poniedziałek, 15 września 2014

LMA - Chapter 3

Louis POV
-Poznałaś już mojego bratanka, Louis'a ?
- Hm ... nie.
Nie łapie tego ! Wciąż przeżywam moment , kiedy ponownie ją zobaczyłem po trzech latach , nieskończenie wiele razy i nadal nie rozumiem dlaczego powiedziała, że mnie nie zna.
Coś się musiało stać, jestem pewien. Nie może przecież udawać, że nie istnieje, nie po tym co przeszliśmy. Nawet jeśli ... ona ruszyła naprzód, nie może udawać, że nic się nie wydarzyło.

Dr. Henry POV

Kilka sekund po tym jak Emily opuściła moje biuro, Sophia , moja sekretarka, powiedziała, że dzwoni Pani Fray . Nie podobało mi się to co robiłem, ale mimo wszystko przysiągłem.
Emily była bardzo zmieszana i zmartwiona , a ja kłamałem jej prosto w twarz. To było pewne , wspomnienia z jej przeszłości i ten chłopak był dla niej kimś naprawdę ważnym , albo nie miała tego "snu".
Nie mogę jej dłużej okłamywać, nie mam prawa odmówić jej poznania jej historii, to jest częścią tej dziewczyny. Tak, skończę z tym i to nastąpi dzisiaj!
- Pani Fray, jak się pani miewa ?
- Oh , przejdźmy do rzeczy. Pańska sekretarka poinformowała mnie, że moja córka przyszła pogadać. Chcę wiedzieć o wszystkim co się wydarzyło w tym pokoju.
- Twoja córka powiedziała mi , że przyśnił jej się ktoś kto dał jej pierścionek.
- I kto go jej dał ?
- Nie powiedziała mi .
- Nie powiedziała Ci ? Jesteś psychologiem , powinieneś ją o to zapytać ! Za mało zarabiasz, żeby wykonywać swoją pracę właściwie ?! 

- Jestem psychologiem, nie detektywem. Moim zadaniem jest wysłuchać klientów i powiedzieć co im dolega , bez doszukiwania się szczegółów , o przepraszam, bez podglądania ich życia .
- Jak śmiesz ? - Jej obrażony głos słychać było nawet za drzwiami.
- Nie chcę tego więcej robić, Pani Fray.
- Wiesz co się z Tobą stanie , prawda ?
- Tak Panno Fray, jestem stary. Odejdę na emeryturę.
- Pożałujesz tego!
- Życzę miłego dnia. - Powiedziałem, kończąc połączenie.
Teraz, muszę porozmawiać z Emily. Wiem, że nie mogę powiedzieć jej tego bezpośrednio , inaczej jej matka może zrobić coś o wiele gorszego , od tego co obiecała, jeśli zakończę współpracę z nią, ale mogę ... oświecić ją.

Emily POV
Reszta dnia przebiegła pomyślnie, ponieważ nie widziałam więcej tego wytatuowanego chłopaka , biorąc pod uwagę fakt, że nie wychodziłam z biura, nawet do łazienki.  Kiedy znalazłam się w domu, poczułam cudowny zapach i zastałam John'a w kuchni.
Podeszłam bliżej, ustałam na palcach i ucałowałam jego policzek , dostając w zamian uśmiech.
- Teraz codziennie będziesz gotował ? - Zażartowałam , zaśmiał się.
- Nie przyzwyczajaj się.
- John jeśli zapytam Cię o coś, odpowiesz mi ? - Zapytałam, chwilę później.
- Tak, o co chodzi ?
- Wiesz kto dał mi ten pierścionek ? - Zapytałam, unosząc dłoń , ukazując pierścionek z małymi, srebrnymi listkami.
-Hm ... n-nie mam pojęcia . Zawsze go miałaś , może Twoja mama Ci go dała czy coś, co nie ?
- Nie pamiętam. Zapytam ją.
- A dlaczego pytasz ?
- Zauważyłam, że zawsze mam go przy sobie i zastanawiam się dlaczego .

- Hm, ok.
Wzięłam relaksujący prysznic, przez może 20 minut i kiedy skończyłam, John skończył robić obiad. Zjedliśmy, John został w salonie oglądając telewizję, a ja poszłam do łóżka, mój dzień był męczący i pełen emocji.
Awans, wytatuowany bratanek Jeffersona, głos który słyszałam w swoim biurze , na pewno , różne rzeczy w moich myślach.Teraz myśląc o tym , nie powiedziałam John'owi o awansie.

