środa, 9 lipca 2014

39

Obudziłam się rano , czując ciepło ramion Louis’a na mojej talii, przez co uśmiechnęłam się gwałtownie. Odwróciłam się patrząc na jego twarz. Był piękny, perfekcyjny w każdym calu, wyglądał jak śpiący anioł. Anioł , którego kocham. I który kocha mnie.
- Podoba Ci się to co widzisz ? – Zapytał i otworzył oczy. Pokiwałam twierdząco głową. – Hmm…
Pociągnął moją talie przyciągając mnie do siebie w delikatnym pocałunku. Nie ważne gdzie mnie całował, czułam iskry elektryczne przechodzące przez moje ciało. Nigdy nie przyzwyczaję się do tego uczucia.
Do uczucia , że jest mój.
 Tylko mój.
- O czym myślisz ?
- O tym, że … jesteś mój. – Powiedziałam, lekko zawstydzona.
- Tylko twój. A ty ? Jesteś moja ?
- Tylko twoja. – Odpowiedziałam, bardziej zawstydzona. Wstałam. – Idę wziąć prysznic.
- Nie chcesz się wykąpać w moim domu ? Moglibyśmy wykąpać się razem. Żeby oszczędzać wodę !
Jego głos się podniósł, kiedy wchodziłam do łazienki.
- Nie.
- Jesteś okrutna.
Zaśmiałam się i weszłam pod gorącą wodę, ale dopiero po zamknięciu drzwi na klucz. Gorąca woda spłynęła po moich plecach, wywołując u mnie dreszcz. Pozwoliłam sobie stać tak przez chwilę, żeby zrelaksować mięśnie. Wczoraj był długi dzień i wszystko nareszcie się uspokoiło, potrzebowałam kąpieli z gorącą wodą.
Kiedy skończyłam się myć, weszłam do sypialni i zastałam Louis’a ubranego z beanie na jego głowie, nie wiedziałam, że ją przyniósł, leżał na łóżku twarzą w dół z moim telefonem w ręku. Uśmiechnęłam się.
- Co robisz ?
- Patrzę.
- Okay. Jestem głodna, idziemy ?
- Tak, ale nie tu.
- Dlaczego ?
- Ponieważ znalazłem miejsce, gdzie mają najlepsze czekoladowe rogaliki na świecie.
- Hmm… kocham je.
- Wiem. – Powiedział dając mi długiego całusa w policzek.
Westchnęłam, złapał moją dłoń i poprowadził do samochodu. Weszliśmy do środka i ruszył do cukierni, w której podobno mają najlepsze, czekoladowe rogaliki na świecie. W drodze, myślałam o wszystkim co się wydarzyło odkąd go spotkałam. Po pierwsze, nienawidziłam go i mnie wkurzał. Następnie, nie mam pojęcia jak, zakochałam się w nim. Opowiedział mi historię o swojej przeszłości, co sprawiło, że pokochałam go jeszcze bardziej. Teraz byliśmy na targu i nie chciał mnie wykorzystać. Fakt, że myślałam, że jest ze mną dla pieniędzy, ale okazało się, że chciał mnie chronić przed Harry’m, ewentualnie przed jego zakochaniem się we mnie. No i byłam drugą osobą, w której się zakochał. Ponadto , powiedział, że kocha mnie bardziej niż Sarah’e …
Boże, byłam prawdziwie, szaleńczo i głęboko w nim zakochana (przyp. Tłum. Kawałek tekstu Truly,madly, deeply. ). W jakiś sposób znalazł drogę do mojego serca, zburzył wszystkie mury, które zbudowałam, żeby żaden facet nie mógł znaleźć się w moim życiu. Miałam traumę, o której pomógł mi zapomnieć. Nie oceniał mnie. I zaufał mi na tyle, żeby opowiedzieć mi swoją historię.
- Jesteśmy. – Oznajmił.
Wyszliśmy z samochodu i weszliśmy do cukierni, zapełnionej mnóstwem, spieszących się młodych ludzi, oprócz starszej pani, która siedziała w kącie, czytając magazyn i popijając coś z parującego kubka. Louis kazał mi usiąść, podczas gdy on poszedł zamówić nasze śniadanie. Usiadł obok mnie, a kilka chwil później, kobieta przyniosła dwa czekoladowe rogale i dwa parujące kubki gorącej czekolady.
- O mój Boże ! To jest pyszne ! – Powiedziałam, po tym jak ugryzłam kawałek rogalika, wywołując śmiech Louis’a.
- Mówiłem Ci.
- Boże, jak znalazłeś to miejsce ?
- Przypadkiem.
- Musimy tu przychodzić częściej.
- Albo mogę Ci je zrobić.
- Potrafisz i nigdy mi o tym nie powiedziałeś ? – Zapytałam zszokowana.
- Tak.
- Dlaczego mi nie powiedziałeś ?
- Nigdy nie przyszło mi to do głowy. – Uśmiechnął się.
