niedziela, 13 kwietnia 2014

17

- Co ? - Zapytałam zszokowana.
- Odpowiedz mi Emily. - Powiedział zamykając oczy i biorąc głęboki oddech.
- Kto Ci to powiedział ?
Otworzył oczy i spojrzał na mnie w ten sam sposób co wczoraj , zrobiłam dwa kroki w tył.
- Nic się nie wydarzyło między mną , a Harry'm.  - Powiedziałam niemal szeptem i nie mam pojęcia dlaczego się usprawiedliwiam.  Mam namyśli , to on był tym z tą dziewczyną na imprezie !
- Nie kłamiesz ? - Zapytał idąc w moim kierunku.
Wszyscy mogą się teraz spodziewać tego co powiem ?
- Nie ! Kto Ci powiedział coś takiego ? - Zapytałam patrząc na rozcięcie na jego wardze.
- Harry.
- Harry ?
- Tak. - Wziął ponownie głęboki oddech .- Mówił o tych wszystkich rzeczach , które Ci zrobił , bardzo szczegółowo opisał , jak sprawił , że poczułaś się tamtego dnia , kiedy zabrał Cię na uniwersytet.
- Nic się nie wydarzyło, Louis. - Powtórzyłam, a on odetchnął z ... ulgą ? - Ale , jeśli coś by się wydarzyło , nie byłby to Twój interes. - Droczyłam się , ale on pozostał poważny , przyciągnął mnie do siebie, nasze twarze dzieliły centymetry.
- On nie może Cię dotknąć. Nie pozwól mu. Jest niebezpieczny. - Spojrzał na mnie zdesperowany.
- Czy to on zrobił to na Twoich ustach ? - Zapytałam, niekoniecznie chcąc znać odpowiedź.
- Tak, ale dostał gorzej. - Odpowiedział z uśmiechem, przypomniałam sobie co zrobił Kyle'owi.
- O mój Boże ! Wszystko z nim w porządku ?
- Gdybyś słyszała te wszystkie rzeczy , które o Tobie mówił , nie byłoby Ci go szkoda. - Powiedział i może miał racje. Nie powinnam się niepokoić. Nie jeśli chodzi o niego, nie po tym co powiedział.
- Co mówił ?
- Nie chcesz wiedzieć.  - Wyszeptał , jego głos przyjemnie łaskotał moje uszy.
- Powinieneś to opatrzyć. - Powiedziałam starając się ignorować motyle w żołądku. - Hm ... pomogę ci ... w tym.
- Łazienka. Będę w kuchni.
Ruszyłam do łazienki , w poszukiwaniu apteczki . Wciąż byłam zszokowana tym co Harry mógł powiedzieć. Ale oczywiste było to , że nie jest miły , bez ukrytego powodu.
Chwyciłam apteczkę i skierowałam się do kuchni , gdzie znajdował się Louis. Położyłam pudełko na stole i otworzyłam je wyciągając gazik i  zamoczyłam go w wodzie utlenionej. Przybliżyłam się do chłopaka, stając pomiędzy jego nogami . Dotknęłam preparatem rozcięcie, zadrżał.
- Co się stało z całą Twoją odwagą ?
Zażartowałam, zaśmiał się.
Przyłożyłam wacik ponownie , ale tym razem nic nie powiedział.  Zamknęłam butelkę z wodą utlenioną , a wacik położyłam obok. Louis spojrzał na mnie, a ja przygryzłam wargę. Położył ręce na mojej tali i przyciągnął do siebie powoli. Jego dłoń powędrowała do mojego karku i przybliżył moją twarz do jego, pochyliłam się , nasze usta dotknęły się lekko.
Louis przyciągnął mnie bliżej siebie, sprawiając, że usiadłam na jego kolanach z nogami po obu stronach. Moje ręce owinęły się wokół jego szyi , dzięki czemu byliśmy jeszcze bliżej siebie. Nie mam pojęcia co teraz robię, ale wolę o tym nie myśleć. Zaczął całować moją szyję , poruszając moimi biodrami w tam i z powrotem.  Chwyciłam jego włosy , przez co wypuścił ochrypły jęk w moją szyję.
 Nasze przyspieszone oddechy były jedynym dźwiękiem jaki było można usłyszeć w kuchni. Louis zdjął mnie ze swoich kolan i posadził na stole stając naprzeciwko moich nóg, ponownie atakując moje usta. Uniósł moją koszulkę i położył ręce na moich plecach , przyciągając mnie bliżej niego.
Nasze usta rozstały się , a on zaczął całować moją szczękę. Cholera ! Umrę, jeśli dalej będzie tak robił...
- Louis ... - Starałam się powiedzieć, ale przypominało to bardziej jęk.
- Kurwa! - Powiedział i gwałtownie odskoczył ode mnie, zdyszany.
- Co się stało ? - Zapytałam zmieszana.
- Nic, ale jeśli będziemy kontynuowali , prawdopodobnie zabiorę Cię do pokoju i może już nie być tak miło. - Powiedział oblizując usta , przyłapałam się na wyobrażaniu sobie tego co mógłby zrobić. - Chcesz wrócić na uniwersytet ?- Zapytał, a ja zeszłam ze stołu.
- Hm ... nie. - Odpowiedziałam zawstydzona, a on uniósł brwi. - Jeśli nie masz nic przeciwko ...albo... jeśli nie masz nic innego do roboty. - Zaśmiał się.
- Emily możesz zostać. - Powiedział pokazując mi język.
Wiem, że miałam więcej nie denerwować Kahlan i obiecałam sobie, że będę się trzymać od niego z daleka, ale coś zawsze przyciągało mnie do niego i nie mogłam dłużej się temu opierać. Spojrzałam na zegarek, jeszcze wcześnie.
Zabrałam zużyte waciki i wrzuciłam je do śmieci, po czym zabrałam apteczkę z powrotem do łazienki. Kiedy weszłam do pokoju, Louis włączał właśnie film na DVD.
- Film ?
- Tak.
- Jaki ?
- "Let me in". (przyp.tłum. w Polsce film ukazał się pod tytułem "Pozwól mi wejść")
- To nie jest super straszne ?
- Nie. - Skłamał i się zaśmiał.
Usiadł na kanapie i rozłożył swoje ramiona , również usiadłam. Kiedy to zrobiłam , przyciągnął mnie do siebie i położył dłoń na moim ramieniu. Film się zaczął , był o 12-letnim chłopcu , który był zastraszany w szkole, spotkał dziewczynkę , która pojawiała się w ogrodzie tylko w nocy , ponieważ była wampirem i był to jeden z najstraszniejszych filmów jakie widziałam.
W każdej przerażającej scenie , chowałam twarz w szyję Louis'a , a on się śmiał.  Jak on może oglądać ten film i być tak ... spokojnym ?
- Skończył się ? - Zapytałam, wciąż przyciśnięta do niego.
- Tak. - Roześmiał się, podniosłam wzrok . - Nie był taki straszny.
- Oczywiście , że nie. - Zauważcie sarkazm.
- Masz ochotę na obiad ?
- Hm ... yeah , tak myślę.
- Więc chodź, pomożesz mi.
Wstał, zrobiłam to samo , ruszyliśmy do kuchni . Louis zamierzał zrobić kurczaka z grzybami, a ja zdecydowałam się zrobić spaghetti.