John POV
- Dobry wieczór Beatrice . - Powiedziałem, kiedy odebrałem telefon.
- Nie taki dobry, John.
- Co się stało ?
- Henry powiedział, że nie będzie z nami więcej pracował.
- Co ? Dlaczego teraz ?
- Nie wiem , ale musi pozostać tak jak jest. Wszystko potoczyło się tak jak planowałam, nie pozwolimy mu wszystkiego zniszczyć. Ja nie pozwolę.
- Zadała mi dzisiaj pytanie. - Wszedłem do sypialni, żeby zobaczyć czy śpi i wróciłem do salonu. - Widziałaś ten pierścionek, który zawsze nosi ?
- Tak.
- Dzisiaj zapytała mnie, kto jej go dał .
- I co jej powiedziałeś ?
- Że jedyne co wiem to, to że zawsze go miała ze sobą.
- Dobrze zrobiłeś. Była u psychologa i powiedział mi, że opowiedziała mu o swoim śnie, w którym ktoś dał jej ten pierścionek , ale nie powiedziała mu kto to zrobił.
- To naprawdę dziwne.
- Tak , coś się stało i nie podoba mi się to.
- Co zrobimy ?
- Nie w...
- John ? - Usłyszałem jej słodki głos , odwróciłem się i zobaczyłem, że opiera się o framugę drzwi , jedynie w szlafroku. Przygryzłem wargę. - Usłyszałam jak z kimś rozmawiasz przez telefon. Kto to był ?
- Rozmawiałem z Twoją mamą , powiedziałem jej, że wróciłaś wczoraj wcześniej do domu ,chciała sprawdzić czy już Ci lepiej.
- Wyślij jej całusy. Czekam na Ciebie. - Powiedziała z uśmiechem, westchnąłem.
- Jasne. Było blisko. - Powiedziałem, kiedy wyszła.
- Musimy być ostrożni, zwłaszcza teraz.
- Dokładnie.

