, nie jestem, dlaczego miałabym być ?
- Więc otwórz drzwi.
- Nie.
- Emily.
- Nie otworzę. 
- Mój wujek dzwonił i chce z Tobą rozmawiać, okay ? Właśnie dzwoni.
Mówił poważnie ? Wygląda jakby mówił prawdę. Pan Jefferson wkurzyłby się gdyby wiedział, że jestem zamknięta w swoim pokoju hotelowym przez całe popołudnie
nie robiąc nic, ponieważ byłam zazdrosna o Louis'ego i tą ... durną modelkę. 
- Okay. - Westchnęłam. 
Otworzyłam drzwi i ujrzałam zwycięski uśmiech na jego twarzy, nie miał telefonu w ręku. Okłamał mnie ! Zdradził mnie i wciąż ma odwagę, żeby mnie okłamywać ?
Nie Emily ! Nie zdradził Cię, nie masz z nim nic wspólnego. Poślubisz John'a !
Próbowałam zamknąć drzwi, ale postawił swoją stopę pomiędzy drzwiami, a framugą, żeby mnie powstrzymać. Otworzył je mimo, że próbowałam go powstrzymać. Kiedy 
zauważyłam, że nie mam żadnych szans , odpuściłam i odsunęłam się od niego. 
Louis wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi.
- Czego chcesz ?
- Wytłumaczyć Ci co zaszło dzisiejszego popołudnia. 
- Nie chcę wiedzieć.  
- Będziesz musiała mnie wysłuchać czy tego chcesz czy nie. - Oznajmił, westchnęłam sfrustrowana. 
Nie chciałam go tutaj. Fakt, że był w moim pokoju nasilił tylko ból w klatce piersiowej o którym chciałam zapomnieć. To złe, że go czułam, niedługo poślubię John'a.
Dlaczego czuję suchość w gardle, za każdym razem gdy to powiem lub myślę o dniu ślubu ? Dlaczego ? Jestem naprawdę zmieszana.
- Nie byłem z Tobą dziewczyną. - Powiedział, zaśmiałam się sarkastycznie i odwróciłam plecami. - Mówię poważnie Emily.
- Naprawdę chcesz , żebym w to uwierzyła ?
- Tak. - Wyszeptał zaraz obok mnie. Przestraszył mnie. 
Jest jakimś wampirem czy co ? 
- Cholera, przestań !
- Z czym ? - Zapytał uśmiechając się zwycięsko. 
- Z niczym. 
- Uwierz mi. 
- Nie, wiem co widziałam !
Próbowałam się od niego odsunąć, ale złapał moje nadgarstki i przyciągnął do siebie, nie ważne jak bardzo próbowałam się odsunąć, wylądowaliśmy na łóżku. 
Wykorzystał okazję i wlazł na mnie, tak że jego kolana znajdowały się po obu stronach mojej talii. Unieruchomił mnie i uniósł moje ręce nad głowę. 
- Emily. - Spojrzałam na niego. - Rzuciła się na mnie, próbowałem ją odsunąć. - Powiedział zachrypniętym głosem, który zawsze wywoływał u mnie dreszcze. 
O mój Boże , dlaczego mam takie niezręczne myśli ?
To tak jakbym ... to niemożliwe. 
- Boże, nie mogę tak dłużej. - Powiedział zniżając swoją głowę, jego włosy delikatnie dotykały mojej twarzy. 
- Louis ? - Powiedziałam zmieszana. 
O czym on mówi ?
- Bycie w tym samym łóżku co ty, na Tobie ... to niezdrowe, Emily. To nie w porządku. 
Uniósł głowę , spojrzałam na jego usta , a po chwili na oczy, które wydawały się ciemniejsze niż zwykle. Wzięłam głęboki oddech i przełknęłam, myśląc o tym co 
zamierza zrobić.
- Louis ...
- Shh ...
Chwycił moje nadgarstki jedną ręką, a drugą przejechał po moich ustach lekko je otwierając. Spojrzałam mu w oczy, kiedy to robił. Boże, co się ze mną dzieje ?
Dlaczego nie reagowałam na to co się dzieję ? Reagowałam, ale nie ... we właściwy sposób !
Twarz Louis'ego była tak blisko mojej, że mogłam czuć jak jego oddech miesza się z moim, jego usta ocierały się o moje, sprawiając, że pragnęłam by mnie pocałował. 
- Cholera ... - Wyszeptał, przygryzając wargę. 
Kiedy jego usta nareszcie dotknęły moich poczułam przyjemne ciepło, którego przepłynęło przez całe moje ciało, tak jakby to co robiliśmy było najnormalniejszą rzeczą na świecie.
Tak jakbyśmy byli sobie przeznaczeni, więc tym razem oddałam pocałunek. 
W tej chwili myślałam tylko o Louis'em. 
Przestał trzymać moje nadgarstki. Lekko pociągnęłam za włosy z tyłu jego głowy, jęknął wywołując u mnie dreszcze. Jego usta zostawiły moje i przeniosły się na moją szyję, liżąc i gryząc, westchnęłam. 
- Lou ... - Jęknęłam. 
- Cholera, Emily. - Wymamrotał przy mojej szyi. 
Jego dłonie uniosły moją koszulkę , pomogłam mu ją ściągnąć. Jego oczy przyglądały się mojej klatce piersiowej, robiąc się coraz ciemniejsze.
Następnie rozpiął moje spodnie i zszedł ze mnie, żeby móc je ściągnąć, zaraz po tym jak zdjął moje buty. Zostawił ślad mokrych pocałunków, kiedy wracał spowrotem. 
Nie mogłam tego znieść, więc przyciągnęłam go do siebie i pocałowałam, kiedy moje dłonie starały się pozbyć jego koszulki, ale bez sukcesu. 
- Ja to zrobię, księżniczko. - Powiedział zachrypniętym głosem. 
