niedziela, 6 kwietnia 2014

15

Louis zaparkował samochód i skierował się do windy, podczas gdy ja rozglądałam się w poszukiwaniu schodów. Chłopak zatrzymał się przed drzwiami windy, nakazując gestem abym weszła, odmówiłam. Nie wejdę tam, sama z nim , podczas gdy on chcę tylko wykorzystać mój strach do tego, abym przytuliła się do niego. Chociaż nawet lubię go przytulać.
Ugh Emily !
- Okay, wspinajmy się na 13 piętro. – Westchnął pokonany i nieco markotny, wywróciłam oczami.
Trzynaście pięter później , dotarliśmy do jego apartamentu, byłam zmęczona. Odetchnęłam z ulgą , kiedy zobaczyłam drzwi jego mieszkania, Louis roześmiał się.  Wyjął kluczę z kieszeni i otworzył drzwi wchodząc do środka, podążyłam za nim.
Wkrótce , kiedy znalazłam się w środku , zapytałam sama siebie dlaczego tu jestem. Nie chcę wracać do domu , dzięki mojej matce i nie chcę wracać do akademik, ze względu na Kahlan i Ugh ! I chcę tu być z Louis’em.
Tak, zaczynam wariować !
Louis zniknął i pojawił się kilka sekund później, mając na sobie tylko spodnie od dresu. Spojrzałam na jego tors, który pokryty był jeszcze większą ilością tatuaży , niż jego ramię. Oglądałam każdy po kolei i jeden z nich przykuł moją uwagę, napis „It Is What It Is” (przyp. Tłum. „Jest jak jest”) zaczęłam zastanawiać się nad tym , czy jego tatuaże coś oznaczają, czy ma je dlatego, że je po prostu lubi.
- Przebijasz moją skórę. – Droczył się , uniosłam wzrok na jego twarz. – Trzymaj. – Rzucił mi koszulkę i bokserki, które zwinie złapałam. – Jutro możesz założyć ubrania, które zostawiłaś ostatnim razem.
Kiwnęłam i skierowałam się w stronę łazienki, aby się przebrać. Właściwie , dziwne było dla mnie noszenie jego rzeczy, kiedy ledwo się znaliśmy, ale nie przeszkadza mu to i nie mam pojęcia dlaczego lubię nosić jego rzeczy. One zawsze pachnął tak dobrze. Tak do…
Okay, wystarczy.
Zdjęłam moją koszulkę i stanik, w którym powinnam spać, ubrałam jego bluzkę , zdjęłam moje spodnie i bieliznę, po czym ubrałam jego bokserki.
Powinnam być zła na niego , przez to co zrobił, ale nie mogłam. Poza tym, Ja i on to nic … a może jednak ? W końcu , pocałował mnie, ale to prawdopodobnie nic dla niego nie znaczyło.
Westchnęłam i wyszłam z łazienki. Przyjrzałam się uważnie pomieszczeniu, ale Louis’a tu nie było. Weszłam do pokoju i zobaczyłam go starającego się zaimprowizować łóżko na kanapie. Spojrzał na mnie i poczułam jak jego oczy podróżują po każdej części mojego ciała. Cholera, czułam się bezradna , kiedy patrzył na mnie w ten sposób.
- Jesteś głodna ? – Zapytał , kiedy nasze oczy się spotkały.
- Hm … nie. – Odpowiedziałam.
Scena z Kahlan i jego pocałunek zabrał mój apetyt. Ostatnia część brzmi znacznie gorzej.
- Ok, więc ja zostanę tutaj , a ty idź do mojego pokoju. – Powiedział i wiedziałam, że nie mogę się z nim kłócić, więc tylko kiwnęłam.
Spojrzał na mnie i uśmiechnął się, był zadowolony, że się z nim zgadzam.
- Dobranoc , Em. – Oznajmił , pociągając za kołdrę na sofie.
- Dobranoc, Lou. – Odpowiedziałam i zaczęłam natychmiast tego żałować , widząc zadowolenie na jego twarzy.
Opuściłam salon i weszłam do ciemnego pokoju , kładąc się na jego łóżko. Przykryłam się kocem i przyciągnęłam go bliżej mojego nosa, tak abym mogła go powąchać.
Tak, zachowuję się jak nienormalna. Obraz tego, że jest możliwość , że inne dziewczyny były tutaj , w tym samym łóżku z nim, zajął moje myśli , poczułam skurcz w żołądku i nie mam pojęcia dlaczego.
Czemu się tym przejmuje ? Nie powinnam chcieć wiedzieć z kim randkuje i kogo zaprasza do domu. Powinnam się martwić tym jak się od niego uwolnić. To jest to czym powinnam się przejmować. I to jest to co zamierzam zrobić.  Jutro. Jeśli dam radę. Ugh !
Moje oczy zamknęły się ze zmęczenia i zapachu Louis’a, ale nic nie jest w stanie uchronić mnie od koszmarów związanych z moim ojcem. To zawsze się dzieje, kiedy przypomnę sobie co się stało, a wspomnienie kłótni z moją matką nie pomagało.

