sobota, 10 maja 2014

27

-Ja … Ja … - Westchnęłam.
Powinnam mu wybaczyć ? Skrzywdził mnie po raz drugi , chociaż to było nieświadome. Ale fakt, że zrobił to nieświadomie , upewnia mnie, że skrzywdzi mnie znowu. Ponadto, niemalże zabił Ash’a, tylko dlatego, że go zdenerwował. Czy zrobi to samo mi , jeśli go zirytuje ?
- Muszę wiedzieć co się stało. – W końcu powiedziałam, popatrzył na mnie ze strachem w oczach.
Louis, przestraszony ?
Wow !
- O czym mówił Ash ? Dlaczego tak się wściekłeś , kiedy wspomniał o … - Przerwałam, kiedy wyobraziłam sobie Louis’a bijącego Ash’a, ten obraz pojawił się w mojej głowie i wywołał dreszcz.
- On … mówił o rzeczach , które wydarzyły się … w mojej przeszłości. – Wyglądało, jakby starannie dobierał słowa.
- Jakich rzeczach ? – Zapytałam, zamknął mocno oczy i opuścił głowę w dół.
To miało oznaczać, że nic mi nie powie.
Westchnęłam sfrustrowana i wstałam z łóżka, ale zauważyłam, że ubrana była w jego bluzkę. Otworzyłam szerzej oczy , wzruszył ramionami. Musiał mnie przebrać ! Widział mnie jedynie w bieliźnie. Mam namyśli , widział mnie wcześniej, ale tym razem mógł się przyjrzeć.
Widział bliznę ?
Oh nie !
- Zasłoniłem oczy. – Powiedział ironicznie, czytając w moich myślach.
- Muszę iść. – Wymamrotałam, wstał i podszedł do mnie.
- Nie, proszę nie idź. – Błagał, zrobiłam krok w tył, dzięki czemu przestał.
- Dlaczego ?
- Ponieważ wiem, że jeśli wyjdziesz, już nigdy nie wrócisz. – Wziął głęboki oddech, być może była to próba uspokojenia się. – To jest to co wszyscy robią. – Wymamrotał cicho, ale usłyszałam to , zaintrygowałam się.
Kim są wszyscy ?
- Daj mi dobry powód, żebym została. Powiedz mi co się stało. – Powiedziałam, z nadzieją, że naprawdę da mi powód, ponieważ szczerze, nie chciałam iść.
- Ja … nie mogę Ci powiedzieć.
Westchnęłam po raz trzeci lub czwarty. Wzięłam moje ubrania z łóżka i ubrałam się w łazience. Kiedy wyszłam , minęłam jego pokój, zobaczyłam, że siedzi na krańcu łóżka z twarzą schowaną w swoich dłoniach.
Płakał ?
Nie, nie mogę i nie powinnam o tym myśleć. Nie ufa mi , wiec ja nie powinnam się martwić o niego, nie mogę zostać.
Ruszyłam do drzwi wyjściowych i zamknęłam je ostrożnie. Część mnie chciała, żeby pobiegł za mną i zatrzymał, ale ta inna część cieszyła się, że nie zrobił tego , ponieważ  wiem, że jeśli by to zrobił, nie miałabym problemu z wróceniem do niego, nawet jeśli by mi nie ufał.
Na szczęście, nie padało i utrzymywało się to całą drogę do uniwersytetu, niemniej jednak, było ciemno i byłam coraz bardziej przerażona. Nie mogę dłużej czekać na samochód, byłabym na uniwersytecie szybciej i nie musiałabym martwić się o pogodę, czy o to czy jest ciemno.
Kiedy weszłam do pokoju , Kahlan jeszcze nie było. Prawdopodobnie jeszcze miała lekcje, ponieważ jako jedyna nie postradała zmysłów i nie przegapiła niemalże wszystkich swoich lekcji tego dnia. Rzuciłam się na łóżko i zakryłam twarz poduszką, kiedy łzy wypłynęły z moich oczu.
Świadomość, że osoba, którą kochasz nie ufa Ci , boli bardziej, niż wszystko inne na świecie. Kochałam Louis’a. Nie ufał mi. Jeśli by to robił , opowiedziałby mi o swojej przyszłości.
Ugh !
Dlaczego to takie trudne ? I dlaczego nie mam żadnego doświadczenia w związkach ? I dlaczego Louis nie może mi zaufać ? Prawdopodobnie przez to , że jestem grzeczna i tylko go rozpraszałam. Jeśli jego przeszłość była tak straszna, nie mógł mi powiedzieć , bo wszystko bym zniszczyła.
O mój Boże !
Zapłakałam sfrustrowana w poduszkę, odrzuciłam ją i  napotkałam twarz Kahlan z wielkimi oczami.
- W porządku ? – Zapytała powoli. – Płaczesz ! O mój Boże ! Co się stało ?
- Louis…
- Co zrobił ?
- Ma tajemnice i nie chcę mi o niej powiedzieć.
- Emily, wszyscy mamy tajemnice, o których nie chcemy nikomu mówić. Nawet ty.
- Ale … - Westchnęłam.
Miała rację. Mam sekrety , o których nikomu nie mówiłam, włączając w to Louis’a. Czy jego tajemnica mogła być większa od mojej ? Co to było, że nie chciał mi o tym powiedzieć ? Muszę z nim porozmawiać. To byłam ja. Wyciągająca wniosek na końcu.
Przytuliłam Kahlan i podziękowałam jej, spojrzała na mnie niezręcznie. Wyjęłam telefon z kieszeni i zadzwoniłam do Louis’a, ale nie odebrał. Co jeśli był na mnie wściekły ? I nie będzie chciał mnie więcej widzieć ?

(…)

 Spędziłam cały dzień patrząc czy nie dzwonił, ale na marne. We wtorek nie pojawił się w szkole, albo mniej prawdopodobne nie zauważyłam go.
Środa. Zero Louis’a. Żadnej wiadomości, ani połączenia. Nic. Był wściekły, tak że nie mógł nawet spojrzeć na mnie ?
Czwartek. Poszłam spytać się Liam’a, który wydawał się być najmniej niebezpieczną i niesympatyczną osobą z tej grupy, powiedział , że nie widział Louis’a od poniedziałku. Gdzie on zniknął ? Dlaczego nie chodzi do szkoły ?
Piątek. Weszłam do pokoju i usiadłam na łóżku , patrząc na mój telefon i czekając aż zadzwoni,ja nie mogłam tego zrobić, ponieważ wyłączył swój telefon. Czułam gule w gardle myśląc o tym, że nie będzie chciał mnie więcej widzieć, martwiłam się , ponieważ bałam się o to co może mu się przydarzyć. Żałowałam, że opuściłam jego mieszkanie.
Tak minął weekend, bez jakiegokolwiek kontaktu z nim, albo ze mną, albo bez widzenia się z nim, przez to wszystko bolało mnie serce, jeśli to w ogóle możliwe.
- Ok, Emily, działasz mi na nerwy. Patrzysz na swój telefon co pięć sekund. Chodź. – Powiedziała Kahlan, kiedy zobaczyła, że po raz kolejny zerkam na ekran.
-Gdzie ?
- Nie wiem. Wyjdźmy z pokoju. Rozwijać się. Zanim zamienisz się w drzewo i zapuścisz korzenie w tym łóżku. – Powiedziała, wyciągając mnie z pokoju.
Kahlan zabrała mnie do restauracji, a następnie do kina. Wybór filmu nie był najlepszy, ponieważ był to romans o aspektach związku i najważniejsze o zaufaniu między nimi i … koniec nie był najlepszy, ponieważ rozstali się i to przypomniało mi ,o mnie i Louis’ie i o tym, jak bardzo nie chciałam, aby to się zdarzyło.
Na koniec filmu, Kahlan i ja zdecydowałyśmy się wrócić na uniwersytet. Popatrzyłam na telefon poraz kolejny, zanim zaczęłyśmy iść. Żadnej wiadomości i połączenia od Louis’a. Kahlan zauważyła mnie z telefonem i wywróciła oczami, po czym wyrwała mi go z ręki.
- Oh! Daj spokój !
- Teraz jest mój. – Powiedziała chowając go do torebki.
Ugh !
Przyspieszyłyśmy trochę, aby zdążyć przed deszczem. Kahlan przeklęła samą siebie za to , że nie wzięła samochodu, zaczęłyśmy biec. Kiedy byłyśmy przy uniwersytecie, zobaczyłam Ash’a w alejce , zatrzymałam się na środku ulicy w deszczu.
- Emily ! Co ty robisz ?- Zawołała Kahlan.
- Idź, zaraz przyjdę! – Powiedziałam, ale nie odeszła. – Myślę, że widziałam tam Louis’a. – Skłamałam, wzruszyła ramionami i odeszła.
Wzięłam głęboki oddech i podeszłam do Ash’a starając się ignorować krople deszczu na mojej twarzy, przez co byłam ślepa odrobinę. Kiedy wreszcie dotarłam do niego, dreszcz przeszedł po moim kręgosłupie. Miał rany na całej bladej twarzy , wliczając w to fioletowy kolor pod okiem.
- Hm… Wszystko z Tobą dobrze? – Zapytałam, doznając nagłego strachu.
-  To nic czego nie mógłbym wyleczyć. – Powiedział i wzruszył ramionami.
Ash był dziwny. Miał prowokującą osobowość, mam namyśli , raz jest zmartwiony, a innym razem wygląda jak normalny koleś, nie uwzględniając tatuaży i kolczyków. Był bardziej mylący niż Louis.
- Ty … ty … hm …
- Ja ? – Zachęcał mnie.
- Widziałeś Louis po … tym ?
- Nie. – To wszystko co powiedział.
- Ash.
- Hm ?
- Dlaczego Louis tak się zdenerwował ? O czym mówiłeś ? – Zapytałam, nabierając odwagi nie wiadomo skąd.
- Myślę, ze będzie lepiej, jeśli dowiesz się tego od niego i od nikogo innego.- Chrapliwy głos odpowiedział za Ash’a. Odwróciłam się i zobaczyłam Harry’ego, odsunęłam się od niego instynktownie.
Wszyscy wiedza oprócz mnie ?
- Ale …
- Nie powiemy Ci , ale jestem pewien, że on to zrobi, odkąd się zakochał. – Harry przerwał mi, wymawiając ostatnie słowo z odrazą. Jaki jest jego problem ?
- Lepiej idź Emily. – Powiedział Ash bez emocji , prychnęłam i odeszłam stamtąd.
Do cholery ! Dlaczego nie mogą mi powiedzieć ?
Ugh!
Byłam wściekła. Ponieważ nie powiedzieli mi nic. I na dodatek Louis błagał mnie , żebym została, a teraz ignoruje mnie przez cały tydzień i nie wysyła mi żadnej wiadomości.
- Cholera ! – Krzyknęłam na środku ulicy, zwracając na siebie uwagę jakiejś pary i dwójki ich dzieci.
-Emily.

4 komentarze:

  1. Dzieje się i mi się to podoba xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż....czekam na kolejny ♥
    Oj Harry..

    OdpowiedzUsuń
  3. O.M.GO supar jak się cieszę, że to tłumaczy sz. Boski rozdział czekam na nexta <333333

    OdpowiedzUsuń