środa, 7 maja 2014

26

Obudziłam się i wzięłam prysznic najszybciej jak to możliwe, inaczej spóźnię się na lekcje literatury, przez to , że Kahlan nie obudziła mnie i zapomniałam telefonu z mieszkania Louis’a . Pytam ją o obudzenie mnie od 2 lat, a ona i tak nigdy tego nie zrobiła.
Tak, byłam studentką 2 roku dziennikarstwa , mimo że mam tylko 18 lat, ale to nie był do końca mój wybór.
Skończyłam brać prysznic i ruszyłam do klasy. Nie widziałam Louis’a od niedzielnej nocy , kiedy odwiózł mnie na uniwersytet, nie mogę być od niego zależna.  Nie mogę zapomnieć o tym , że może być ze mną tylko dla zabawy, ale w końcu powiedział mi, że mnie kocha. Mógł kłamać , prawda ? Mimo wszystko chciałam wierzyć, że to prawda, ponieważ ja go kochałam, a teraz wyznałam to mu i nie mogę przestać myśleć o wytatuowanym chłopaku z niebieskimi oczami.
Lekcja się zaczęła , ale nie poświęcałam jej zbytnio uwagi, zastanawiałam się  co zrobię jeśli Louis byłby ze mną tylko dla zabawy , ta myśl sprawiła, że stałam się ponura. Nie , nie mogę o tym myśleć.
Muszę mu wierzyć.


Dzwonek zadzwonił , a ja opuściłam powoli klasę, wciąż myśląc o Louis’ie.  Nagle poczułam dużą dłoń chwytającą mocno moje ramię. Odwróciłam się i zobaczyłam Harry’ego, sekundę później zaczął ciągnąć mnie do miejsca gdzie nie było nikogo i przycisnął mnie do ściany, przez co moje plecy zaczęły boleć.
- Czego chcesz ? – Zapytałam głośno z nadzieją, że ktoś mnie usłyszy, ale zakrył moje usta i przycisnął swoje ciało do mojego, nie uda mi się uciec, byłam tego pewna.
- Zamknij się. – Powiedział poważnie i zdjął rękę z moich ust. Przez chwilę myślałam nad tym, aby zacząć krzyczeć, ale wiedziałam , że to nie zadziała. – Trzymaj się z daleka od Louis’a. – Rozkazał , a moje oczy powiększyły się.
Co jest z nim nie tak ?
- Nie ! – Sprzeciwiłam się.
- Tak , jeśli nie chcesz, żeby zdarzył się wypadek. – Oznajmił rysując palcem linię na mojej szyi.
Czy on mi groził śmiercią ?
- Dlaczego mam się do niego nie zbliżać ?
- Ponieważ nie jest taki , jakim go poznałaś i chcę mojego starego przyjaciela z powrotem, to miało znaczyć, że Cię zniszczę.
- Ty … nie możesz nic zrobić. – Powiedziałam , bojąc się coraz bardziej.
- Rozejrzyj się. – Zaśmiał się i zbliżył. – Mogę zrobić z Tobą wszystko , co tylko chcę.- Wyszeptał.
- Zostaw mnie ! – Krzyknęłam.
- Zamknij się. – Wrzasnął , wzdrygnęłam się.
- Harry, Harry, Harry. – Zabrzmiał dobrze znany mi głos.
Harry spojrzał w kierunku, z którego dochodził głos i natychmiast odsunął się ode mnie jak poparzony. Popatrzyłam w tym samym kierunku , ciekawiło mnie co go tak zaniepokoiło i wtedy zobaczyłam Ash’a opierającego się o ścianę kilka kroków od nas.
- Powinieneś wiedzieć, że ona już ma właściciela. – Kontynuował Ash. – Nie możesz jej zabrać od niego w taki sposób, musisz grać fair, nie znasz reguł ?
O czym on mówi ?
Harry nadal się nie odezwał. Dlaczego był taki przerażony ?
- Lepiej idź, Harry. – Rozkazał Ash, a Harry po prostu odwrócił się do nas plecami i odszedł.
Co to miało być ?
- Wszystko w porządku ? – Zapytał Ash, stając obok mnie , nasze ramiona zetknęły się.
- Tak. – Odpowiedziałam , odsuwając się od niego. – Co miałeś namyśli rozmawiając z Harrym ?
- Nasze sprawy.  – Uśmiechnął się słodko, to było coś co nie pasowały do jego wyglądu.
- To dotyczy Louis’a ?
- Rozmawiacie o mnie ? – Zapytał Louis pojawiając się z nikąd.
Miał na sobie spodnie dresowe i czarną, szeroką bluzę z czerwonym napisem Adidas oraz szarą Beanie na glowę, prawdopodobnie tą samą , którą miał pierwszego dnia , kiedy go zobaczyłam. Nigdy nie widziałam go w takich ubraniach, ale wyglądał naprawdę dobrze. Zwłaszcza beanie. Uwielbiam kiedy ją zakłada.
Emily zamknij się!
- Louis! Tęskniłem za tobą. – Przywitał się Ash, Louis spojrzał na niego ostrożnie.
- Co tu robisz ? – Zapytał wrednie Louis.
- Daj spokój , Louis ! Właśnie uratowałem Twoją dziewczynę.  Spróbuj być milszy. – Odpowiedział chłopak, kładąc ramiona wokół mojej talii.
Starałam się je zdjąć, ale wzmocnił swój uścisk, więc Louis podszedł do nas i odciągnął mnie od niego i przytulił. Spojrzałam na Louis’a i zobaczyłam , że byłby zdolny do zabicia kogoś.
Bez namysłu uniosłam ręce do jego twarzy i kazałam mu na siebie spojrzeć. Poczułam dreszcz , kiedy jego niebieskie oczy spotkały moje. To było coś więcej. Pomiędzy nim , a Ash’em. Wiedziałam to. Nie wiem jak, ale po prostu wiedziałam.
- Lou chodźmy. – Poprosiłam.
- Jest słodka, ona też nazywa Cię Lou ?
Też ? Co to miało znaczyć ?
- Ash. – Ostrzegł go Louis.
- Przepraszam, Lou. Albo powinienem powiedzieć Boo Bear ?
Louis odsunął się ode mnie i przycisnął Ash’a do ściany, chwycił kołnierz jego bluzy i stopy chłopaka nie dotykały już ziemi. Moje oczy powiększyły się na to z jaką lekkością to zrobił. Wolna ręka Louis uniosła się kilka centymetrów, zanim jego pięść powędrowała do twarzy Ash’a, ciągle i ciągle, do czasu, aż jego twarz pokryła się krwią.
- Louis ! – Krzyknęłam, ale wyglądało na to, że mnie nie słucha. – Louis przestań ! – Wrzasnęła ponownie. – Louis , proszę, zabijesz go. – Błagałam, łzy spłynęły w dół mojej twarzy, przez wyobrażenie tego co będzie jeśli Louis go zabije.
Podeszłam bliżej niego i poprosiłam go ponownie, aby przestał, ale znów wyglądało na to , że mnie nie słucha, tak jakby był w totalnie innym świecie. Znalazłam się jeszcze bliżej i chwyciłam jego ramię z zamiarem powstrzymania go, odepchnął mnie z całej siły , przez co gwałtownie upadłam na ziemię. Pisk wydobył się z moich ust, kiedy moja głowa spotkała się z twardą, zimną ziemią.
- Emily. – Usłyszałam Louis’a, a sekundę później klęczał obok mnie, podczas gdy Ash starał się wstać. – Nie. Co ja zrobiłem ?
- Louis … - Wyszeptałam, mój wzrok był zamazany.
- Przepraszam, Emily , Ja myślałem , że ty … - Zatrzymał się , pokręcił głową i westchnął. – Nie ważne. Zapomnij o tym. – Spojrzał na mnie ostrożnie, wyraźnie zmartwiony. – Wszystko w porządku ? – Zapytał, pokręciłam głową. – Chodźmy stąd .
- Ash …
- Nie martw się nim. Chodź.
- Nie … on … Louis … - Starałam się coś powiedzieć, zanim mój wzrok stał się kompletnie czarny.
(…)

Otworzyłam oczy i poczułam okropny ból głowy, przez co jęknęłam. Usiadłam, mój wzrok powrócił do normalności, zauważyłam, że jestem w pokoju Louis’a.
Louis …
O mój Boże ! Co z Ash’em ? I dlaczego Louis to zrobił ? Co Ash miał namyśli mówiąc, że ja też nazywam go Lou ? I dlaczego Harry , kim był Harry , rzekomo bardziej niebezpieczny niż Louis, więc dlaczego bał się Ash’a ? Czy to oznacza, że Ash był jeszcze bardziej niebezpieczny ? I gdzie jest teraz, po tym jak Louis niemal go nie zabił ?
Dlaczego Louis prawie go zabił ?
Miałam mnóstwo pytań , nie mogłam myśleć o nich , bo ból głowy tylko wzrastał. Potrzebowałam odpowiedzi. Potrzebowałam wiedzieć co się stało. To było za dużo, nic nie wiem o Louis’ie.
Boo Bear. Co to miało być ?
- Emily. Cieszę się , że się obudziłaś. – Usłyszałam głos Louis’a, przez co zapomniałam o wszystkim o czym myślałam.
Popatrzyłam na drzwi i zobaczyłam , że zbliża się do mnie. Przebrał się , a na dłoni, którą uderzył Ash’a, miał biały bandaż, ale z plamą krwi. Wzięłam głęboki oddech, kiedy usiadł koło mnie.
- Louis, co się stało ? – Zapytałam.
- Emly, zapomnij o tym co się stało. To nic.
- Nic ? Prawie go zabiłeś ! I zraniłeś mnie. – Łzy uciekły, uniósł swoją dłoń , nie mogłam powstrzymać dreszczu, widząc go smutnego.
- Nie zrobiłem tego celowo, Emily. Proszę wybacz mi.

_____________________
Mam nadzieję, że umilę Wam dzień tym rozdziałem ;) x

Jeśli piszecie o Dark na Twitterze, używajcie hashtagu #DarkLT

6 komentarzy:

  1. uuuu chcę już kolejny!!!!!!!!!!!!!! <333

    OdpowiedzUsuń
  2. umiliłaś ;3
    rozdział zajebisty, a teraz czekam na kolejny umilony dzień xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Oooo robi się coraz lepiej ... ciekawe co takiego Lou ukrywa?! A tak wogóle to czytam od początku i KOOCHAM !!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Umiliłaś i to jak <3 cieszę się, że znalazłam tego bloga :3 ciekawe co oni wszyscy ukrywają ? A tak w ogóle to ten zakład trwa?
    KOCHAM CIĘ DAWAJ SZYBKO NEXTA :****

    OdpowiedzUsuń