Emily POV

- Do zobaczenia później, Emily. – Pożegnał się John całując mnie słodko.
- Na razie . – Odpowiedziałam uśmiechnięta.
Weszłam do kuchni i włączyłam telewizor , siadając i jedząc swoje śniadanie, wtedy mój telefon zaczął dzwonić. WWestchnęłam i weszłam do pokoju chwytając go. To Pan Henry. Dlaczego do mnie dzwoni ? Zastanawiam się czy nic się nie stało …
- Tak ?
- Oh, Emily, cieszę się, ze mogę z Tobą porozmawiać.
- Co się stało ?
- W tej chwili, czekam na lot do Lisbony.
- Co ?
- Jestem stary, a ostatnie lata były dla mnie męczące, więc, zdecydowałem się odejść na emeryturę.
- Oh, to … to niedobrze.
Dzwoni do mnie tylko dlatego ?
- Ale nie po to dzwonię. – Powiedział , jakby czytał w moich myślach. – Muszę powiedzieć Ci coś ważnego.
- Co takiego ?
- Emily, jesteś oszukiwana.
- Co proszę ?
- To wszystko co mogę Ci powiedzieć, ktoś bardzo Ci bliski , okłamuje Cie.
- Co to ma znaczyć ? – Zapytałam, ale rozłączył się. Starałam się do niego dodzwonić, ale wyłączył telefon.
Co do cholery ? O co mu chodziło ? Kto mnie okłamuje ? Mam namyśli, dlaczego ktoś miałby mnie oszukiwać ? Musiał się mylić, na pewno .
Włożyłam telefon do kieszeni jeans’ów i skończyłam śniadanie. Ruszyłam do pracy, docierając tam dziesięć minut później, tym razem Pan Jefferson nie powiedział, że się spóźniałam.
Chciałam wyjść z samochodu, kiedy go zobaczyłam. Louis, jeśli się nie mylę, wytatuowany chłopak. Lepiej będzie jeśli poczekam tu, aż wyjdzie, nie chcę na niego wpaść, czuję się przez niego dziwnie, nigdy nie czułam się … nie pamiętam.
Spojrzałam w lusterko samochodu, zobaczyłam, że pali papierosa. Świetnie, prędko nie pójdzie, muszę wyjść, jeśli nie chcę , żeby Pan Jefferson był na mnie zły z powodu spóźnienia.
Wzięłam głęboki oddech i wyszłam z samochodu , wcisnęłam przycisk , żeby go zamknąć, dźwięk przyciągnął uwagę Louis’a na mnie. Spojrzał na mnie w dziwny sposób, był jak … nie, znowu wyobrażam sobie rzeczy. Louis odłożył papierosa, którego wypalił i podszedł do mnie.
- Emily. – Powiedział, przeszedł mnie dreszcz.
- Tak ?
- Nie znasz mnie ?
- Tak, jesteś bratankiem Pan Jeffersona, prawda ? – Zapytałam zmieszana.
- Nie o to mi chodziło. – Powiedział chwytając moją dłoń, wysyłając iskierki wzdłuż mojego ciała.
Dlaczego się tak czuje ? Nigdy nie czułam czegoś takiego. Co się ze mną dzieje ?  Dlaczego ON sprawia, że tak się czuje ?
- Louis odejdź ode mnie! Ja … muszę iść , bo inaczej Pan Jefferson będzie zły. Louis nie chce się spóźnić. Puść mnie. – Mówiłam, ale wyglądało na to, że nie słucha.
Zabrał mnie do alejki obok agencji, było to ciemno i mokro, mimo że był dzień i nikogo tu nie było. Byłam przerażona, nie znałam go i nie wiedziałam do czego jest zdolny. Przycisnął mnie do ściany, nie pozwalając mi się ruszyć, był bardzo blisko mnie, tak że mogła poczuć jego oddech.
Teraz mogłam się mu lepiej przyjrzeć, był naprawdę piękny.
Ok, nie pomyślałam o tym !
- Louis. Puść mnie.
- Nie. Nigdy nie pozwolę Ci odejść.
- O czym ty mówisz ?
- Emily … - Zaczął patrząc na moją dłoń , uśmiechnął się. Również spojrzałam i zobaczyłam, że jest to dłoń , na której jest pierścionek.
- Kto dał Ci ten pierścionek ?
- Nie wiem. – Przełknęłam, powiedziałam prawdę.
- Więc dlaczego go nosisz ?
- Nie wiem, ja … myślę, że ktoś wyjątkowy mi go dał. Puść mnie. – Powiedziałam, wiercąc się , puścił mnie i przycisnął swoje ciało do mojego.
- Wiesz kim jestem ?
- Nie.
- Kochasz mnie ?
- Nie.
- Więc sprawię, że znów mnie pokochasz.
Louis chwycił moją twarz za pomocą obu swoich dłoni i przycisnął swoje usta do moich. Starałam się go odsunąć, ale na próżno, więc, uderzyłam go kolanem prosto między jego nogi i uciekłam stamtąd prosto do agencji.
- Emily, w porządku ? – Zapytała Kayla.
- Hm … tak.
- Rumienisz się !
- Tak ? To musi być od zimna. –Zaśmiałam się nerwowo , uśmiechnęła się do mnie.
_________________________________________
Wow, po raz pierwszy mamy perspektywę kogoś jeszcze, poza Louis’em i Emily :) A tak btw , co myślicie o związku Emily i John’a ? Ja pozostaje #Lemily shipper i coraz bardziej nie lubię John’a .
ROZDZIAŁ NIE BYŁ SPRAWDZANY 

4 komentarze:

  1. Ja tez nie lubię Johna! Myślałam, że on jest inny, e nie zrobiłyby takiego czegoś, a tu proszę! Oszukuje Emily i korzysta na tym!
    Czekam na newsa :)
    Pozdrawiam;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ts matka z tym chlopakiem są nienormalni Louis pomóż jej wrócić pamięć. ..super pzdr Kinga

    OdpowiedzUsuń
  3. NIE NIE NIE tak nie wolno jesteś okrutna tak samo jak autorka :* ale i tak was kocham najmocniej <# jesteście wspaniałe misaki :* to nie miało tak być!! Niech Lou ogarnie dupę bo sama mu ją skopię -,-

    OdpowiedzUsuń