wtorek, 18 listopada 2014

LMA - Chapter 9

Kiedy otrząsnęłam się z szoku, wstałam i pobiegłam do biura Louis'a. Nie trudno było je znaleźć, ponieważ są tylko trzej felietoniści, ja, Bernard i Louis, a biura było obok siebie. Zapukałam do drzwi, ale nikt mi nie odpowiedział.
- Kayla, wiesz gdzie jest Louis ?
- Wyszedł.
- Wyszedł ? Nie, nie mógł wyjść!
- O co chodzi ? - Usłyszałam głos Pana Jefferson'a, za mną.
- Nie, ja tylko ...
- Ona chce wiedzieć, gdzie jest Twój bratanek. - Przerwała mi Kayla, przeklinałam ją w tej chwili.
- Louis ? Właśnie wyszedł, ale co od niego chcesz ?
- Oh, chodzi mi o ... artykuł.
- Powiedział mi, że idzie do domu.
- Okay, dziękuję. - Powiedziałam z fałszywym uśmiechem.
Ponownie weszłam do biura i próbowałam napisać mój artykuł, ale nie mogłam się skupić, przez to co powiedziała dziewczyna ze szpitala.
John i moja mama okłamali mnie, nie byłam sama w wypadku, byłam z kimś i tym kimś był Louis ! Zastanawiałam się dlaczego to jest takie zaskakujące. O mój Boże, czy skłamali mi w czymś jeszcze ? I dlaczego ? Dlaczego nie mówią mi prawdy na temat tego co się wydarzyło ? Dlaczego to ukrywają?
- Kayla, powiedz Panu Jefferson'owi, że wychodzę wcześniej. - Poprosiłam, po tym jak zdecydowałam się poszukać Louis'a.
- Okay, ale wiesz jaki on jest.
- Powiedz, że to sprawa życia lub śmierci! - Krzyknęłam już wychodząc.
Wyszłam z agencji i wsiadłam do samochodu, kierując się do Louis'a, ale kiedy się tam znalazłam, nie znałam numeru jego mieszkania. Wyszłam z samochodu i zaczęłam czytać tabliczki z nazwiskami, ale jego tam nie było.
- Świetnie... - Powiedziałam sama do siebie.
Kiedy wsiadłam do samochodu, zobaczyłam go. Szedł patrząc na swój telefon.
Był żywy, ale mógł być martwy.
Przeze mnie.
I nie wiedziałam o tym.
Louis uniósł głowę i spojrzał na mnie, przeszedł mnie dreszcz. W tym momencie, poczułam ogromną ochotę, żeby do niego podbiec i go uściskać, ale opanowałam się. Nie wiem co się ze mną dzieje.
Oszalałam !
- Emily...
- Byłeś ze mną. - Powiedziałam, uniósł brwi. - W wypadku. Byłeś ze mną. - Wytłumaczyłam.
- Tak.
- Dlaczego mi nie powiedziałeś ?
- Nie uwierzyłabyś mi. - Wzruszył ramionami.
- Powiedz mi co się stało. Chcę wiedzieć co się wydarzyło w wypadku. - Poprosiłam.
- Wracaliśmy z cukierni, kierowałem i samochód w nas wjechał.
- Tylko tyle ?
- Nie powiedział bym "tylko tyle".
- Co masz na myśli ?
- Wypadek był zaplanowany.
- Zaplanowany ?
- Tak.
- Skąd wiesz ?
- Samochód pojawił się w momencie, kiedy wyjeżdżaliśmy i wjechał prosto w nas, zawieźli nas do szpitala i wtedy opowiedzieli Ci "twoją historię i to kim jesteś" i nas rozdzielili.
- Więc, okłamali mnie.
- Mówiłem Ci.
- A ja nie uwierzyłam.
- To nie Twoja wina.
- Ale nie pamiętam Cię.
- Ponieważ sprawili, że zapomniałaś. Myślisz, że dlaczego znalazłaś się w Londynie tak szybko ? Myślą, że jeśli będą Cię trzymać z daleka ode mnie i jeśli zapełnią te wszystkie miejsca w Twoim życiu, gdzie ja powinienem być, nigdy mnie sobie nie przypomnisz ...
