niedziela, 20 kwietnia 2014

20

Otworzyłam drzwi od pokoju, Kahlan tu nie było. Świetnie ! Muszę z nią porozmawiać. Spojrzałam na zegarek na moim telefonie, po czym wzięłam książki od literatury.
Kiedy szłam do klasy , zobaczyłam Harry’ego , który mrugnął do mnie, wywróciłam oczami i zignorowałam go. To głupie ! Dlaczego to powiedział ? Co zyskał tym kłamstwem ? Myślałam , że jest przyjazny i dalej taki będzie.
Ugh!
Lekcja literatury , była trochę interesująca, Shakespeare był jednym z moich ulubionych autorów. Tym razem omawialiśmy „Otello” , to było imponujące jak zazdrość i kilka kłamstw , może zniszczyć życie kilku ludzi.
Prawie zapomniałam o Louis’ie i Ash’u, to było jak podróż w czasie, kiedy moje myśli nie były cały czas okupowane przez chłopaka z niebieskimi oczami , pokrytego tatuażami.
- Emily ! – Usłyszałam głos Kahlan, kiedy byłam na korytarzu. – Martwiłam się o Ciebie, wyciągnął Cię z pokoju i wtedy … nie wróciłam z powrotem i … - Wydyszała.
- Ja …hm … spałam w jego domu. – Wytłumaczyłam zawstydzona.
- Uh ! Co się stało ?
- Przysięgam , nie rozumiem Cię. – Powiedziałam i to była prawda. Najpierw mówi mi, żebym trzymała się od niego z daleka, a teraz niemalże skacze z podniecenia.
- To znaczy , że coś musiało się wydarzyć ! – Zarzuciła, nie odpowiedziałam. – O mój Boże , rumienisz się.
- Kahlan przestań .
- Więc powiedz mi co się stało. – Stwierdziła, ciągnąc mnie do pokoju. – No dawaj powiedz mi. – Usiadła obok mnie na łóżku.
- Hm … on … hm …
- Próbował się z Tobą przespać ? – Zapytała , zakrztusiłam się powietrzem.
- Hm … tak , to znaczy … nie wiem … myślę, że tak , ale nie tak … to się stało.
- Więc ? – Spojrzała na zegarek. – Masz dwie minuty.
- Okay, uspokój się , Jezu ! Ja … d… dotykałam go … już ?- Powiedziałam jej i poczułam gorąco na moich policzkach, które eksplodowało w tamtym momencie.
- Wow  ! – Zaśmiała się. – Kto by się spodziewał, że ktoś taki jak ty sprawi , że Louis dojdzie.
- Kahlan ! – Krzyknęłam na nią, słysząc dobór jej słów, co sprawiło tylko, że śmiała się jeszcze głośniej.
- Więc , jak się czujesz ? – Dzwonek zadzwonił , a my zaczęłyśmy iść do klasy.
- Nie wiem.
- Nie wiesz ? Nie idziecie na randkę ? – Zapytała zmieszana.
- Tak myślę. Louis jest inny , wątpię , żeby randkował nawet jeśli mnie lubi, po za tym , nie powiedziałam , że chce z nim iść na randkę, nawet go nie lubię ! – Powiedziałam szybko, broniąc się.
- Oszukuj się dalej. – Powiedziała, wchodząc do pomieszczenia.
Poszłam w kierunku swojej klasy, myśląc o tym co powiedziała. Lubię Louis’a ? Chyba tak, mam namyśli , lubię kiedy jest ze mną … i ten pocałunek … cholera! Czy on lubi mnie ? Musiałam się zastanowić nad tym, że może on chce się tylko ze mną przespać, a następnie zostawić . Nie tak, że bylibyśmy kiedyś razem.
Ugh !
Dlaczego to takie trudne ?
Dzwonek zadzwonił, zabrałam swoje rzeczy , kolejna lekcja na której zatraciłam się myśląc o Louis’ie. Nie to, że zdarza mi się to często. Zostawiłam moje rzeczy w pokoju i wyszłam, aby spotkać się z Kahlan na lunch’u w nowej restauracji , którą odkryła, ponieważ obie mamy wolne popołudnie.