Odsunął się i ściągnął koszulkę, ukazując klatkę piersiową pokrytą tatuażami. Moje dłonie szybko rozpięły jego spodnie i pociągnęły w dół. Louis zdjął buty i ściągnął spodnie do końca,
pozostając w samych bokserkach.
Chwycił mnie w talii i przekręcił nasze ciała tak, że znajdowałam się na nim. Usiadłam na jego biodrach, czując jego erekcję przez bokserki. Dotykałam palcami jego tatuaży, czując jak przechodzi go dreszcz.
- Pocałuj mnie. - Poprosił, zrobiłam to tym razem trochę mocniej. 
Louis położył ręce na moim tyłku, a ja zaczęłam poruszać biodrami w przód i w tył. Wywołując tym samym jego jęk. Nagłym ruchem przekręcił nas i teraz on znajdował się na górze. Podniósł się i usiadł na kolanach podając mi dłoń, 
abym zrobiła to samo. 
- Teraz zobaczysz ... co straciłaś przez te wszystkie lata. - Wyszeptał wkładając dłoń pomiędzy moje nogi. - Zawsze mokra ... nie zmieniłaś się. - Kontynuował, kiedy jego ręka dotykała mojej mokrej bielizny.
- Lou !
- Jesteś taka niepewna ... hmm ... nie podoba Ci się ? - Zaśmiał się ,kiedy zadrżałam, ponieważ wsunął dłoń w moją bieliznę. - Jak sobie życzysz księżniczko.
Jęki wydostały się z moich ust, a nogi zaczęły się trząść , dotykał mojej wrażliwej strefy i całował szyję. Trzęsącą się dłonią chwyciłam jego włosy i przyciągnęłam go do siebie, po to by znów go pocałować.
Odsunął swoją dłoń, spojrzałam na niego zaskoczona. Zaśmiał się, gdy zobaczył jak zareagowałam i puścił do mnie oczko. Rozpiął mój stanik, automatycznie zasłoniłam się.
- Nie rób tego... - Powiedział odsuwając moje ręce i patrząc na mnie ostrożnie. - Wciąż jesteś niesamowita ...
Popchnął mnie delikatnie, tak że położyłam się na łóżku, zdjął moje majtki i swoje bokserki, po czym założył prezerwatywę, którą nie wiem skąd wziął. Patrzyłam jak przygryza moją wargę, zauważył to.
- Podoba Ci się to co widzisz ? - Zapytał, wywołując u mnie rumieńce. - Polubisz to jeszcze bardziej. - Powiedział wspinając się na mnie. - Naprawdę tego chcesz ?
Naprawdę tego chcesz ?
Nie wiem co się dzieje w mojej głowie, może nic , ponieważ chyba oszalałam chcąc to zrobić. Skinęłam głową, nie myśląc o niczym innym lub o konsekwencjach tego co za chwilę zrobię ... nie myślałam o niczym i o nikim.
Bardzo ostrożnie Louis wszedł we mnie, wywołując u nas zachrypnięty jęk. Poruszał się w przód i w tył powoli, droczył się ze mną, byłam tego pewna, kiedy zobaczyłam złośliwy uśmieszek na jego ustach. 
- Louis ...
- Powiedz czego chcesz .
- Szy ... szybciej. 
- Sama chciałaś... - Wyszeptał , zmieniając tempo swoich ruchów. - W ten sposób ?
Nie mogłam odpowiedzieć, miałam jeden, wielki bałagan w głowie. Jedyną rzeczą jaką byłam w stanie zrobić to złapać się jego muskularnego ramienia.
- Odpowiedz mi. - Rozkazał, jego głos był jeszcze bardziej zachrypnięty.
- T-Tak ! - Starałam się powiedzieć. 
- Tak ? A co powiesz ... na to ? - Zapytał, kiedy jego dłoń znów znalazła się w moim czułym miejscu. - Podoba Ci się ? Wiem, że tak ...
Szeptał mi różne rzeczy do ucha, aż w końcu jego usta zaatakowały moje, jakby chciał mi powiedzieć, że zawsze byłam jego i ... tylko jego. 
Chwilę później zostawił moje usta i zaczął całować moją twarz przenosząc się na szyję, a później na piersi, całując, gryząc i ssąc skórę, moje plecy wygięły się pod jego nagim ciałem. 
- Cholera! Kocham kiedy to robisz. - Powiedział z ustami przy mojej szyi. - Powiedz moje imię. - Poprosił, ale nie mogłam mówić, więc zaczął poruszać się szybciej. - Powiedz to ...- Nalegał, robiąc malinkę na mojej szyi.
- L-Louis ... - Jęknęłam.
- Właśnie tak ... jestem jedynym, który może to robić.
Moje nogi objęły go w pasie, jęknął głośno, prowokując dreszcz wzdłuż mojego kręgosłupa. Jego ruchy stały się nierówne , a intensywność zmieniała się z każdą chwilą.
- Lou ... Ja ...
- Shh ... jeszcze chwila księżniczko. 
Louis wciąż poruszał się w przód i w tył, jęczałam niekontrolowanie, nasze oddechy złączyły się w jeden, aż w końcu oboje doszliśmy w tym samym czasie. 
Wyszedł ze mnie, zdjął prezerwatywę i położył się obok , przyciągając mnie do siebie, moja głowa spoczywała na jego klatce piersiowej.
- Dobranoc Em. 
- Dobranoc Lou.
Poczułam pocałunek na moim czole i natychmiast zasnęłam z uśmiechem na ustach.
_________________________________________
NIE SPRAWDZANY, WIĘC PEWNIE JEST W NIM MNÓSTWO POWTÓRZEŃ ITP. 

8 komentarzy:

  1. JA PIERDOLE *.*
    Kocham ich oni sa biscy razem aww.
    Lou jalie teksty no no *.-
    Oni sie przespali oni sie przespali siallalalalala
    I Em uswiadamia sobie ze to z nim kiedyś była a John moze pocałować Lou w dupe haha.
    Czekam na next z niecierpliwościa.
    Caro

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny, genialny i zajebisty rozdział xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Nareszcie jest tak jak być powinno :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na reszcie zmądrzała.
    Na Jano jadę, ale nie obiecuję, że do Wawy, bo moja przyjaciółka robi mi "niespodziankę" i nie chce powiedzieć gdzie :)))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Mega zaje...ty <3; czekam na kolejny; buźka

    OdpowiedzUsuń
  6. jeju dziś przez przypadek trafiłam na to tłumaczenie i od razu się w nim zakochałam! <3
    niecierpliwie czekam na kolejny rozdział, mam nadzieję że to nie potrwa długo :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapraszam do mnie obiecuje że zaciekawi:
    http://little-things-forever-young.blogspot.com/?m=1
    13-letnia Ness zoztaje adoptowana przez one direction lecz nie wie ze nie tylko z dobrego serca

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedy nastepnyy todzial ? Prosze dodajcie to mnie zabija ze sie tak skonczylo :o !! Ps.swietny

    OdpowiedzUsuń