wtorek, 18 marca 2014

9

- Emily …
Odwróciłam się i zobaczyłam Louis’a. Więc, kiedy wreszcie zdecydowałam , że nie będę się martwić, on pojawia się przede mną , przypominając mi o swoim istnieniu.
- Louis …
Usiadł obok mnie, jego nogi dotykały moich. Spojrzałam na niego ostrożnie, starając się znaleźć jakiś ślad winy albo czegokolwiek, co powie mi , że to był on , ale nic. Prawdopodobnie nie zostanę detektywem w przyszłości.
-Szukanie mnie to twoje nowe hobby ?- Zapytał , typowym dla niego tonem.
- Wolałabym umrzeć z nudy. – Popatrzyłam w niego niebieskie oczy , westchnął.
- O co chcesz zapytać ?
- Co ?
Skąd wiedział, że chce zadać mu pytanie ?
- Zapytaj o to , o co chcesz zapytać.
Wzięłam głęboki wdech starając się nabrać odwagi. Nie lubił rozmawiać o Kyle’u , zauważyłam to. A sposób w jaki na mnie patrzył nie pomagał mi.
- Ky … hm … Kyle nie żyje … - Zaczęłam.  Popatrzyłam na niego i nie zauważyłam żadnego zaskoczenia na jego twarzy. – Nie zrobiłeś nic , prawda? – Zapytałam, patrząc nerwowo w podłogę.
- Pytasz mnie czy go zabiłem ? – Zapytał zadziornym tonem. Milczałam, więc kontynuował.- Nie zabiłem go.
Uniósł dłoń do mojej twarzy i zmusił mnie do spojrzenia w swoje oczy.
- Nie zabiłem go , Emily.
Westchnęłam, wydawał się mówić prawdę. Najprawdopodobniej Kyle zmarł śmiercią naturalną i niepotrzebnie się martwiłam, jak zawsze.
- Harry powiedział, że szukałaś mnie z powodu pracy z angielskiego. – Oblizał dolną wargę, zauważyłam, że nie miał kolczyka , którego zwykł nosić.
- Hm … tak. – Skłamałam.
- Więc, zróbmy to w moim domu.
- Nie ! Możemy zrobić to tutaj. – Nie chciałam iść do tego domu znowu, jeśli ktoś by mnie zobaczył , zacząłby wymyślać różne rzeczy  i ja … ja nie powinnam przyjaźnić się z ludźmi takimi jak on.
- Dlaczego ? – Zapytał naprawdę zmieszany.
- Hm … ponieważ …
- Okay , ustalone. Kiedy skończysz zajęcia , przyjdź do mojego mieszkania. – Mrugnął do mnie i wyszedł. Cholera , naprawdę musiał to robić ?
Dzwonek zadzwonił , dokończyłam jedzenie i pobiegłam do klasy.
(…)
Na lekcji angielskiego miałam okazję spędzić więcej czasu z Louis’em i nie mam pojęcia dlaczego tak mi na tym zależało.
Co jest ze mną nie tak ?
Weszłam do klasy bez Kahlan, ponieważ była z Caleb’em. Rozejrzałam się po pokoju i nie zauważyłam Louis’a. Naszło mnie uczucie rozczarowania , ale natychmiast je usunęłam, usiadłam na swoje miejsce i zaczęłam czytać tekst, który nauczycielka kazała przeczytać.
Co do diabła Emily ! Powinnaś się cieszyć, że go tu nie ma.
Usłyszałam pukanie do drzwi. Nauczycielka prychnęła i otworzyła je.
- Ah… Pan Tomlinson. – Moja głowa podniosła się natychmiast, na dźwięk jego imienia rozchodzącego się po pomieszczeniu.
- Nie spóźniaj się więcej, albo nie będziesz musiał wcale przychodzić. – Skinął afirmatywnie i usiadł na swoje miejsce , wlepiając we mnie swoje spojrzenie , w taki sposób , że bałam się poruszyć palcem, tak jakbym należała do niego ( do Louis’a).
Co kurwa … ?
- Tęskniłaś za mną ? – Zapytał z uśmiechem na ustach.
- Chciałbyś. – Odpowiedziałam, a on się zaśmiał.
- Nie zapomnij co ustaliliśmy.
Uniosłam spojrzenie znad mojej książki i popatrzyłam na niego, przygryzł swoją wargę , posłałam mu pytające spojrzenie.

