poniedziałek, 24 listopada 2014

LMA - Chapter 10

-Wyjdziesz za mnie ? - Zapytał. - Emily ? - Powiedział, niepewnie, widząc, że nie odpowiadam, ale dajcie mi chwilę. Właśnie poprosił mnie o rękę !
-Huh... Ja ... wow...
Nie miałam słów, nigdy nie pomyślałabym, że mi się oświadczy, tym bardziej w takiej nerwowej i niespodziewanej sytuacji.
- To ... o mój ...
Spojrzałam na John'a i zauważyłam, że patrzy na mnie z nadzieją, zerknęłam na Louis'a, widziałam wiele emocji na jego twarzy : szok, smutek, złość i nadzieję, właściwie nie wiedziałam z jakiego powodu pojawiła się połowa z nich.
-Tak. - Wreszcie odpowiedziałam, wciąż zaskoczona, John uśmiechnął się i przytulił mnie natychmiast i zakręcił mną , podnosząc z ziemi.
-Kocham Cię. - Powiedział z wielkim uśmiechem.
- Ja Ciebie też.
- Lepiej już pójdę. - Louis się odezwał.
Patrzenie jak odwraca się i idzie w stronę swojego mieszkania sprawiło, że miałam ochotę go przytulić, ponieważ wyglądał na smutnego i samotnego, ale nie mogłam tego zrobić, ponieważ John  obok mnie i mogłoby to być niezręczne i złe, a ja niedługo zostanę jego .
O mój Boże ! Jestem narzeczoną John'a .
- Wracamy do domu ?

- Huh ... tak, ale myślę, że powinniśmy zacząć planować wesele. 
- Powinniśmy. - Zgodził się i zaśmiał, wywołując tym samym mój śmiech. 
Pocałowaliśmy się namiętnie , zanim weszliśmy do samochodu. Wiem, że mnie okłamał, ale zrobił to , bo mnie kocha
i nie chce mnie stracić ... właściwie , nadal nie rozumiem w jaki sposób miałby mnie stracić. Okłamał mnie w sprawie Louis'a, który był ze mną w samochodzie w czasie wypadku,
ale myślę, że mogę mu wybaczyć ... prawda ?
Nie pojmuję , dlaczego znalazłam się wtedy w aucie z kimś takim jak Louis.
Kim był Louis ? Kim był dla mnie, że John posunął się do kłamstwa ?
Dotarliśmy do domu, usiadłam na kanapie z laptopem, oglądając suknie ślubne. Nie wybraliśmy jeszcze daty i tego wszystkiego, przecież oświadczył mi się 10 minut temu,
ale jestem naprawdę nie zdecydowaną osobą jeśli chodzi o ubrania, więc lepiej jeśli zacznę wybierać już teraz. 
John usiadł obok mnie, zerknął na ekran komputera i roześmiał się. Spojrzałam na niego z uniesionymi brwiami. 
- Co ?
- Nic, nic. 

(...)
Ktoś zapukał do moich drzwi mojego biura, kiedy pisałam artykuł
przeklęłam tego kogoś, ponieważ miałam niesamowitą wenę, jeśli chodzi o temat artykułu na ten tydzień.
- Wejść !
Drzwi otworzyły się ukazując Louis'a, moje serce zabiło szybciej, nie wiem dlaczego. Spojrzałam na jego poważną i zranioną twarz,
jego oczy wpatrywały się w moje, jak gdyby był to ostatni raz kiedy to robi. 
- Czego ...
- Więc, wychodzisz za mąż. 
- Huh ... najwyraźniej tak. 
- Popełniasz błąd.
- Ludzie zazwyczaj mówią "Gratulacje" , albo "Będziesz naprawdę szczęśliwa".
- Mówią to kiedy mają powód do świętowania , albo kiedy wiedzą, że osoba będzie szczęśliwa.
- Myślisz, że nie będę szczęśliwa ?
- Tak. 
- Dlaczego ?
- Bo go nie kochasz. 
- To nie prawda. 
- Ja wiem, że tak. Jestem pewien, że bardziej cieszyło Cię tych kilka minut w łazience ze mną, nić trzy lata z nim.


...Emily obudź się. - Usłyszałam, kiedy ktoś potrząsnął moim ciałem. - Emily ! - Głos Louis'a stał się głośniejszy, natychmiast otworzyłam oczy patrząc na jego piękną twarz.
- Louis ! - Powiedziałam z ulgą w głosie, uczepiłam się jego szyi z całej siły. 
- Spokojnie, to był tylko sen. - pocieszał mnie, kiedy jego dłoń głaskała moje plecy. 
- Przepraszam, że Cię obudziłam. - Powiedziałam lekko zdenerwowana i zawstydzona, bawiąc się moimi palcami, zawsze to robię, kiedy jestem zdenerwowana, mam tak od dziecka. 
- W porządku. Czujesz się lepiej ? - Zapytał. 
Sen, który właśnie miałam powrócił do mojej głowy, przypominając wszystko co się wydarzyło,
to co mój tata zrobił mojej mamie i mnie. Usłyszałam westchnięcie Louis'a, jego dłoń dotknęła mojej twarzy, sprawiając , że spojrzałam na niego. 
Zatrzęsłam się, ponieważ wciąż byłam roztrzęsiona po moim koszmarze i wciąż nie przyzwyczaiłam się do jego dotyku. 
- Chcesz o tym pogadać ? - Zapytał, pokręciłam głową, jeśli bym coś teraz powiedziała, prawdopodobnie utonęłabym we łzach. - Okay, będę w salonie, jeśli potrzebowałbyś czegoś. 
Louis wstał z łóżka, ale złapałam jego ramię, nie wiedząc dlaczego.
Kiedy odwrócił się w moją stronę, mówiłam szybko, żeby nie stracić odwagi.
-Co ? - Zapytał, odwróciłam głowę zawstydzona, nie miałam pojęcia czy nie zrozumiałam, czy po prostu był w szoku.
- Emily, nie usłyszałem co powiedziałaś. 
- Możesz... ze mną zostać ? Jeśli ... jeśli nie ... chcesz ... to w porządku. - Powiedziałam pospiesznie, od momentu kiedy spojrzał na mnie zszokowany, nie mówiąc niczego.
- Zostanę. - Odpowiedział sekundę później, odetchnęłam z uglą. 
Chyba oszalałam prosząc go o coś takiego, ale czuję się bezpiecznie przy nim, a poczucie bezpieczeństwa było wszystkim czego teraz pragnęłam i potrzebowałam. 
- Dziękuję ... za ... to , że ze mną zostałeś. 
- W porządku. 
Moje oczy zamknęły się, byłam bardziej zrelaksowana. Ramiona Louis'a wokół mojego ciała sprawiały, że czułam
się bezpieczna. Jedyny sen jaki pamiętam to ten o chłopaku z niebieskimi oczami, brązowymi włosami, mnóstwem tatuaży i kolczyków, to wszystko zmieni moje życie na pewno. 

O. Mój. Boże. - Wyszeptałam. 
Co to było ? Czy to wspomnienie ? Nie. Nie może być, nigdy nie poprosiłabym go o coś takiego !
Ale ... wyglądało to tak realistycznie, jakby to wydarzyło się naprawdę. Zastanawiam się czy ja i Louis ... O Boże, nigdy ! Nie, oszalałam, prawdopodobnie to była chwila pomiędzy mną , a John'em i coś mi się pomieszało, ponieważ Louis
nie chce wyjść z mojej głowy i to przez niego jestem niepewna coraz bardziej i bardziej, czzuję jakbym lubiła go bardziej niż powinnam. 
O nie. Nie pomyślałam tego. 
Co się ze mną dzieje ? Dlaczzego czuję się tak dziwnie ? Jestem nażyczoną John'a, nie powinnam się tak czuć, nie powinnam nawet o tym myśleć!
To wszystko wina Louis'a, to przez niego te wszystkie sny/wspomnienia pojawiają się w mojej głowie, odkąd go poznałam. 
Przyszedł po to , żeby zniszczyć moje życie i nie pozwala mi być szczęśliwą! Muszę się od niego uwolnić, uciec najdalej jak mogę.
- Emily, co się stało ? 
To będzie trudne, zwłaszcza, jeśli będzie wypowiadał moje imię w ten sposób, przechodzą mnie wtedy dreszcze, których nie powinnam czuć. 
- N-nic. 
- Kłamiesz.
- Nie. 
- Ty ... trzęsiesz się ? - Powiedział podchodząc bliżej. 
- Nie zbliżaj się do mnie.
- Nie , chcę wiedzieć co się stało, że nagle jesteś w takim stanie. 
- Louis, przestań. - Poprosiłam, prawie błagając. 
Odsunęłam się od niego, podczas gdy on próbował się zbliżyć, dotarł do mnie szybko i chwycił moją dłoń, przyciągając mnie do siebie i tuląc. 
Moje oczy powiększyły się, powinnam go odsunąć, ale ten uścisk był taki cudowny i czułam się niesamowicie bezpiecznie i o dziwo czułam miłość, nie mogłam się od niego odsunąć, pozwoliłam sobie być w jego ramionach.

Łza spłynęła po mojej twarzy, przez to co właśnie zobaczyłam w swojej głowie.
Przez to, że nie wiedziałam dlaczego poprosiłam Louis'a, żeby został ze mną. Nie wiedziałam, dlaczego czuję się przy nim w ten sposób. Powiedział, że z nim będzie mi lepiej niż z John'em.
Nie pamiętam kim jest. I nie chcę przestać go przytulać, ale muszę go zostawić, to jest złe. 
- Louis...
- Shh... - Przerwał mi, zacieśniając uścisk wokół mojego ciała, jego zapach przesiąknął moje płuca.
- Emily !

- Mama ?

6 komentarzy:

  1. O cholera! Oni się pobierają?! O co to to nie. Louis zrób coś w końcu, no!
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Matko Louis ku** zrób coś bo ja coś ci zrobię. Matko jak ja to kocham <3 jeszcze tej francy tutaj brakowało -,- nexta :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Daj szansę Loui i Emily, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. C.H.R.Y.S.T.E
    Emily wychodzi za maz? Za Johna?! O nie nie nie nie nie....

    Jej sie powoli wszystko przypomina jej! Ona go ciagle kicha. Huhuuhu

    Szybciutko next! :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak to się zgodziła?! Po tym jak dowiedziała się, ze John ją okłamywał?! Dlaczego najpierw nie porozmawiała z Lou? I jeszcze co u licha robi u niej jej matka?! Wrrrrrrrrrrrr wyczuwam kłopoty :/
    Czekam na nexta!
    Pozdrawiam Xxx
    P.S Przydałaby się teraz Khlan! Ona by jej wszystko wyjaśniła o!

    OdpowiedzUsuń