- Spotkałam idealnego chłopaka. – Powiedziała, kiedy znalazłyśmy się przed restauracją.
- Zawsze to mówisz , kiedy spotkasz jakiegokolwiek chłopaka. – Droczyłam się.
- Tak , ale często się mylę, nie zaczynaj gadać o Caleb’ie . Ten chłopak jest czarującym księciem.
- Czarujący książę ? – Zaśmiałam się.
- Przynajmniej ja spotykam facetów, nie jestem jak ktoś kto pewnego dnia poślubi Tumblr’a.
- To nie jest taki zły pomysł, rozumie mnie i nie gada.
- Jest lepszy niż Louis ?
- Nie mam pojęcia dlaczego rozmawiamy o nim. – Powiedziałam i westchnęłam odruchowo.
- Uh … ktoś się zakochał. – Weszłyśmy do środka restauracji.
- Ha-Ha. Naprawdę zabawne. – Powiedziałam sarkastycznie i uderzyłam ją delikatnie w ramię.
Chłopak przyniósł menu, kilka minut później , kiedy byłyśmy już naprawdę głodne. Spojrzałam za okno i zobaczyłam Louis’a … z Ash’em … nie tak daleko w alejce. Co do cholery ? Louis trzymał rękę na szyi Ash’a i przyciskał go do ściany. Uderzył go w brzuch tak mocno, że prawie czułam ból Ash’a.
Wstałam od stołu i wybiegłam z restauracji. Starałam się przejść przez ulicę, ale utrudniał mi to ruch na drodze, w końcu mi się udało, ignorowałam nawoływania  Kahlan.
Nie było ich.
Miałam halucynacje ?
- Emily ? Co ty sobie kurwa myślisz ? – Zapytała Kahlan , kiedy dotarła do mnie.
- Hm … myślałam, że kogoś widzę. Przepraszam.
- Okay, ale musimy wracać zanim pomyślą, że wyszłyśmy bez płacenia. – Powiedziała, zaśmiałam się.
Reszta lunch’u była spokojniejsza, Kahlan i ja zdecydowałyśmy się iść na zakupy. Popołudnie bez żadnego znaku od Louis’a , było całkiem w porządku.  Potrzebuję oczyścić mój umysł i zakupy z Kahlan były naprawdę dobrym pomysłem.
Kiedy wchodziłyśmy do uniwersytetu, zobaczyłam Ash’a przy drzwiach. Czekał na Louis’a ? Chciał zemsty za to co Louis mu zrobił ? O mój Boże !
- Kahlan ?
- Tak ? – Zatrzymała się i spojrzała na mnie.
- Możesz wziąć moją torebkę ? Muszę iść … gdzieś.
-Hm … ok. – Powiedziała i wzięła torebkę w której znajdował się sweter i bielizna.
Kiedy weszła do budynku, podeszłam do Ash'a, który uśmiechnął się widząc mnie.
- Emily, zgadza się ?
- Tak. – Przyjrzałam się mu uważnie i zauważyłam ślady palców na jego szyi. Moje usta same się otworzyły. O mój Boże , czy zrobił to Louis ? – To Louis Ci to zrobił ?
- Hm …
- Nie okłamuj mnie.
- Tak, to on. – Westchnął. – Ale nic się nie stało. – Uśmiechnął się i spojrzał na mnie od góry do dołu, zanim odsunął się od ściany. – Dobrze było Cię zobaczyć Emily. – Zaczął odchodzić.
- Czekaj ! – Zatrzymał się i odwrócił. – Co miałeś namyśli mówiąc to co powiedziałeś rano? – Zapytałam.
- Nie mogę powiedzieć.
- Dlaczego ?
- Przepraszam Emily. – Uśmiechnął się do mnie i odszedł.

- Co to kurwa miało być !!!

________________________
Życzę Wam wszystkim wesołych świąt ! :) x
Piszcie co myślicie :)

Demon as an Angel 
Twitter

4 komentarze: