poniedziałek, 22 września 2014

LMA - Chapter 4

 You and I / Ty i ja
We don't wanna be like them/ Nie chcemy być jak oni
We can make it 'till the end/ Możemy doprowadzić to do końca 
Nothing can come between/ Nic nie może stanąć pomiędzy 
You and I / Tobą i mną
Not even the Gods above/ Nawet bogowie nad nami
Can seperate the two of us/ Nie mogą rozdzielić naszej dwójki
No, nothing can come between/ Nie, nic nie może stanąć pomiędzy 
You and I / Tobą i mną

Oh, You and I / Oh, ty i ja

Louis POV

W końcu wstałem, jakieś 5 minut po siedzeniu na kolanach, przez jej uderzenie. Nie wiedziałem, że ma tyle siły. I nie rozumiem, dlaczego utrzymuje, że mnie nie pamięta.
Muszę się dowiedzieć co się zdarzyło w ciągu tych 3 lat i jest tylko jedna osoba, która może wiedzieć, będę potrzebował naprawdę dużo cierpliwości.  Wyjąłem telefon z kieszeni i zadzwoniłem do niego po raz kolejny .
- Louis ! Mój przyjacielu ! Dlaczego do mnie dzwonisz … znowu ?
- Potrzebuję, żebyś coś dla mnie zrobił, Max.
- Nie jestem Ci już nic winien.
- Nie martw się, zapłacę.
- Mam nadzieję, ostatnim razem, kiedy szukałem tej dziewczyny dla Ciebie, twój mały przyjaciel Harry, nie zapłacił mi.
- Nic mnie z nim nie łączy. Czekaj, co powiedziałeś ?
- Nic.
- Zapłacę Ci potrójnie, jeśli powiesz mi o co prosił Cię Harry.
- Co jeśli nie zapłacisz mi potrójnie i zrobisz to co Harry ?
- Nie … - Wziąłem głęboki oddech. – Układ.
- Skąd mam wiedzieć, że mnie nie wkręcasz ?
- Co jeśli dam Ci najpierw pieniądze ? – Zaproponowałem, starając się tego nie zaprzepaścić.
- Hmm … to brzmi w porządku. Mów czego chcesz ?
- Potrzebuję, żebyś kogoś przeszukał. Chcę wiedzieć o wszystkim, co robiła w ciągu trzech ostatnich lat. – Powiedziałem, zagwizdał. – Dasz radę ?
- Yeah, ale, stary, trzy lata ? To zajmie trochę czasu … i pieniędzy.
- Nie martw się o to, bądź dyskretny i zrób to najszybciej jak się da.
- Tomlinson , wystawię Ci za to duży rachunek.
- Mówiłem Ci ,że to nie problem.
- Yeah, zapomniałem … że wiesz jak dobrze zarobić, prawda ?
- Skończyłem z tym.
- Słyszałem coś innego.
- Nie po to do Ciebie dzwoniłem.
- Spokojnie, stary. Podaj imię.
- Beatrice Fray.
- Niech zgadnę : to matka tej dziewczyny ?
- Tak.
- Stary. Jesteś zdesperowany !
- Nie chciej, żebym żałował, że zadzwoniłem.
- Dobra, dobra, wszystko jedno. Prześlij mi pieniądze, powiem Ci kiedy je dostanę, a następnie zadzwonię, kiedy wszystko skończę.
- Okay.

Emily POV 



Dzień minął, ani razu nie widziałam Louis’a, może był zażenowany, przez to co zrobił , lepiej żeby tak było. Westchnęłam, lepiej jeśli nie będę mówiła o tym John’owi, nie chcę, żeby się wściekł, poza tym to nic dla mnie nie znaczyło… prawda ? Ugh, oczywiście, że nie, ale co do cholery się ze mną dzieje ?
Poprosiłam Kayla’e , żeby dała nowy i totalnie stworzony przeze mnie artykuł, który będzie opublikowany jutro, dla Pana Jefferson’a i wyszłam, ruszyłam prosto do domu. Tym razem, John’a jeszcze nie było, prawdopodobnie , był to jeden z tych dni, kiedy wróci do domu później. Chwyciłam mój telefon i wybrałam jego numer, żeby dowiedzieć się , czy przyjdzie do domu na obiad, ale nie odebrał. Może miał spotkanie.
Postanowiłam wybrać się na zakupy, aby kupić produkty na obiad i potrzebowałam nowej sukienki na imprezę urodzinową mojej mamy, zawsze lubiła organizować imprezę i zapraszać każda osobę jaką zna.
Kiedy wróciłam do domu, było już późno , a John’a wciąż nie było. Weszłam do sypialni, założyłam kapcie, ponieważ wysokie obcasy, zaczęły mnie zabijać, weszłam do kuchni, aby zrobić obiad. Moja mama zasugerowała, abym poszła na lekcję gotowania i nauczyłam się wiele nowych potraw, odkąd jedyną rzeczą jaką umiałam zrobić było spaghetti z tuńczykiem i śmietaną.
Kiedy skończyłam , chwyciłam talerz i weszłam do salonu, włączyłam telewizję i jadłam, siedząc. W wiadomościach nie było nic interesującego, więc przełączyłam na TLC, gdzie leciało „Say Yes to The Dress” *.
Wstałam, kiedy skończyłam jeść, umyłam talerz i wzięłam prysznic. Wróciłam do salonu, gdzie zostawiłam telefon i zadzwoniłam ponownie do John’a, wciąż nie było go w domu, ale nie odebrał. Była już 23 , mam nadzieję, że nic mu się nie stało. Spojrzałam na okno i zauważyłam, że zaczęło padać, co trochę mnie zrelaksowało. 

(...)

Mój budzik zadzwonił, przekręciłam się na łóżku i wyłączyłam go natychmiast. Spojrzałam na stronę łóżka, na której zawsze spał John i zobaczyłam, że ta strona jest wciąż zaścielona, nie spał w domu. Wzięłam telefon i zadzwoniłam do niego jeszcze raz, nie odebrał. 
- Co do cholery ? Gdzie jesteś John ? - Zapytałam sama siebie. 
Ubrałam się i przygotowałam sobie śniadanie, pojechałam do agencji, co chwila patrząc na telefon i starając się dodzwonić do John'a. Na szczęście , Louis'a nie było na zewnątrz, więc wspięłam się po schodach na swoje piętro, przywitałam się z Kayla, które już pracowała. Trochę dalej, na moje nieszczęście , stał Pan Jefferson rozmawiając z Louis'em. Wzięłam głęboki oddech i starałam się uspokoić, może jeśli przejdę obok jak gdyby nigdy nic , nie zauwa...
- Emily !- Usłyszałam głos szefa, kiedy miałam otwierać drzwi mojego gabinetu. 
- Świetnie ! - Powiedziałam do siebie. 
- Mówiłaś coś ? - Zapytał Pan Jefferson, podchodząc do mnie z Louis'em u boku. 
- Nic. Dzień Dobry, Panie Jefferson. - Uśmiechnęłam się. 
- Dzień Dobry Emily. Wiesz co robiłem wczoraj ?
- Hm ... to podchwytliwe pytanie ? - Zapytałam i usłyszałam chichot Louis'a. 
- Nie. 
- Więc ... nie, nie wiem co Pan robił wczoraj. 
- Czytałem Twój artykuł i muszę powiedzieć, że oficjalnie zostałaś awansowana. 
- O mój Boże, naprawdę ? Dziękuję !
- Zasłużyłaś Emily. Teraz, nie zawiedź mnie. 
- Na pewno, nie zawiodę. - Uśmiechnęłam się, mój wzrok spotkał Louis'a, zestresowałam się. - Idę do mojego biura. 
- Tak, tak , idź. 
- Weszłam do mojego biura i usiadłam przed komputerem, aby napisać artykuł na Czwartek, ale nie mogłam nic napisać, nie mogłam wymyślić niczego co byłoby wystarczająco dobre. Obiecałam Panu Jeffersonowi, że nie zawiodę i właśnie to się stało. 
Westchnęłam i wstałam po kawę, może to pobudzi moją wyobraźnię. 
Kiedy brałam swoją kawę z maszyny, usłyszałam czyjś śmiech. Na końcu korytarza stał Louis i rozmawiał z jednym z fotografów. Mówił jej coś, a ona się śmiała. 
Wzięłam łyk swojej kawy, wciąż ich obserwując. Nie wiem co się ze mną działo, ale byłam na nią zła, ponieważ śmiała się zbyt głośno i na jej twarzy było wymalowane, że jest nim zauroczona, dotykała jego ramienia i poza tym bawiła się swoimi włosami, przybliżając się do niego. Byłam na niego zła, bo to on wywoływał jej śmiech i dlatego, że nie odsuwał się od niej. Szczerze, czy ona nie ma żadnych zdjęć do zrobienia ? Albo jakiś rzeczy do napisania ? Ugh !
I dlaczego tak się czuję ?
- Cześć Emily ! - Mary, dziewczyna, która rozmawia z Louis'em zawołała , zauważyła, że się na nich gapię. 
- Hey, Mary. - Powiedziałam. 
- Poznałaś już Louis'a ?
- Yup ...
- O mój Boże, on jest przezabawny. - Powiedziała, delikatnie uderzając jego ramię, Louis się zaśmiał, co zdenerwowała mnie. 
Dlaczego się śmieje ?
- Oh yeah , usłyszałam jak się śmiejesz, kiedy przyszłam po kawę. Muszę iść. 
- Hm ... okay. 
Ponownie znalazłam się w moim biurze, zamknęłam drzwi i prychnęłam. Mój telefon zawibrował, wyjęłam go z torebki. Nareszcie, wiadomość od John'a, napisał, że miał bardzo długie spotkanie i został w pracy całą noc, pracując nad ważnym projektem i dlatego nie przyszedł do domu, ale spotka się ze mną na lunchu dzisiaj. 