Biegłam najszybciej jak mogłam , najszybciej jak kazała mi mama. Nie wiem dlaczego , ale wiedziałam, że mi to powiedziała , to nie miało znaczenia , nie mogłam zostać złapana przez ojca.
Usłyszałam krzyk i zamarłam. Byłam przed domem , wciąż słyszałam jej wrzaski. Czemu ją rani ? Jest pijany ? To nie tak, że to był jego nawyk , ale kiedy to robił był niepohamowany i czasem bił moją matkę.  Pobiegłam w stronę domu , muszę ochronić moją mamę. Kiedy znalazłam się w środku, weszłam do salonu i zobaczyłam ją na podłodze w podartych ubraniach i mojego ojca z opuszczonymi spodniami , pochylającego się nad nią, kiedy ona krzyczała i starała się go uderzyć.
- Mamo ! – Wrzasnęłam.
Nie wiedziałam co się tu dzieje , ale podbiegłam do nich i  próbowałam odciągnąć od niej ojca. Popchnął mnie i poleciałam w dół , uderzając głową o kant stołu, ale to mnie nie powstrzymało , ponieważ wstałam i ponownie próbowałam go zepchnąć.
- Idź stąd Emily, proszę ! – Zapłakała.
- Mamo ! – Ponownie krzyknęłam, starając się odepchnąć ojca i ponownie poczułam , że upadam. Wstał i podszedł w moim kierunku.
- Też chcesz ? – Zapytał.
- Nie … - Moja mama mruknęła niedowierzając , kiedy zobaczyła, że idzie w moim kierunku.
- Zamknij się, albo nie wiem co Ci zrobię. – Powiedział i wyciągnął pistolet , wskazując nim moją matkę.
Nigdy nie wiedziałam ojca z pistoletem i byłam przerażona. Na tyle, że nie mogłam wstać.
- Emily , kochanie, rozbierz się. – Powiedział z uśmiechem.
- N … Nie. – Odmówiłam , nie rozumiejąc dlaczego to robi.
- Nie, nie rób tego. Nie naszej córce. Proszę ! – Błagała mama.
- Zamknij się ! – Krzyknął , posyłając strzał w powietrze.
Zbliżył się do mnie i podarł moje ubrania. Krzyknęłam przerażona. Co on mi zrobi ? Pochylił się nade mną i zdjął moje spodnie, zrozumiałam co chce zrobić.
- Nie, tato , nie. NIE ! NIE ! PRZESTAŃ ! PROSZĘ PRZESTAŃ !

Louis POV
- NIE ! – Usłyszałem. Coś mi się śni. – NIE ! PRZESTAŃ ! PROSZĘ PRZESTAŃ ! – Otworzyłem gwałtownie oczy. To nie jest sen , to głos Emily. Krzyczy. Wszystko z nią w porządku ?
- Emily ?
Wstałem i ruszyłem do swojego pokoju , modląc się ,aby nie zamknęłam drzwi , jak ostatnim razem.
Otworzyłem drzwi i zastałem ją krzyczącą w łóżku , wierciła się niespokojnie, cała odkryta, ukazując swoje perfekcyjne nogi , jej długie, ciemne włosy rozproszone były po całym łóżku, była cała mokra.
Podbiegłem do niej i potrząsnąłem.
- Emily , obudź się. – Powiedziałem, ponownie nią potrząsając.  – Emily ! – Powiedziałem nieco głośniej, otworzyła szeroko oczy.
- Louis ! – Powiedziała wzdychając i łapią mnie mocno za szyję , prawie przestałem oddychać, to nie tak, że dbam o jej przywiązanie do mnie.
- Uspokój się, to tylko zły sen. – Starałem się ją uspokoić, kiedy moje ręce głaskały jej plecy.
- Przepraszam, że Cię obudziłam. – Powiedziała, odsuwając się ode mnie i nerwowo bawiąc się palcami.
- W porządku. Już lepiej ? – Zapytałem, nie odpowiedziała , i przysięgam, że widziałem jak łzy spływają po jej twarzy.
Westchnąłem i wziąłem jej twarz w swoje dłonie , zadrżała. Dziwne. Kazałem jej na siebie spojrzeć.
- Chcesz o tym pogadać ? – Pokręciła głową kilka razy , prawdopodobnie po to , aby nie płakać. – Jestem w salonie, jeśli będziesz czegoś potrzebować.
Podniosłem się z łóżka, ale złapała moje ramię. Odwróciłem się w jej kierunku , powiedziała coś tak cicho, że nie usłyszałem.
- Co ? – Odwróciła głowę, nie patrząc na mnie. – Emily, nie usłyszałem co powiedziałaś. – Wytłumaczyłem.
- Czy możesz … możesz ze mną zostać ? – Zapytała zawstydzona, jej niebieskie oczy spotkały moje i poczułem drzesz. Co do cholery Louis ? – Jeśli … jeśli nie … chcesz … to w porządku. – Powiedziała , kiedy jej nie odpowiedziałem.
 Kurwa , jak mogłem jej odmówić ? Była w moim łóżku , w moich ubraniach , z jej ciemnymi włosami, spadającymi na jej plecy i niebieskimi oczami , wypalającymi dziurę w mojej duszy i pytającą czy będę z nią spał.
Jak mogłem powiedzieć nie ?
- Zostanę. – Powiedziałem, odetchnęła z ulgą.
Zamknąłem drzwi i skierowałem się w stronę łóżka, na którym ponownie się położyła, odwróciła się w moją stronę. Zgasiłem światło małej lampki i również się położyłem, poczułem , że moja pościel jest odurzona jej intensywnym zapachem, kiedy podniosłem ją , żeby nas przykryć. Przyciągnąłem ją do mojej klatki piersiowej, czując jej gorące ciało , dzięki koszmarowi. Zadrżała , a ja zaśmiałem się kładąc dłoń na jej szczupłej talii.
- Dziękuję … za … za to , że zostałeś ze mną. – Powiedziała.
- W porządku. – Odpowiedziałem i zamknąłem oczy , nie puszczając jej. 
_______________
Myślę, że teraz rozdziały będą pojawiać się reguralnie dwa razy w tygodniu w środy i niedzielę , jeśli będę miała rozdziały przetłumaczone do przodu, to zapewne będą pojawiać się nawet 3 razy w tygodniu, gdyby coś się miało zmienić napiszę o tym na twitterze @MakeMeSmileLou :)
A tak btw, jeśli ktoś z Was chce follow back lub coś to piszcie :) x

PS : Przepraszam za błędy, nie miałam czasu sprawdzić :) 

5 komentarzy:

  1. super rozdział , właśnie cię zaobserwowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zabij tego sukinsyna ;_;
    Lou taki awww... ;3
    Czekam z niecierpliwością. xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, Louis, louis. Jaki romantyk ♥
    Czekam na następny ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny *,* Mam zaszczyt nominować cię do Liebster Award :) Więcjej u mnie na blogu: http://hope-last-resort.blogspot.com/ ( świetne masz to tłumaczenie :***)
    ~Merry

    OdpowiedzUsuń