środa, 30 kwietnia 2014

23

Moje oczy otworzyły się i uświadomiłam sobie, że ramiona Louis’a na mojej talii przyciągają mnie do niego, a jego nogi są wciąż złączone z moimi. To było tak, jakby próbował mnie zatrzymać, bojąc się , że ucieknę.
Starałam się odsunąć od niego, ale jego ramiona i nogi trzymały mnie tylko ciaśniej.  Westchnęłam sfrustrowana , wielki uśmiech pojawił się na jego spokojnej twarzy.
- Skończyłaś ? – Zapytał zadziornym tonem, zaśmiałam się.
Louis w końcu otworzył oczy ukazując swoje niebieskie tęczówki.  Wydarzenia ostatniej nocy przeszły przez moje myśli, poczułam ciepło na policzkach, co oznaczało, że zarumieniłam się. Unikałam jego niebieskich oczu, ale Louis położył rękę na mojej twarzy i zmusił do spojrzenia na niego.
- Co ?
- Nic.
- Rumienisz się. – Roześmiał się, schowałam twarz w poduszkę, ale zaczął mnie łaskotać.
- L-Louis … przestań !
- Więc powiedz mi dlaczego się rumienisz. – Przestał mnie łaskotać, wzięłam głęboki oddech.
- Ja …hm … - Spojrzałam w jego niebieskie oczy, które uważnie mi się przyglądały. – Hm … Ja myślałam o … - Odchrząknęłam. - … wczorajszym dniu.
- Hm … podobało Ci się ? – Zapytał. Powinnam się domyślać, że nie będzie miał problemu z rozmawianiem o takich rzeczach, ale ja byłam inna , więc tylko pokiwałam głową, wywołując jego śmiech.
Louis odsunął się i wstał z łóżka. Podszedł do garderoby jedynie w bokserkach i wyciągnął parę jeansów, podczas gdy ja oglądałam jak jego mięśnie współgrają z jego ciałem, kiedy się porusza. Mrugnął do mnie kiedy wychodził z sypialni i skierował się do łazienki. Westchnęłam, mój telefon zadzwonił. Był na stoliku obok łóżka. Dziwne … Nie pamiętam, żebym go tu kładła.
Usiadłam na łóżku i zerknęłam na wyświetlacz, moja matka dzwoniła , miałam 7 nieodebranych połączeń i 3 wiadomości od niej. O mój Boże , zabije mnie za to, że jej nie odpowiadam.
- Gdzie jesteś i nie waż się powiedzieć, że w pokoju, ponieważ wiem, że nie spałaś tam ! -  Krzyknęła, kiedy odebrałam telefon.
- Mamo uspokój się. Nic mi nie jest. – Starałam się ja uspokoić.
Dźwięk spadającej wody ustał, więc Louis musiał skończyć brać prysznic. Mam nadzieję, że nie słyszał jak rozmawiam, bo inaczej będę musiała wszystko tłumaczyć, w tym uwzględniając mały szczegół, że moja matka totalnie go nienawidzi, przez to jak wygląda.
- Chce wiedzieć gdzie byłaś i gdzie teraz jesteś !
- Okay, uspokój się mamo. Jestem …
- Emily ! Możesz mi przynieść bokserki ? – Zapytał Louis z łazienki, przerywając mi.
No to koniec.
- EMILY FRAY  CZYJ TO BYŁ GŁOS ?
- Mamo, Ja …
- Masz kłopoty. Duże kłopoty. Chce Cię widzieć w domu. Teraz ! – Wrzasnęła i zakończyła połączenie.
Gdy tylko się rozłączyła, pozwoliłam, aby moja głowa opadła pomiędzy moje nogi. Co ja teraz zrobię ? Zabije mnie, wiedząc, że byłam z chłopakiem , a jako argumentu użyje „seks tylko po ślubie” , zwłaszcza jeśli się dowie, że byłam z Louis’em.
Ugh !
Louis wyszedł z łazienki i wszedł do pokoju. Uniosłam głowę i zobaczyłam go jedynie w czarnym ręczniku owiniętym wokół jego talii, kilka kropli wody spadło z jego włosów. Westchnęłam, zaśmiał się.
- Co się stało ?
- Huh ?
- Wyglądasz na zdenerwowaną. – Powiedział ze … zmartwionym wyrazem twarzy ?
- Hm … moja mama dzwoniła. I słyszała Cię …
- Więc ?
- Była zła. Naprawdę zła.
Schowałam twarz w moje dłonie, poczułam jak wspina się na łóżko. Chwycił moje  dłonie i odsunął od mojej twarzy, popatrzył na mnie niebieskimi , lśniącymi oczami.
- Będzie dobrze. – Powiedział cichym głosem.

(…)

- Jesteś pewna, że nie chcesz , abym poszedł z Tobą ? – Zapytał Louis, po raz czwarty , odkąd oznajmiłam mu, że muszę iść pogadać z mamą.
- Hm … Lepiej nie, Louis. – Jeśli pokarze się w domu z Louis’em, może być tylko gorzej.
- Ok, i tak muszę się zająć kilkoma … sprawami. –Powiedział i obudził moją ciekawość. O jakich sprawach mówi ? Znowu spotka się z Ash’em ?
- Okay. – Odpowiedziałam i wyszłam z mieszkania, podążając za nim.
Louis zaoferował , że podwiezie mnie do mojej matki, ale moją wymówką było to, że chciałam się przejść, po to żeby zastanowić się nad tym co jej powiem, co nie było do końca kłamstwem.  Bądź co bądź, dojście do domu zajmie mi jakieś 40 minut. 
Gdybym jechała samochodem, byłabym na miejscu w 2o minut. Cholera! Prawie miałam prawo jazdy, ale w ciągu 2 tygodni, moja matka stwierdziła, że to nieodpowiedzialne jeździć bez papierów*.
Teraz myślę o tym, zawsze mówiła mi co powinnam robić ze swoim życiem , a ja zawsze się jej słuchałam. Nigdy nie zrobiłam nic bez jej pozwolenia, albo bez jej wiedzy , oczekiwała że ja i Louis będziemy przyjaciółmi , a ja i on …  no właśnie.
Louis …
Zadzwoniłam raz dzwonkiem od mojego domu. Wiem, że to dziwne, ale spałam w mieszkaniu Louis’a , więc nie mam swoich kluczy. Słyszałam kroki zbliżające się do drzwi, otworzyły się kilka sekund później, ukazując moją matkę, która patrzyła na mnie potępiającym i rozczarowanym wzrokiem. Ten widok był dla mnie czymś zupełnie nowym, zazwyczaj patrzyła na mnie z dumnym uśmiechem, pokazując ludziom jak dobrą córką i studentką byłam.
Moja mama podała mi kopertę , w której było moje prawo jazdy. Uśmiechnęłam się, ale zaraz znów stałam się poważna, kiedy weszła do pokoju bez słowa i usiadła na kanapie, z typową dla niej perfekcyjną posturą. Naśladowałam ją siadając w taki sam perfekcyjny sposób , aby złagodzić jej rozgoryczenie.
- Mamo, Ja …
- Powiedz mi , że miałaś chociaż na tyle przyzwoitości by dotrzymać obietnicy.
- Nie było żadnej obietnicy , ty jesteś jedyną , która ją wymyśliła , i praktycznie, nie jestem dziewicą, więc obietnica nie ma sensu. – Powiedziałam, nie mam pojęcia co mi się stało, żeby rozmawiać z nią tak bezpośrednio.
- To znaczy, że uprawiałaś seks z chłopakiem, z którym byłaś ? I tak właściwie kto to jest ? Mam nadzieję, że to ktoś przyzwoity, kto spełni nasze oczekiwania i zagwarantuje Ci dobrą przyszłość … - Powiedziała, byłam w szoku.
Z góry założyła, że ja i Louis ... ?
Ktoś przyzwoity ?
Nasze oczekiwania ?
Dobra przyszłość ?
Co ona sobie kurwa myśli ?
-Ja i L … i ten chłopak nie robiliśmy niczego takiego ! – Broniłam się , nie odpowiadając na wcześniejsze pytania.
- Kim on jest ? – Zapytała ponownie, wstałam. – Nie. – Mruknęła. – Nie mów mi, że to ten z tatuażami i kolczykami.
Wiedziałam, że mówi o Louis’ie i wiedziałam, że jeśli wyznam , iż to on, mogę oczekiwać, że zamknie  mnie  w domu do końca mojego życia, nawet jeśli będę w tym czasie na uniwersytecie.
- Nie. – Skłamałam. – Ja i on nigdy więcej nie rozmawialiśmy od tamtego dnia.
- Więc kto to ? – Domagała się.
- John. – Powiedziałam, przypominając sobie chłopaka, który był współlokatorem Louis’a.
- John , syn nowych sąsiadów ? – Zapytała z wielkim uśmiechem.
Co ?
- Mamy nowych sąsiadów ?
- Oczywiście. Nie powiedział Ci, że się przeprowadził tutaj ?
- Musiał zapomnieć .
Nie wierzę.
- Czekałam na nich zanim przyszłaś, powiem im.
- To nie jest …


- Tak, powiem im teraz , będziemy mogli się lepiej poznać.
Wstała z kanapy i byłam ekstremalnie nakręcona, na to żeby oznajmić nowinę sąsiadom. Co teraz ? Co ja teraz zrobię ? John przyjdzie tu i zaprzeczy wszystkiemu i będzie to wyglądało naprawdę źle przed nim, jego rodzicami i moją matką.
Jestem przerażona.
Dzwonek do drzwi obudził mnie z moich rozmyślań. Są naprawdę szybcy, świetnie ! Ugh ! Zobaczyłam, że moja mama niemalże biegnie do drzwi, to świetny sposób , aby zdobyć czyjąś przyjaźń. Usłyszałam kroki zbliżające się do salony, wstałam.
Mężczyzna z niebieskimi oczami i blond włosami, ubrany w garnitur i krawat wszedł do pokoju, a za nim kobieta z długimi, brązowymi oczami i niebieskimi czami , elegancko ubrana. Za nią , na nieszczęście , John, który wydawał się być zaskoczony tym, że mnie tutaj widzi.
- Pan i Pani Thompson to zaszczyt gościć Was w moim domu. – Powiedziała i spojrzała na John’a, który nie mógł przestać patrzeć się na mnie. – A ty musisz być John, chłopak Emily. – Powiedziała, a ja niemalże umarłam na środku pokoju.
Zobaczyłam jak John patrzy na mnie i moją mamę zmieszany, tak samo jak jego rodzice, którzy przeskakiwali wzrokiem to ze mnie to na niego.
- Nie …
- Tak jest. – Powiedziałam szybko, zanim zaprzeczył wszystkiemu i przeprosiłam bezgłośnie.
- Tak, Nie mogę uwierzyć jakie mam szczęście, że jestem chłopakiem kogoś takiego jak Twoja córka. – Powiedział, ratując moje kłamstwo, poczułam ogromną ulgę, mimo to , że wiedziałam iż będę musiała mu później wszystko wytłumaczyć.
(…)
- To był zaszczyt gościć Was tutaj. Wracajcie kiedy chcecie.
- To był zaszczyt dla nas. – Powiedziała Pani Thompson.
- Na pewno jeszcze przyjdziemy, szczególnie jeśli ta dwójka trwa w związku. – Oznajmił Pan Thompson, patrząc na mnie i na John’a.
- Wy dwoje nie pożegnacie się ? – Zapytała mama.
- Hm… Jasne. – Odpowiedziałam nerwowo i zbliżyłam się do John’a przytulając go. – Przepraszam. – Wyszeptałam.
- W porządku, ale później musisz mi wszystko wyjaśnić. – Również wyszeptał i odsunął się kawałek dając mi buziaka w policzek.
Kiedy odsunęłam się od John’a, zobaczyłam go. Jego samochód, ale oczywiste było, że znajdował się w środku.
O nie.
Louis …
____________________________________________________
* Autorka dodała adnotacje i napisała, że u niej najpierw trzeba zdać egzaminy, kod egzaminowy – nie mam pojęcia co to jest – i jeśli Ci się uda 2 tygodnie później dostajesz prawo jazdy. 

6 komentarzy:

  1. Ołjee czekam na kolejny ♥ :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Uuuu... czekam na następny !świetnie przetłumaczony ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Niee ;_;
    Louis musi jej posłuchać, prawda? ;_;

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny :D Nie mogę doczekać się następnego!!! Dlaczego Emily nie powiedziała, że był z Louis'em???????

    OdpowiedzUsuń