Lekcja minęła szybko. Kahlan nie pojawiła się w klasie. Caleb musi być zdruzgotany. Kyle był jego najlepszym przyjacielem i jutro popołudniu jest jego pogrzeb.
Poczułam jak czyjaś ręka chwyta moje ramię, zaskakując mnie. Odwróciłam się i zobaczyłam Louis’a. Odetchnęłam z ulgą, ale nie do końca. Prawdopodobieństwo , że zabił Kyle , nie wyszło do końca z mojej głowy.
Louis był niebezpieczny. Wyraz jego twarzy mówił, że ten dzień był lepszy od kogokolwiek i czegokolwiek.
Uwolniłam się z jego uścisku i zrobiłam krok w tył, z dala od niego.
Tak , byłam bipolarna. Spojrzałam czy nikogo nie ma w klasie, bycie z nim sam na sam , onieśmielało mnie, ale równocześnie fascynowało w tym samym czasie.
- O czym myślisz? – Zapytał, budząc mnie z moich rozmyślań.
- O niczym. - Skłamałam. – Idziesz ?
- Idę.
Szłam za nim, co chwila rozglądając się czy nikt mnie z nim nie zobaczy. Nie zamieniliśmy żadnego słowa przez całą drogę, nie obchodziło mnie to , lubiłam ciszę.  Kiedy weszłam do jego mieszkania poczułam się dziwnie. Wszystko było tak jak ostatnim razem, kiedy tu byłam, ale dziwnie było tu wrócić.
Louis zamknął drzwi za sobą i kazał mi usiąść na kanapie. Usiadłam przypominając sobie, kiedy znalazłam go tu leżącego. Przygryzłam wargę.
Zauważyłam obecność Louis’a , kiedy zaczął mówić.
- Musisz przestać tak robić , albo stracę kontrolę nad sobą.
Natychmiast przestałam, patrząc na niego szeroko otwartymi oczami, co wywołało u niego śmiech. Cholera , uwielbiam gdy się śmieje.
Okay, Emily wystarczy !
Usiadł na kanapie z laptopem na kolanach. Hm … Mieszkał dobrze jak na kogoś z jego wyglądem.  Nie wiem , może jestem zbyt egoistyczna …
- Emily … - Louis powiedział do mnie , spojrzałam na niego.
- Huh ?
- Słyszałaś co powiedziałem ?
- Tak ! Tak , słyszałam. – Skłamałam.
- Nic nie powiedziałam. – Oznajmił i potrząsnął głową śmiejąc się. Wywróciłam oczami.

(…)
Kiedy skończyliśmy pracę , opuściłam głowę do tyłu i zamknęłam oczy , pozwalając mi prawie zasnąć, podczas gdy Louis był po drugiej stronie kanapy. Cholera, byłam zmęczona.
Poczułam jak Louis się poruszył i poczułam jego oddech blisko mojej twarzy. Natychmiast otworzyłam oczy zaskoczona, zobaczyłam Louis’a nade mną ,z nogami złączonymi razem z moimi i jedną ręką  na mojej twarzy.
Położyłam dłoń na jego twardym torsie , aby go odsunąć, ale nie udało się tak jak chciałam, ponieważ znalazł się jeszcze bliżej.
- Louis, co …
- Shh… nie mów nic. – powiedział ochrypłym głosem, wywołując u mnie dreszcz , kiedy jego usta znalazły się na mojej szyi.
Próbowałam się ruszyć, ale nie przestawał przyciskać swojego ciała do mojego. Kurwa , on był gorący i pachniał naprawdę dobrze ! Z wyjątkiem zapachu papierosów. Zamknęłam oczy i zaciągnęłam się jego zapachem.  Nie pachniał jak jego pościel, to było mocniejsze , bardziej jak on.
Ok , Emily przestań !
Nie mogę przyjaźnić się z nim,  nie mogę robić rzeczy tego rodzaju !
Ale … O Boże ! Sposób w jaki całował moją szyję … nigdy się tak wcześniej nie czułam. Więc … może dlatego , że prawdą było to co powiedziała Kahlan i nigdy nie będę miała chłopaka , ale to wszystko jego wina !
- Louis! Przestań …
- To jest to czego naprawdę chcesz ?

______________________________
Kolejny w sobotę .

3 komentarze:

  1. Nie wytrzymam do soboty -.-'
    Tak gorrąco się zrobiło xd

    OdpowiedzUsuń
  2. super , czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń