wtorek, 11 listopada 2014

LMA - Chapter 8

- Dzień Dobry Panie Jefferson. - Powiedziałam, następnego dnia, kiedy zobaczyłam go w agencji.
- Dzień Dobry Emily ! Jak Twój artykuł ?
- Wyślę go Panu za kilka minut.
- Dobrze.
Poszłam prosto do mojego biura, aby dokończyć mój artykuł, sprawdziłam dwa razy wszystko co napisałam i wyszłam z zamiarem dostarczenia go Panu Jeffersonowi. Kiedy weszłam do jego biura, nie było go, za to był Louis. Siedział czytając książkę i pisząc coś, w międzyczasie przygryzając wargę.
Boże! Wygląda tak ...
Nie dokończę tego !
Uniósł głowę znad książki i spojrzał na mnie swoimi niebieskimi oczami przewiercając moją skórę. Wzięłam głęboki oddech starając się ignorować uczucie , jakie wywołało jego spojrzenie.
- Przyszłam, żeby ... dać mój ... mój artykuł ...
- Dlaczego jesteś zdenerwowana ? - Zapytał z kokieteryjnym uśmiechem, jakby wiedział, jak na mnie działa.
- Nie jestem! - Zaprzeczyłam, ciesząc się, że się nie zająkałam.
- Oczywiście, że nie.
- Nie bądź sarkastyczny.
- Nie jestem. - Powiedział, uśmiechając się figlarnie, przez co mocniej zabiło moje serce, co było irytujące, ponieważ nie znam go, więc , nie powinien tak na mnie działać.
- Wszystko jedno. Powiedz Panu Jefferson'owi , że zostawiam mtu mój artykuł, jeśli nie masz nic przeciwko.
- W żadnym razie, księżniczko.

"Rozłóż nogi, księżniczko"


- Jak mnie nazwałeś ?

- Księżniczko.
- Nie ... nie nazywaj mnie tak więcej...
Wyszłam z biura szefa niemalże biegnąc, nie dosłownie, ale prawie ! Boże, naprawdę zaczynam wariować ! Nie , szaleję przez Louis'a , a go to bawi.
Nazwał mnie księżniczką i to sprawiło, że byłam tak blisko ... tak blisko, że prawie rozłożyłam te nogi! 
O mój Boże ! Muszę myśleć logicznie... dlaczego to dzieje się mnie ? Dlaczego z nim ? On nie ma nic wspólnego ze mną i
ten jego wygląd ... nigdy nie spoufalałabym się z kimś takim! Oszaleję, jeśli tak dalej będzie...
Nie, ja już oszalałam !
Rozproszona przez własne myśli, wpadłam na kogoś, kiedy byłam w drodze do swojego gabinetu i wylądowałam na podłodze. Podniosłam się natychmiast i
wyprostowałam ubranie. Przede mną staał blady chłopak, wysoki z tatuażami... nie z tyloma ile ma Louis, ale na tyle, żebym myślala, że się znają ...
Zastanawiam się, czy mam w sobie jakiś magnes, który przzyciąga ludzi jak on. W zasadzie ... to nie było niemożliwe, jeśli
byłabym magnesem, może mam raację, ponieważ Louis ma piercing na ustach, a ten chłopak ma kolczyk w brwi ... i na ustaach ... i w uszach ... normalka.
Wow, okaz zdrowia psychicznego.
- Przepraszam, nie patrzyłam gdzie idę. 
- W porządku, nie ... Emily ?
- Huh ... tak ?
- Nie pamiętasz mnie ?
- Nie ...
- Jestem Ash ... nie mogłaś zapomnieć. 
- Przepraszam, Ja ... nie pamiętam, ja ... muszę iść ... przepraszam. 
Odeszłam od niego najszybciej jak mogłam i weszłam do swojego biura. Co do jasnej cholery się dzieje ? To był przyjaciel Louis'a ? Oceniając po wyglądzie, mogę powiedzieć , 
że tak, ale dlaczego był zaskoczony, że go nie poznałam ? Musiał widzieć mnie gdzieś i pomyślał, że go znam ... nie mogę wyobrazić sobie miejsca, w którym się spotkaliśmy. 

Louis POV


Kiedy skończyłem to co miałem zrobić w biurze wujka, wstałem i poszedłem po kawę. Myślę, że jestem szczęściarzem , że mój wujek jest właścicielem tej agencji i że dał mi tą pracę, w Londynie, w miejscu gdzie pracuję Emily.

Pjąc swoją kawę, zobaczyłem Ash'a chodzącego po biurze, jakby kogoś szukał, zgubił się. 
Ale co on do cholery tu robi ?
- Ash. - Zawołałem, podchodząc do niego. 
- Louis! Właśnie Ciebie szukałem.
- Co ty tu robisz ?
- Wiedziałem, że o to zapytasz. Musiałem przyjechać z Hoboken do Londynu, żeby Cię znaleźć. 
- Po co ?
- Max. Wciąż wiszę mu przysługę, zdecydował się to teraz wykorzystać i poprosił, żebym dał Ci to. I chcę również dać Ci Twój rachunek. -Wyjaśnił podając mi pendrive'a.- Minąłem się z Emily, nie rozpoznała mnie... co się stało ? - Nic.
- Kłamiesz. 
- Był wypadek. Ma amnezję. 
- I wciąż nie pamięta. 
- Na to wygląda. 
- Dlaczego ?
- Tego próbuję się dowiedzieć. 
- Może powinnieneś się poddać ? Jest dla Ciebie za dobra, nie ma z tobą nic wspólnego, tym bardziej z Sarah lub z dziewczzynami z którymi się przyjaźnisz. 
- Dokładnie!
- Powinnieneś ją zostawić. Może zagrasz w jeszcze jedną grę, odkąd tu jestem staraam się trochę zarobić. 
- To się nigdy nie stanie. 
- Jesteś nudny, kiedy się zakochasz. 
- Nigdy takie nie byłem. - Odpowiedziałem bardziej do siebie niż do niego. Właściwie to nie wiem dlaczego wciąż z nim gadam. - Muszę iść. 
- Jesteś jedynym, który przegra. 
Skończyłem kawę i poszedłem prosto do biura. Teraaz, dowiem się co się działo w ciągu tych trzech lat i dowiem się o co Harry prosił Max'a.
Podłączyłem pendrive'a do komputera i otworzyłem to co było w środku. 
Po wypadku, matka Emily przzeniosła ją natychmiast do szpitala w Londynie, niedaleko uniwersytetu. 
John przybył z nimi, jako członek rodziny i był z Emily od taamtego dnia. To dziwne! Dlaczego on zawsze jest blisko mnie ? Zastanawiam się czy nie kochała mnie od momentu przebywania z nim, a wkrótce próbowała się mnie pozbyć. 
Nie, nie byłaby zdolna do zrobienia takich rzeczy. 
Przeglądałem pliki, płaciła dla ludzi z firmy, która nie istniała. Ash. Harry.Jenna.John.Henry. Sophia. 

Zapłaciła Ash'owi, żeby odpowiedział Emily o mojej przeszłości. Przzekupiła Harry'ego, żeby dał jej klucz od mojego mieszkania, żeby wpuścić tam nagą Jenne, której też zapłaciła, żeby Emily myślała, że ją zdradzzam. 

I to jest przzysługa o jaką Harry prosił Max'a, prosił , żeby znalazł Jenna'e. Ale dlaczego przejmował się tym tak bardzo ?
Pliki się skończyły, nie dostarczając mi informacji na temat tego dlaczego zapłaciła John'owi i kim jest Henry i Sophia, jestem pewien, że opłaciła znacznie więcej ludzi, tylko po to , żeby rozdzielić Emily i mnie. 
Emily ...
Muszę jej wszystko powiedzieć, muszę jej pokazać. 
Kurwa, musi mi uwierzyć !

Emily POV 

Weszłam ponownie do mojego biura, ale nie po to , żeby napisać kolejny artykuł, zdecydowałam się znaleźć numer szpitala w Hoboken, żeby dowiedzieć się czy mają jakąś wzmiankę o moim wypadku. Mam nadzieję, że będą mogli mi to dać, ponieważ muszę się dowiedzieć, czy mnie okłamują czy nie ... muszę być pewna. 
- Dzień dobry. Dodzwoniłeś się do "Hoboken hospital", w czym możemy pomóc ?
- Chciałabym się dowiedzieć czy możecie mi udzielić informacji, na temat wypadku, który miał miejsce trzy lata temu.
- Mogę spróbować, ale nie mamy żadnych szczegółów. 
- Tak, wiem, ale myślę, że możecie mi dać to czego potrzebuję. 
- Podaj swoje imię. 
- Emily Fray. 
- Chwileczkę. - Chwila przerwy, czekałam na to , że nie powie mi niczego nowego, ponieważ to oznaczałoby, że John i moja mama okłamują mnie. - Znalazłam wypadek, który zdarzył się 23 listopada 2011.
- Tak, to jest to. Powiedz mi wszystko co możesz.
- Do szpitala przybyłaś o 11:57, straciłaś przytomność, miałam kilka zadrapań i stłuczeń. Poczekaj, tu jest napisane, że stwierdzono u Ciebie amnezję, ale było to przejściowe, więc powinnaś już wszystko pamiętać. 
- Hmm ...miedzy innymi. Wiesz może, czy byłam z kimś ? Czy ktoś był wmieszany w wypadek ? - Zapytałam poddenerwowana. 
- Sprawdzę. 
Zaczęłam chodzić po moim biurze.
Boże, jestem zdenerwowana. 
Powiedziała, że moja amnezja była przejściowa i że powinnam już wszystko pamiętać, ale są rzeczy o których nadal nie pamiętam. Poza tym, chcę żeby powiedziała, że byłam sama, tak jak powiedziano mi to 3 lata temu. 
- Tak, tego dnia był chłopak, którego przywieziono tego samego dnia co Ciebie, uczestniczył w tym wypadku. 
- Jak się nazywał ?
- Louis William Tomlinson. 
- Jesteś pewna ?
- Tak, tak tu jest napisane. Uczestniczył w tym wypadku, właściwie był w tym samym samochodzie. Nie pamiętasz tego ?
- Nie ...
- Więc coś się musiało wydarzyć, wspomnienia powinny już wrócić, zwłaszcza takie ważne. Może powinnaś iść do szpitala i sprawdzić swój stan zdrowia. 
- Tak ... tak zrobię. Dziękuję. - Powiedziałam i rozłączyłam się. 
Ponownie usiadłam na krześle, zszokowana tym co usłyszałam. Wiedziałam ! Wiedziałam, że ktoś był ze mną w samochodzie, ten głos, ta troska , którą czułam, sny, które miałam i ataki paniki...
To takie oczywiste...
Okłamywali mnie. Moja mama mnie okłamała. John mnie okłamał. Ale dlaczego? Dlaczego mnie okłamywali ? I najważniejsze : dlaczego byłam w tym samym samochodzie co Louis, w czasie wypadku? Czy to oznacza, że znam go i że ma rację ?
Wszystko co mówili było kłamstwem.
Muszę go zapytać. On prawdopodobnie wie. Musi wiedzieć !
O mój Boże !

5 komentarzy:

  1. Jak zawsze cudowny rozdział; życzę dalszej weny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W takim momencie jak mogłaś nam to zrobic boskiiii <333

    OdpowiedzUsuń
  3. matko jest! <3 dalej Lou przypomnij jej wszystko :* matko jak ja cię kocham za to co robisz <3 Jesteś wspaniała <3

    OdpowiedzUsuń
  4. SWIETNEE! Matko jedyna kiedy nastepny?? <3
    Pisz na koncu poatow kiedy dodasz nastepny prosze. :*****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdziały pojawiają się w poniedziałki/wtorki :) x

      Usuń