(...)

Kiedy skończyliśmy jeść , Louis dał mi swoją koszulkę i bokserki. Skierowałam się do łazienki , zdjęłam swój T-shirt i stanik, po czym założyłam jego ubrania, pachną jak on. Weszłam do jego pokoju i zastałam go leżącego w samych bokserkach. O Boże ! Czy on naprawdę musiał założyć tylko to ?
Odwrócił się do mnie i zmierzył mnie wzrokiem od góry do dołu, przygryzł wargę. Zawsze to robił , a ja zawsze czułam , jak zmniejsza się dystans pomiędzy nami oraz brakuje mi powietrza. Odwróciłam się do niego plecami , starając się unormować oddech , poczułam że jest bliżej mnie.
- Kocham to , kiedy zakładasz moje ciuchy. - Wyszeptał do mojego ucha i przyciągnął mnie bliżej swojej klatki piersiowej. - To sprawia, że wiem, że jesteś moja . - Powiedział, jego głos był zachrypnięty przy każdym słowie, które wypowiadał , westchnęłam.
- Louis. - Starałam się powiedzieć my ,aby przestał.
- Wiem. Zabrakło Ci powietrza, a Twój puls szaleje.
- Przestań. - Mruknęłam. Zaśmiał się.
- Założę się , że mogę wywołać więcej dreszczy , robiąc to.  - Kiedy mówił, jego dłoń zjechała pod moją koszulkę na mój brzuch , wywołując u mnie dreszcz, ale zabrał rękę i natychmiast chwyciłam ją tylko po to , aby tego nie robił. - Teraz jesteś chętna, abym znów Cię dotykał .
Przyciągnął mnie bliżej i mogłam poczuć jego erekcję.
- Czujesz to ? - Zapytał, jak gdyby czytał w moich myślach. - Założę się, że jesteś mokra.
- Co ? - Zapytałam nie wiedząc o czym gada, zachichotał.
- Tutaj. - Powiedział , a jego ręka powędrowała poprze gumkę jego bokserek i poczułam to. Wilgoć pomiędzy moimi nogami. To jest to o czym mówił ?
- Lou  przestań.
- Hm ... podoba mi się kiedy tak do mnie mówisz. - Jego dłoń skierowała się na moją pierś, poczułam jak bierze głęboki oddech. - Rzeczy , które mógłbym zrobić. Rzeczy, które mógłbym zrobić Tobie. Mógłbym sprawić, że poczujesz się dobrze za pomocą jednego palca...
- Proszę, Lou.
- Co ? Czego chcesz ? - Wyszeptał.

7 komentarzy:

  1. O kur*a
    Louis.
    Dziewczyno kiedy kolejny?
    Ps. Byłam pierwsza! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. o matko !! demoralizujesz nie !! hahhahah

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow ! Super rozdział ^ - ^ jesteś świetna *○*

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepraszam, że się nie rozpisuje, ale cierpię na deficyt czasu i to taki OGROMNY. Chce tylko zaznaczyć, przeczytałam, jak zwykle rozdział świetny. Do następnego, mam nadzieję, że już będę bardziej ogarnięta :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie no jestem pod mega wrażeniem ;))

    OdpowiedzUsuń