Louis POV

Była zazdrosna, ponieważ rozmawiałem z ... to nie ma znaczenia, ale jestem pewien. Znam ją bardzo długo i wiem, że robi się wredna i sarkastyczna , kiedy jest zazdrosna. To znaczy, że wciąż coś do mnie czuję, po tym wszystkim. 
Poczułem, że mój telefon dzwoni, wyjąłem go z kieszeni i zobaczyłem numer Max'a. Wziąłem głęboki oddech i odebrałem.
- Chciałem powiedzieć, że mam już pieniądze , stary, biorę się do roboty. 
- Świetnie! Zrób to najszybciej jak możesz. Liczę na Ciebie.
- Ok, kończę. 
Rozłączyłem się i włożyłem telefon z powrotem do kieszeni. Teraz, muszę czekać, aż dotrzyma swojej części umowy. 

Emily POV

Trochę później, postanowiłam zrobić sobie przerwę i iść do łazienki. Kiedy z niej wyszłam, zastałam Louis'a opierającego się o ścianę, patrzącego na mnie, przeraziło mnie to. Ledwo złapałam oddech, ponieważ chwycił moją dłoń i pociągnął za sobą do łazienki.
- Louis ! Co ty robisz ?
- Ja ? Nic.- Odpowiedział ironicznie. 
Zamknął drzwi od łazienki i zbliżył się do mnie, podczas gdy ja zrobiłam krok w tył, starając się zachować dystans, ale bez sukcesu, ponieważ wkrótce, moje plecy spotkały ścianę i nie miałam gdzie uciec.
Jego ciało było przyciśnięte do mojego, powstrzymując moje ruchy, trzymał dłoń na moim policzku. Jego niebieskie oczy patrzyły w moje, jakby chciały przewiercić moją twarz. Byłam bardzo blisko niego, czułam jego oddech na twarzy. 
- Czego ... czego chcesz ?
- Daj spokój, Emily. To nie pierwszy raz, kiedy jesteś w takiej sytuacji. 
- Nie wiem o czym mówisz. - Powiedziałam i mówiłam prawdę. 
- Mówię o tym . 
Przycisnął swoje ciało jeszcze bardziej do mojego i zbliżył się do mojej szyi, całując ją. W momencie kiedy to zrobił, poczułam dreszcz, jakby ktoś odebrał mi całą siłę, moja dłoń ścisnęła jego koszulkę, automatycznie przyciągając go bliżej mnie. Louis wciąż całował i przygryzał moją szyję, aż w końcu narysował linię, za pomocą swojego języka na mojej szczęce. 
- Lou ... - Jęknęłam. 
- Wiedziałem. 
Wkrótce, jak jego głos zabrzmiał, moje sumienie mnie obudzało i odepchnęłam go od siebie, po czym wybiegłam. Weszłam do biura i opadłam na krzesło, zdyszana i zszokowana. 
Nie mogę uwierzyć w to co się wydarzyło w łazience i jestem jeszcze bardziej zaskoczona tym jak zareagowałam. Przyciągnęłam go do siebie, jakbym robiła to każdego dnia ! O mój Boże ! Co ja zrobiłam ? Teraz będzie cały czas zarozumiały i będzie myślał, że go lubię i ... Lubię go ? NIE! Co za pytanie, kocham John'a, jestem z nim ... odkąd pamiętam. Dosłownie. 

Lou.


Nazwałam go tak. Dlaczego to zrobiłam, nie pamiętam, żebym była z nim na tyle blisko, żeby go tak nazywać ... co się do cholery dzieje z moimi myślami ?


_________________________
*Program na TLC o sukniach ślubnych.

4 komentarze:

  1. Dlaczego Lou z nią szczerze i poważnie nie porozmawia? To by wiele ułatwiło i wyjaśniło, i wtedy Lou nie musiałbym szpiegować nikogo, ale w sumie wiele może się dowiedzieć o matce Emily...
    Czekam na 4 :)
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne, Louis coś planuje, czuje to. Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. AAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :DD hsakjdnkjsad matko do ciebie jakie cudo :** kocham cię misucha <3 boskie ja ce neksia KC KC KC KC

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku, niezła jazda; czekam na następny...

    OdpowiedzUsuń