- Więc ... kim byłeś ?
- Byłem ...
- Emily ! - Usłyszałam głos John'a, odwróciłam się i zobaczyłam, że biegnie w naszą stronę. - Wracam z agencji, powiedzieli mi, że wyszłaś wcześniej. Co ty tu robisz ?
- Huh ... Byłam ... okłamałeś mnie !
- Co ?
- Dlaczego powiedziałeś mi, że byłam sama w wypadku ? Dlaczego powiedziałeś , że zasnęłam i wjechałam w opuszczony dom ?
- Emily, to nie tak ...
- Nie mów mi, że to nie prawda !
- Uspokój się.
- Byłam z Louis'em, wjechał w nas samochód, zabrałeś mnie tu, żebym niczego nie pamiętała.
- Powiedziałeś jej ? - John zapytał Louis'a.
- Nic jej nie powiedziałem, sama się dowiedziała, dowiedziałaby się wcześniej czy później.
- Nic z  tego by się nie wydarzyło, gdybyś tu nie przylazł.
- To nie jest problem. To ty jesteś jedynym, który ją okłamał.
- Przyszedłeś zrujnować jej życie.
- Nie , przyszedłem powiedzieć jej prawdę, coś czego ty nie zrobiłeś.
- Co ty wiesz o mówieniu prawdy ?
- Więcej niż ty, najwyraźniej. Zawsze mówiłem jej o wszystkim, w przeciwieństwie do Ciebie. Nie sądzisz ,że posunąłeś się za daleko ?
Planując to wszystko, tworząc nową historię, całkiem mijającą się z prawdą ... jesteś naprawdę kreatywną osobą.
Moja głowa patrzyła się na jednego, to na drugiego, kiedy rozmawiali o mnie, jakby nie było mnie obok, nie rozumiałam niczego z tego co oni mówią.
- Nie obchodzi mnie to. Musisz odejść.
- Nie! - Niemal krzyknęłam, nie wiedząc dlaczego.
Właściwie, nie chciałam żeby Louis odchodził, nie wiem dlaczego, ale chcę żeby został.
- Mam namyśli ... huh... - Spojrzałam na Louis'a i zobaczyłam, że się uśmiecha, przez to co powiedziałam, spojrzałam na John'a, który wyglądał, jakby miał zaraz dosstać ataku paniki. - John dlaczego mnie okłamałeś?
- Ponieważ Cię kocham, bardziej niż wszystko inne i nie chcę Cię stracić.
- Dlaczego miałbyś mnie stracić ?- Zapytałam zmieszana.
Naprawdę nie łapałam dlaczego John mnie okłamał, żeby mnie nie straacić. Przez Louisa ? Co on dla mnie znaczy w związku z obawą John'a ?
- Ponieważ byłem Twoim ...
- Wyjdź za mnie. - John przerwał Louis'owi, zostawiając mnie i go z otwartymi ustami.
- Co ?

6 komentarzy:

  1. O jejuuu... <3 <3
    Kiedy nastepny????
    Mam nadzieje ze jak najszybciej.
    Ten byl bardzo krotki :(

    OdpowiedzUsuń
  2. To się porobiło.
    Cholera no! Ja już chce nowy rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  3. Oby ona sie nie zgodzila!
    Louis jej wszystko przypomni! Jednum pocalunkiem! <3
    Awww...
    Moze yo dziwne ale czekam az ona bedzie u niego nocowac! Bo wtrdy zawsze sie przytulaja! :****
    Dodaj nastepny jak najszybciej!

    Pozdro
    Magda08

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie! Nie zgadzaj się!! Nie po tym jak dowiedziała się, że ją okłamywał przez cały czas!!
    Czekam na 10!
    Pozdrawiam Xxx

    OdpowiedzUsuń
  5. Lou zrób coś do cholery!!! a ty misiuuuuuu dawaj nexta <3

    OdpowiedzUsuń