niedziela, 25 maja 2014

31

-Powiedział Ci wszystko ? – Zapytał , ignorując moje pytanie.
- Tak.
- I wciąż z nim jesteś ? – Zapytał zaskoczony.
- Tak, co się stało, to się stało. Był zraniony i zrobił, to co zrobił.
- Hm …
- Co ?
- Nic. Muszę iść. – Powiedział i wyszedł.
Dziwne. Co miał namyśli przez to pytanie ? Wiem, że Louis zabił kogoś, ale to już przeszłość, zrobił to , ponieważ czuł się zraniony , a ta dziewczyna pogorszyła sytuacje i …
To nie ma znaczenia, nie ma usprawiedliwienia na to co zrobił, zwłaszcza, że powiedział, że zrobił to specjalnie , ale nie mogę odejść i nie mogę nie wybaczyć mu.
- Kto to był ? – Zapytał Louis, kiedy weszłam do kuchni.
- Hm … nikogo nie było. – Skłamałam, nie mam pojęcia dlaczego.
- Hm … ok. – Powiedział. – Śniadanie gotowe.
- Hmm… - Poczułam zapach unoszący się w powietrzu.
Louis postawił talerz pełen naleśników przede mną i polał je roztopioną czekoladą. Oblizałam usta, kiedy patrzyłam jak kładzie czekoladę, zaczęłam jeść wkrótce kiedy przestał, wywołując u niego śmiech.
- Co chcesz dzisiaj robić ? – Zapytał Louis.
- Hm … - Myślałam przez kilka sekund i nagle wpadłam na pomysł. – Idziemy na targ.
- Na targ ? – Zapytał robiąc grymas, zaśmiałam się. Podniosłam się i podeszłam do niego, żeby ucałować jego policzek.
– Chodź, będzie fajnie.
- Okay. – Przyciągnął mnie do siebie, przez co usiadłam na jego kolanach. – Ale musisz dać mi coś w zamian.
- Moje szczęście nie wystarczy ? – Zapytałam, udając zszokowaną, zaśmiał się.
- Prawda. – Odpowiedział.
Zachichotałam i dałam mu szybkiego buziaka i kiedy chciałam wstać, położył ręce na moich plecach i przyciągnął mnie z powrotem , całując z pasją. Kiedy się odsunęłam , oboje dyszeliśmy. Wstałam z jego kolan i chwyciłam jego rękę, aby również wstał.
- Idziemy. – Powiedziałam , pokręcił głową śmiejąc się.
Uwielbiam chodzić na targ. To zawsze było fajne. Pamiętam jak często tu chodziłam z mamą , kiedy byłam mała, mój ojciec jeszcze wtedy nie pił, ale to jest coś co nigdy nie powinno się zdarzyć.
Rozejrzałam się w zastanowieniu, nie byłam tu kilka lat, ale to miejsce nic się nie zmieniło. Mój uśmiech powiększył się, kiedy moje oczy wyłapały diabelski młyn. Chwyciłam rękę Louis i pociągnęłam go, kiedy zaczął pytać gdzie idziemy. W końcu dotarliśmy, poprosiłam mężczyznę o dwa bilety z zamiarem zapłacenia, ale Louis zabrał moją rękę i sam zapłacił.
Kilka chwil później, diabelski młyn zatrzymał się i weszliśmy do jednej z budek. Diabelski młyn zaczął się poruszyć i byliśmy coraz wyżej, mogłam zobaczyć całe miasto.
- Wow ! To wygląda pięknie !
- Tak. – Louis zgodził się ze mną. Popatrzyłam na niego i zobaczyłam, że patrzy na mnie, poczułam jak moje policzki robią się gorące.
Uniósł dłoń do mojej twarzy i przejechał kciukiem po moim zaczerwienionym policzku. Przybliżył się i charakterystyczny miętowy smak nawiedził moje usta. Poczułam jak się uśmiecha, kiedy przerwał pocałunek ,nie mogłam nic poradzić i również się uśmiechnęłam.
Diabelski młyn zatrzymał się ,wyszliśmy. Louis chwycił moją rękę i splótł nasze palce, chodziliśmy wokół targu.
- Jaki jest twój ulubiony kolor ? – Zapytał nagle, byłam nieco zmieszana i potrzebowałam trochę czasu na odpowiedź.
- Niebieski. A co ?
- Ciekawość. – Odpowiedział.
- A twój ulubiony kolor ? – Zapytałam.
- Czerwony.
- Naprawdę ?
- Tak ? Dlaczego pytasz ?
- Tak sobie. – Powiedziałam i zaśmiałam się.
To dziwne, że jego ulubionym kolorem był czerwony. Na co dzień widziałam go jedynie w czarnym i wszystko w jego dom było czarne.
- Kiedy są twoje urodziny ? – Zapytałam, przypominając sobie , że to było coś czego nie wiedziałam ,a było naprawdę ważne.
- 24 grudnia.
- Naprawdę ? Aw ! – Powiedziałam, roześmiał się głośno.
- A ty ?
- 19 września.
- Hmm …
- Co ?
- Więc to oznacza, że jesteś panną**. – Powiedział, wywołując u mnie rumieniec.
On i ja kontynuowaliśmy zadawanie sobie nawzajem pytań i dowiedziałam się mnóstwa rzeczy o nim, na przykład , pochodzi z Doncaster, co tłumaczy jego silny, brytyjski akcent, bo to nie jest normalne w Hoboken*, lubi grać w piłkę nożną, kocha horrory i przyznał nawet , choć z wielkim trudem, że lubi gotować. Podoba mi się, że znam go lepiej, nawet jeśli są to takie małe rzeczy , w porównaniu z jego przeszłością.
- Wata cukrowa ! – Powiedziałam … albo raczej krzyknęłam jak 5-letnie dziecko, Louis zaśmiał się. – Chodź ! - 
Powiedziałam, mocniej ściskając jego dłoń i zamawiając dwie porcje, jeszcze raz , nie pozwolił mi zapłacić.
On i ja usiedliśmy na jednej z ławek, znajdujących się w spokojniejszej części targu, jedliśmy watę cukrową i odkrywaliśmy więcej rzeczy o sobie nawzajem. Louis przestał jeść i zaoferował mi swoją porcję, kiedy skończyłam jeść swoją , przyjęłam ją ochoczo. Kilka chwil później nie mogłam wstać , przez dużą ilość cukru jaką spożyłam.  Dla mnie, jedzenie cukru, było jak picie alkoholu.
 
- Myślę, że powinniśmy iść do domu. – Powiedział Louis ze śmiechem, ponieważ biegałam po targu od jednego miejsca do drugiego, prawie dosłownie.
- Teraz ? – Zapytałam nadąsana, podszedł do mnie i pocałował.

 
Louis POV

- Teraz ? – Zapytała nadąsana, nie mogłem się powstrzymać, zbliżyłem się i pocałowałem ją.
- Tak. Chodź. – Chwyciłem jej dłoń i poprowadziłem do samochodu.
- Lou ? – Zapytała , już w samochodzie.
- Hm.
- Kocham Cię. – Powiedziała, moje serce przyspieszyło.
- Ja Ciebie też.
- Ty mnie co ?
- Kocham Cię, Emily. – Powiedziałem, uśmiechnęła jak dziecko, wyglądała na trochę podchmieloną.
Stała się poważna i odpięła swój pas, zbliżyła się do mnie.  Jej małe dłonie powędrowały do mojej twarzy i przyciągnęły mnie do niej, całując. Coś było nie tak. Całowała mnie mocno, bardziej dosadnie. Przerwała i popchnęła mnie nagle do tyłu.
Co się z nią stało ?
Wspięła się na mnie i powróciła do całowania. Byłem zaskoczony i nie reagowałem, więc wzięła moje dłonie i położyła je pod jej koszulką.  Moje oczy powiększyły się.
- Emily. – Wymamrotałem w jej usta, ale nie przestała.
Jej język przejechał po moich ustach, moje myśli natychmiast stały się brudne. Jeśli dalej będzie tak robić, stracę kontrolę. Zaczęła poruszać biodrami w przód i w tył, przygryzając skórę na mojej szyi i kurwa , stałem się twardy ! Próbowałem ją powstrzymać, ale to sprawiło, że robiła to mocniej, jęknąłem.
- Kurwa, Emily. Przestań. – Błagałem, ale nie przestała, wyglądało na to, że mnie nie słucha. – Emily, jeśli nie przestaniesz, przysięgam będę Cię pieprzył tutaj w samochodzie ! – Powiedziałem, zachrypniętym głosem, zaśmiała się przy mojej szyi,  wywołując dreszcz. Zebrałem całą moją siłę fizyczną i psychiczną, której nie było za dużo i odciągnąłem ją od siebie. Popatrzyła na mnie zmartwiona i poważna.
- Cholera … - Westchnąłem.
- Louis. – Spojrzała na swoje dłonie, wciąż siedząc na moich kolanach. – Czy … czy zrobiłam coś złego … ? – Zapytała, jej głos zadrżał. Teraz naprawdę wyglądała jak dziecko.
- Nie, zrobiłaś wszystko dobrze. To jest problem. Jeśli byś nie … nie chcesz wiedzieć co mógłbym z Tobą zrobić.
- Więc … - Wzięła głęboki oddech i przygryzła wargę. – Ty nie chcesz … hm … no wiesz … ze mną? – Zapytała i zobaczyłem jej rumieńce, mimo, że miała spuszczoną głowę.
- Słyszałaś co właśnie powiedziałem ? – Zapytałem i roześmiałem się. Popatrzyłem na jej ręce i zauważyłem, że się trzęsie. – Emily. – Schowała głowę w moją szyję płacząc.
- Powiedziałeś mi wczoraj , że dzisiaj już nie ucieknę i zaczęłam myśleć o tym, nie chcę , po prostu nie chcę żebyś mnie zostawił, jeśli nie będę gotowa. – Powiedziała pomiędzy szlochami , moje oczy powiększyły się po raz kolejny.
- Emily. – Delikatnie odciągnąłem ją od mojej szyi, starła łzy, które spadły z jej niebieskich oczu otoczonych czerwienią, właściwie one nie powinny nigdy spaść.  – Nigdy nie zostawiłbym Cię przez coś takiego. Pamiętasz co Ci powiedziałem ? Nie zostawię Cie tak długo, jak będziesz chciała, żebym był obok. Nic nie musisz robić, nie musisz chcieć, żebym Cię nie zostawiał, ponieważ gdyby to zależało ode mnie, nigdy bym Cię ne opuścił. – Powiedziałem, starając się ją uspokoić.
Jakim cudem to powiedziałem ? To było zbyt kiepskie jak dla mnie, ale to jest to co czuję. Boże , jak ona mnie zmieniła !
- Poważnie ? – Zapytała, starłem jej łzy.
- Tak.
- Naprawdę ?
- Tak.
Dała mi słodkiego całusa w policzek i uśmiechnęła się.
- Chodźmy już. – Powiedziałem, usiadła na swoim miejscu i z powrotem zapięła pas.


