poniedziałek, 29 września 2014

LMA- Chapter 5

Różnica miedzy niemożliwym, a możliwym leży w ludzkiej determinacji.
- Tommy Lasorda

Byłam naprawdę pobudzona i podekscytowana pisząc mój artykuł, ponieważ nareszcie moja wyobraźnia się obudziła i chociaż na chwilę zapomniałam o tym co się wydarzyło, pisałam coś godnego do publikacji w gazecie, kiedy ktoś zapukał do drzwi. 
- Wejść! - Powiedziałam i uśmiechnęłam się , kiedy wszedł. - John ! - Wstałam natychmiast i podbiegłam do niego przytulając go. - Martwiłam się. 
- Przepraszam, że nie odbierałem telefonu, ale był wyciszony i ten projekt , nie zauważyłem nawet nie odebranych połączeń.
- W porządku, ważne, że nic Ci nie jest. 
- Przepraszam, że musiałaś się martwić. 
- Mówiłam , w porządku. - Odpowiedziałam, uśmiechając się, kiedy mnie pocałował. 
- Idziemy na lunch ?
- Tak, gdzie ?
Chwyciłam moją kurtkę i parasol, ponieważ padało i wyszłam z mojego biura, a John zaraz za mną. 
- To niespodzianka.
- Świetnie! - Uśmiechnęłam się i pocałowałam go słodko. 
Kiedy zrobiłam krok w tył, zobaczyłam, że patrzy się na coś za mną, a jego oczy się powiększyły. Spojrzałam w tym samym kierunku i nie zauważyłam niczego dziwnego ... oprócz Louis'a, który patrzył na nas ... zranionym spojrzeniem ?
To naprawdę dziwne... dlaczego patrzy się w taki sposób ? Chyba nie uwierzył, że zakochałam się w nim, przez to co wydarzyło się w łazience, prawda ? Najwyraźniej to zrobił , byłam zmieszana przez niego, ponieważ wygląda na kogoś, kto nie lubi być z tą samą dziewczyną zbyt długo i jeśli myśli, że będę jego jeszcze jedną dywersją*, to się myli. 
To na pewno to, istnieje inne wyjaśnienie ?
- John co się stało ?
- Hm ... nic , naprawdę nic. 
- Zapomniałam telefonu, masz coś przeciwko, żebyś tu zaczekał ?
- Nie, idź. 
Byłam z nim na tyle długo, żeby wiedzieć, że ten uśmiech nie był prawdziwy. Coś jest na rzeczy, wiem że się o coś martwi i chcę wiedzieć o co chodzi, może będę mogła mu pomóc. Westchnęłam i wyjęłam telefon z torebki, zauważyłam, że mam nową wiadomość od nieznanego numeru.
"Nie widziałyśmy się tak długo, Emily. Tęsknię za tobą, kiedy wrócisz do Hoboken ? Kahlan."
Kahlan ... kto to jest ? Nigdy nie słyszałam tego imienia, jestem pewna, że ktoś się pomylił. Wyszłam z biura , John wciąż na mnie czekał, uśmiechnął się kiedy mnie zobaczył. Louis'a nigdzie nie było, tak samo jak Mary. Zastanawiałam się czy są razem. 
Uderzyłam się mentalnie. Dlaczego o tym myślę ?
- Idziemy ? - Zapytałam, chwytając dłoń John'a. 
- Tak. 
Wzięłam kluczyki od samochodu, kiedy szliśmy na parking, ale John zabrał mi je i włożył do swojej kieszeni, po czym otworzył drzwi od swojego samochodu przede mną. Zaśmiałam się i weszłam do środka, John zamknął drzwi i odpalił samochód. 

Louis POV

Zobaczyłem Emily z ... John'em , jeśli się nie mylę, nie tak, że pamiętanie jego imienia jest czymś ważnym, ale znam jego imię , ponieważ jestem pewien, że lubił Emily, kiedy byliśmy w college'u , a teraz on jest z nią, po wypadku, to sprawiło, że jestem pewien, że ... coś jest nie tak. Muszę wiedzieć co się wydarzyło w ciągu tych 3 lat, dlaczego nie pamięta mnie i dlaczego jest z John'em w Londynie. 
Mam przeczucie, że jej matka, w jakiś sposób, jest w to wmieszana. 
Powiedział coś do niej, uśmiechnęła się i pocałowała go. W tamtym momencie, przestałem słuchać Mary, która wciąż do mnie mówiła. To było jakby ktoś odtwarzał w kółko jedną scenę, a ból który czułem rósł z każdą sekundą. 
Nie pamięta mnie i mam tego potwierdzenie. Nie pamięta mnie, przez co przeszliśmy, nie pamięta niczego co jej powiedziałem, co ona powiedziała mi, nie pamiętała kim jestem. Nie pamięta , że mnie kochała. 
- John co się stało ?- Emily zapytała John'a i zauważyłem, że patrzy na mnie przerażony. Lepiej, żeby tak było, ponieważ mam ochotę go teraz zabić.
- Hm ... nic, naprawdę nic. 
- Zapomniałam telefonu, masz coś przeciwko, żebyś tu zaczekał ?
- Nie, idź. - Powiedział, uśmiechając się. 
Byłem gotowy pójść za nią, ale, wtedy zobaczyłem, że on wyciąga telefon i rozgląda się, sprawdzając czy nikt go nie usłyszy. 
- Beatrice mam złe wieści. Mamy wielki problem. - Zatrzymał się. - Nie, to nie psycholog, ale coś co , na pewno zrujnuje nasze plany. - Spojrzał na biuro Emily, żeby upewnić się, że wciąż tam jest, ukryłem się. - On tu jest. - Kolejna pauza. - Nie wiem, skąd wie gdzie jesteśmy, ale on tu jest, w agencji Emily i jestem pewien, że zrujnuje wszystko. Co zrobimy ? - Znów się zatrzymał. - Okay, będziemy ostrożni. Tak, okay. 
- Idziemy ? - Usłyszałem głos Emily i przestałem ich słuchać. 
Wyszedłem z mojej kryjówki i wszedłem do swojego biura. Przyjechali do Londynu, żeby uciec ode mnie ? To dziwne ! Muszę to powiedzieć Emily, ona musi wiedzieć, dlaczego tu jest i dlaczego mnie nie pamięta. Jeśli mi uwierzy, co może być trudne, zwłaszcza po pocałunku i scenie w łazience. 
Oby było warto. 
Kurwa !
Musi mi uwierzyć, musi wiedzieć co jej matka zrobiła, to powinienem być ja, to ze mną powinna być, nie z John'em, to do mnie miała się tak uśmiechać, to mnie miała całować. Nikogo innego. 
Przypomnę jej wszystko, rozkocham ją w sobie na nowo, nawet jeśli to ma być ostatnia rzecz jaką zrobię. 

Narrator POV

Zna trochę prawdy, a przeznaczenie zadba o jego słowa. Nie wiedział, że najprawdopodobniej, to będzie ostatnia rzecz jaką zrobi.
________________

*Dywersja to inaczej sabotaż, więc Emily chodzi o to, że Louis użyje jej , żeby zdobyć jakąś inną dziewczynę. 

6 komentarzy:

  1. Jeśli oni w tej części nie będą razem to się normalnie załamie. Mam nadzieję, że autorka nikogo nie uśmierci...
    Czekam na 6 :)
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. jak to OSTATNIA RZECZ czy autorka zwariowała!!!???? Ona nie może NIKOGO uśmiercić :D Matko niech ona odzyska pamięć <3
    Kocham i dziękuje za przetłumaczenie kolejnego rozdziału :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy rozdział na twoim 2 blogu???? (plisss odpisz)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczęłam go pisać, ale prędko się nie pojawi :) x

      Usuń