Mój telefon zawibrował. To byływiadomości od Kahlan i mojej matki, które przyszły w tym samym czasie. Kahlan zapytała, gdzie jestem, odpowiedziałam, że jestem z Louis’em, nie odpowiedziała. Ona musi być bipolarna, czasem go lubi, czasem nie, ale rozumiem to, ona po prostu chce , żebym była szczęśliwa.
Jak moja matka, która właśnie, chciała wiedzieć gdzie jestem, odpowiedziałam jej tak samo jak Kahlan, nie będę ukrywać tego ponownie, że spotykam się z Louis’em.
„Nie wierzę, że wciąż z nim jesteś, po tym wszystkim co Ci zrobił.”
„Mamo, nic mi nie zrobił. Mylisz się. Zawsze będę z Louis’em.”
„ Zobaczymy.”
Westchnęłam sfrustrowana , kiedy przeczytałam jej ostatnią wiadomość, Louis spojrzał na mnie.
- Co się dzieje ?
- Moja matka.
- Nigdy nas nie rozdzieli.
- Kocham Cię, Lou. – Powiedziałam i uśmiechnęłam się.
Wbrew moim wszystkim protestom, Louis zapłacił rachunek i opuściliśmy cukiernię. Weszliśmy do samochodu.
- Gdzie jedziemy ? – Zapytałam, kiedy nie rozpoznawałam drogi.
- Zabieram Cię do specjalnego miejsca.
- Hmm … gdzie ? – Zapytałam ciekawa, ale nie odpowiedział mi. – Nie powiesz mi ?
- Nie.
- Oh no weź !
- Nie.
- Ładnie proszę.
- Zmiana słów nie zmieni niczego.
Westchnęłam sfrustrowana, roześmiał się. Louis kontynuował jazdę, aż w końcu zatrzymał samochód. Rozejrzałam się i zobaczyłam jedynie drzewa. Drzewa. I więcej drzew. I brudną ścieżkę. Louis zaczął iść wzdłuż brudnej drogi, jakby chodził po chmurach , kiedy ja potykałam się o kamienie, które pojawiały się znikąd na środku drogi . Ugh ! Jak on robi to tak łatwo ?
- Chodź tu. – Trzymał moją rękę, kiedy ja potknęłam się po raz trzydziesty.
Zbliżyłam się do niego, odwrócił się do mnie plecami, zniżając się trochę , pokazując abym weszła na jego plecy. Podeszłam i wskoczyłam, trzymając się jego szyi, złapał moje uda. Przybliżyłam usta do jego szyi i zostawiłam delikatny pocałunek na tatuażu, przeszedł go dreszcz. Uśmiechnęłam się na jego reakcję, kochałam wiedzieć, że dzieje się to przeze mnie.
Louis zaczął iść , jakby to była najłatwiejsza rzecz na świecie i jakby to była najrówniejsza ścieżka i najgładsza powierzchnia na świecie.
-Zamknij oczy. – Poprosił, zrobiłam to, przyciskając twarz do jego szyi. Trochę później, ciekawość przejęła nade mną kontrolę i coraz bardziej kusiło mnie żeby otworzyć oczy, wtedy Louis się zatrzymał. – Teraz możesz otworzyć. – Powiedział i postawił mnie delikatnie na ziemię.
Wkrótce, kiedy moje oczy się otworzyły, poczułam się lekko odurzona, ponieważ musiałam wszystko sobie przyswoić.  To wyglądało jak opuszczony ogród z małą ławeczką, mchem w niektórych miejscach i wydeptaną ścieżką prowadzącą do jeziora, gdzie znajdowała się mała łódka, niemalże cała porośnięta mchem.
To było piękne.
- Przychodzę tu często. Nikt nie był tu wcześniej.
- To piękne, to takie … - Starałam się coś powiedzieć,  ale przerwałam.
Brakowało mi słów do opisania tego miejsca, mimo że było opuszczone, było piękne. Louis złapał moją dłoń i poprowadził mnie wydeptaną ścieżką, kierując mnie do niewielkiej drewnianej chatki, w której znajdowała się tylko stara sofa i lampa na baterię. Oglądałam ostrożnie małą przestrzeń, wyglądało to przytulnie i było tu ciepło.
- To wszystko tu było , kiedy znalazłem to miejsce.
- To takie … spokojne. – Wzięłam głęboki oddech, czując spokój jaki emanował od tego miejsca.
- Tak, dlatego lubię tu przychodzić. Powinnaś to zobaczyć, kiedy pada.
- Musi to wyglądać pięknie.
- Nie tak pięknie jak ty. – Powiedział, zaczerwieniłam się.
Usiadłam na kanapie. Louis zbliżył się robiąc dokładnie to samo, położyłam głowę na jego kolanach. Siedzieliśmy tak całe popołudnie, gadając o wszystkim i o niczym, chciałam wiedzieć o nim więcej, a on o mnie, dopóki nie zasnęłam, chyba, ponieważ kiedy otworzyłam oczy, byłam przyciśnięta do dłoni Louis’a, podczas gdy jego druga ręka, głaskała moje włosy.

- Wracamy ? – Szepnął, kiedy przetarłam moje oczy.
- Tak. – Ziewnęłam, zaśmiał się. – Długo spałam ?
- Nie, prawie całe popołudnie. Niezbyt dużo.
- Przepraszam. – Powiedziałam lekko zawstydzona.
- W porządku, wciąż jesteś zmęczona i potrzebujesz snu.
- To czego potrzebuje to terapia relaksująca. – Powiedziałam wzdychając.
- Wiem dokładnie jak to zrobić. – Powiedział, przyciągając mnie do siebie. – Jeśli, wiesz co mam namyśli.
Oczywiście, rozumiałam perfekcyjnie o co mu chodziło, dlatego moje policzki zaczerwieniły się ponownie.
- Hm … lepiej chodźmy.
- Nie, dopóki nie dam Ci czegoś ?
- Co to takiego ?
-Zamknij oczy. – Powiedział, śmiejąc się z mojego entuzjazmu, kiedy przygryzał wargę, szczerze, powinien przestać to robić, jeśli nie chce mojej śmierci, spowodowanej zawałem serca w niedalekiej przyszłości.
Zamknęłam oczy i poczułam jak zbliża się do mnie. Jego ręka chwyciła moją i wsunęła coś na palec. O mój Boże ! To jest to o czym myślę ?
- Możesz otworzyć. – Powiedział, jego głos trochę ochrypł.
Otworzyłam powoli oczy , które wylądowały na mojej dłoni, otworzyłam usta. To jest to o czym myślałam. To był pierścionek, ale był jeszcze piękniejszy, niż mogłam sobie wyobrazić. To nie tak, że wyobrażałam sobie, jak Louis daje mi pierścionek, ponieważ to definitywnie nie była rzecz , którą robił. (przyp. Tłum. Chodzi o to, że Louis nie wygląda na takiego co daje pierścionki dziewczynom).
- O mój Boże. –To była jedyna rzecz, jaką udało mi się powiedzieć.
Pierścionek był koloru postrzępionego srebra, przez upływ lat z małymi listkami wkoło. To był najpiękniejszy pierścionek jaki kiedykolwiek widziałam.
- Podoba Ci się.
- Ja … uwielbiam go. Mój Boże jest piękny.
- Należał do mojej matki. Dała mi go zanim … - Wziął głęboki oddech. – Powiedziała mi , że mam go przechowywać i dać go wyjątkowej dziewczynie i … - Wzruszył ramionami i nie mogłam nic poradzić na mój uśmiech pięcioletniego dziecka, które dostało właśnie zapas gum do życia.
- Nigdy nie pomyślałabym, że jesteś takim typem chłopaka. – Zażartowałam.
- Yeah. Zobacz jak potrafisz zmieniać ludzi.
Byłam szczęśliwa i czułam jakby mogła eksplodować w każdym momencie. Zbliżyłam się do niego i przytuliłam, jakby świat miał się skończyć. Uznał mnie za wyjątkową, dał mi pierścionek swojej matki. Zawsze w filmach, to była wielka rzecz.
- Idziemy ?
- Tak.
- Do mojego domu ?
- Tak.
Louis wziął mnie na swoje ramiona i ruszył do samochodu. Kiedy dotarliśmy tam, otworzył drzwi i posadził mnie w środku, dając mi buziaka w policzek. Louis wszedł do samochodu i pojechał do swojego mieszkania, dotarliśmy szybko.