(…)

Emily POV
Louis jechał do swojego mieszkania , zaproponowałam , że zrobię obiad. Nie potrafiłam gotować tak dobrze, jak on i nie miałam pojęcia jak gotować, ale pamiętam danie, które nauczyła mnie robić moja mama, widziałam jak robi je mnóstwo razy. To był makaron z tuńczykiem i śmietaną.
Tak, to proste, ale byłam wtedy mała !
Kiedy makaron się gotował, zaczęłam myśleć o tym co się dzisiaj stało.  Niepewność , którą miałam od wczoraj pomieszana ze spożyciem cukru, sprawiła, że przestałam myśleć. Boże , nigdy nie robiłam takich rzeczy ,kiedy byłam „trzeźwa”, zmieniłam się kompletnie i jego słowa … normalnie bym się zaczerwieniła.
„Emily, jeśli nie przestaniesz, przysięgam będę Cię pieprzył tutaj w samochodzie !”
Jego słowa nawiedziły moje myśli, poczułam gorąco na policzkach. To co Louis robił i powiedział, sprawiło, że kochałam go jeszcze bardziej. Mógł na tym skorzystać, ale nie zrobił tego, to co powiedział upewniło mnie jeszcze bardziej co do jego miłości.
Para ramion owinęła się wokół mojej talii , uśmiechnęłam się automatycznie.
- O czym myślisz ? – Zapytał Louis.
- O tym co się stało popołudniu. – Powiedziałam z westchnięciem.
- Nigdy Cię nie zostawię, mam nadzieję, że to wiesz. 



 ______________________________________________
*Hoboken – miejscowość w stanie New Jersey 
**Panna - gra słów panna , jako znak zodiaku to w angielskim "Virgin - Dziewica" 

5 komentarzy:

  1. Rozdział świetnie przetłumaczony, tylko w jednym miejscu wydaje mi się, że jest za dużo "i", które można by było zamienić na przecinki. Ale nie zwracać na mnie uwagi, bo to tylko takie moje głupie gdybanie xD
    Jeszcze raz rozdział zajebisty <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział <3 jak ja się cieszę, że to tłumavzysz takie jedno wielkie DZIĘKUJE :*** dla ciebie

    OdpowiedzUsuń
  3. Awwwwww
    Hmmm. Ciekawe o co chodzi Harremu.
    Kocham ♥♥
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  4. Super ! Awwww
    Czekam na next

    OdpowiedzUsuń