______________________
Zostały 3 rozdziały do końca tej części !
Chciałam Wam serdecznie podziękować za to, że mamy już ponad 12.000 wejść. Wow !

Krótka informacja dla Was dotycząca 2 części :Postaram się w ciągu wakacji zdobyć zgodę na tłumaczenie 2 części Dark, ale rozdziały do niej będą dodawane dopiero po wakacjach, czyli 1 września pojawi się pierwszy rozdział. W sobotę wyjeżdżam do Danii na kilka tygodni i będę tam wypoczywać, więc nie będę miała czasu na tłumaczenie. Oczywiście ostatnie 3 rozdziały będą dodawane jak zawsze w środę. No to chyba na tyle :)

A jak Wam mijają wakacje ? :) x

7 komentarzy:

  1. Dobrze właśnie wróciłam z Londynu :) a tobie ? A i świetny rozdział

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę Ci , ja w tamtym roku spędziłam 2 miesiące w Doncaster :) Póki co byłam nad morzem, a w sobotę jadę do Danii na kilka tygodni, więc niecierpliwie czekam na sobotę :) x

      Usuń
  2. Obawiam się, że matka Emily zrobi wszystko, żeby ich rozdzielić i oby jej się to nie udało. Matka powinna chcieć szczęścia dziecka, a skoro Emily jest szczęśliwa to powinna to zaakceptować, nawet jeśli jej to nie odpowiada.
    Czekam na kolejny rozdział :)
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha tak się składa że jestem w Danii i wracam za miesiąc ♥ rozdział jak zwykle boski *0* jesteś świetną tłumaczką !!! ♥ szkoda że to koniec ;(
    @Huggy_69

    OdpowiedzUsuń
  4. nie ja nie chcę końca :'( tłumaczenie genialne jak zawsze ;3 mam nadzieję, że dostaniesz pozwolenie na dalsze tłumaczenie tej megaśnej historii <3 wypoczywaj nam tam ;) Kofam Cię miśka :**

    OdpowiedzUsuń
  5. przepraszam, że tak późno komentuję, ale właśnie mam chwilę dla siebie z komputerem i nadrabiam wszystko ;p
    Rozdział przetłumaczony jak zawsze genialnie xx
    Cieszę się, że Louis i Emily są razem i mam nadzieję, że zostanie tak już do końca pierwszej części xD
    Mam nadzieję, że autorka pozwoli ci tłumaczyć drugą część ;___;
    Mogłabyś mi podać link do oryginału?
    Niecierpliwie czekam na kolejny rozdział i pozdrawiam, Jes. xx

    OdpowiedzUsuń