piątek, 14 marca 2014

6

Reszta tygodnia była normalna, z wyjątkiem lekcji angielskiego , na których Louis lubił kłaść ręce tam gdzie nie powinien. To był wtorek i właśnie weszłam do pokoju , siadając na moje łóżku jak gdybym została skopana przez 30 hokeistów. Kahlan usiadła obok mnie z wielkim uśmiechem na ustach , to mogło oznaczać jedno : ma randkę z Caleb’em.
- Wiem, że masz z nim randkę. – Powiedziałam, a ona się uśmiechnęła.
- Będziesz w porządku ?*
- Oczywiście, że tak , a teraz idź i przestań mi matkować. 
Wstała i wyszła, wcześniej będąc przy drzwiach pokazując mi język. Westchnęłam i położyłam się na łóżku , przeglądałam Tumblr , ponieważ to było moje niezdrowe uzależnienie. 

„Widziałem jak Kahlan wychodzi , idę do twojego pokoju , lepiej żebyś otworzyła drzwi albo je wyważę. Kyle x „

Moje oczy się powiększyły. Skąd on ma mój numer i skąd wie gdzie jest mój pokój ? O mój Boże ! Muszę stąd wyjść. 
Wstałam szybko i ubrałam czarny płaszcz z dużym kapturem, który wystarczająco zakrył większą część mojej twarzy. Zerknęłam przez drzwi i zobaczyłam mnóstwo ludzi, padało , więc nikogo nie było na zewnątrz..  Ani śladu Kyle’a, wyszłam z pokoju i wtedy zobaczyłam go na rogu korytarza idącego w moją stronę. 
Moje serce się zatrzymało , kiedy mnie minął , ale nie zauważył mnie.  Odetchnęłam z ulgą i zaczęłam biec. 
- Hey ! – Krzyknął , spojrzałam za siebie i zobaczyłam, że mnie goni. – Emily ,  zatrzymaj się w tej chwili.
Biegłam szybciej, starając się  zwiększyć dystans między nim , a mną, przepychałam się pomiędzy ludźmi , którzy zażenowani lub zdenerwowani patrzyli na niego. 
Biegłam , aż opuściłam uniwersytet , deszcz spadał na moją twarz, ale nie zwolniałam , przeciwnie , biegłam szybciej , dopóki już go nie słyszałam.
- Emily ? – Przyjazny głos zabrzmiał za mną, kiedy stałam na środku ulicy. Cholera!
- Louis. – Wypowiedziałam jego imię .
- Co tu robisz ? – Odwróciłam się do niego i zobaczyłam go z białą ,plastikową torbą w ręku i parasolką w drugiej. 
- N … nic. – Powiedziałam, czując jak dreszcz przechodzi po moim kręgosłupie , ponieważ zimny deszcz nadal padał. 
- Chodź. Idziemy. 
- Gdzie?
- Musisz się wysuszyć , zanim się rozchorujesz.
- Gdzie ?
- W moim domu , to blisko uniwersytetu.
Nic nie powiedziałam, więc przełożył reklamówkę do ręki w której trzymał parasol i chwycił moją dłoń przyciągając mnie bliżej i kładąc swoje ramię na moich plecach, już na mnie nie padało. 
Po kilku minutach spaceru , zatrzymał się. Rozejrzałam się , staliśmy przed ogromnym budynkiem z apartamentami , nie jest tak źle jak przypuszczałam. Faktem jest to , że było to miejsce w którym chciałam zamieszkać.
Otworzył drzwi i zaczekał na mnie , ale przed wejściem , rozejrzałam się dokoła sprawdzając czy nikt nie widzi jak wchodzę z nim do budynku , wywołało to u niego śmiech . Wszedł do windy i chciała nacisnąć przycisk , ale nie zrobił tego. Spojrzał na mnie.
- Co jest ? – Zapytał.
- Hm… Ja … boję się wind. Nie możemy … nie możemy iść użyć schodów ?
- Emily. – Wziął głęboki oddech. – To 13 piętro , jesteś pewna ?
- Tak ? – Zabrzmiało to jak pytanie.
- Chodź. – Złapał moją dłoń , a ja pokręciłam głową. – Emily to niesamowicie bezpieczne , nie spadnie i nie zatrzyma się. Jeździłem nią kilkaset razy.
Pokręciłam głową po raz kolejny, zanim wciągnął mnie do środka. Pisnęłam, na co znowu się zaśmiał się jak nigdy. Drzwi się zamknęły, chciał puścić moją rękę, ale ja ścisnęłam ją mocniej. Byliśmy na 10 piętrze, kiedy Louis zaczął wykrzykiwać , że spadamy. O mój Boże ! Dlatego nie jeżdżę windami ! Co się teraz stanie ? Umrę ? Przylgnęłam do niego w nagłym impulsie, przerażona zamknęłam oczy czekając na najgorsze. Wtedy winda się zatrzymała , a drzwi otworzyły się na 13 piętrze.
- Oszukałeś mnie ! – Stwierdziłam, nie mogłam uwierzyć że to zrobił , odsunęłam się od niego.
- Ja ? – Otworzył usta i przybrał niewinny wyraz twarzy, ale nie mógł się powstrzymać i zaczął się śmiać, wtedy zaraziłam się piękną melodią jego głosu kiedy się śmiał. 
- To nie śmieszne. 
- Nie , ale trzymałaś się mnie , więc było warto. – Powiedział i otworzył drzwi od swojego mieszkania. 
Czułam jak moje policzki płoną coraz bardziej. Dlaczego on do cholery zawsze mi to robi ? 
Dał mi znak abym za nim poszła , sprawdziłam czy nikogo tu nie ma i weszłam do środka. 
Rozejrzałam się , apartament był czysty i przestrzenny , nigdy nie spodziewałabym się tu Louis’a. 
Co ?
Ok. , może powinnam trochę mniej osądzać. 
Więcej niż mniej. 
Louis odłożył swoją kurtkę i położył ją na kanapę. 
- Poczekaj tu. – Powiedział i zniknął w korytarzu , zostawiając mnie na środku pokoju , przemokniętą i zmarzniętą na śmierć , ponieważ był wrzesień, było zimno i biegłam w deszczu. 
Poczułam chłód  i otuliłam się swoimi ramionami, tak jakby miało uchronić mnie to przed zimnem. Louis pojawił się znikąd , jakieś 2 minuty później i rzucił mi dwa kawałki czarnego materiału , które złapałam zanim uderzyły mnie w twarz.
- Załóż to. 
- Hm … gdzie jest łazienka ?
- Na końcu korytarza , drzwi naprzeciwko Ciebie. – Wytłumaczył. 
Skinęłam i podążyłam według jego instrukcji , aby znaleźć biało-brązowe drzwi od łazienki. Położyłam moje ubrania na umywalce , właśnie miałam zdejmować sweter , ale zatrzymałam się w połowie, aby zakluczyć drzwi. 
Wszystkie moje ubrania były mokre z wyjątkiem stanika. Tak ! Zdjęłam resztę moich ubrań i założyłam czarne, obcisłe bokserki Louis’a i jego czarną koszulkę z wizerunkiem The Killers , która sięgała mi do połowy uda. 
Otworzyłam drzwi od łazienki i przeszłam do salonu , co chwila ciągnąc koszulkę w dół, ale Louis’a nie było tutaj. Weszłam do innego pokoju i znalazłam go w kuchni … gotującego. On umie gotować ?
- Potrafisz gotować ? – Słowa wyszły z moich ust zanim je przemyślałam. Naprawdę to powiedziałam ?
- Jak myślisz, jak udało mi się przetrwać ? – Hm … dobrze myśli. Odwrócił się w moją stronę i spojrzał na mnie od góry do dołu , przygryzł wargę.  Cholera, naprawdę musiał to zrobić ? 
-Połóż tam ubrania, jutro powinny być suche. – Wskazał na pralkę i odwrócił się w stronę kuchenki , gdzie robił coś co pachniało naprawdę dobrze. 
- To znaczy, że będę tu spać ? – Zapytałam zszokowana , kiedy kładłam swoją bieliznę na pralce. 
- Jeśli nie , możesz iść tak do szkoły , księżniczko. Usiądź. – Powiedział i byłam pewna , że się zaśmiał. 
- Nie i nie nazywaj mnie tak. – Odpowiedziałam zadziornie i usiadłam. 
Śmiał się , otworzył drzwi szafki i wyciągnął dwa talerze. Czarne. Usiadł i nałożył jedzenie na mój talerz , ale nie widziałam co to jest, byłam roztargniona , ciągle myślałam o tym ,że mam spać w tym domu. Albo gorzej, co on może zrobić w nocy.
O mój Boże !
- Zaczniesz jeść, czy co ? – Zapytał mnie Louis, budząc mnie z moich rozmyślań. - Jeśli nie , możesz zjeść coś innego. – Zbliżył się i spojrzał na mnie oblizując usta. 
- Nie ! – Odpowiedziałam , niemalże krzycząc.
Spojrzałam na talerz i zobaczyłam, że zrobił Spaghetti bolognese. Wyglądało naprawdę smacznie. Wzięłam widelec i zawinęłam wokół niego kawałek wkładając do ust , smakując.
O cholera, to naprawdę dobre !
- Smakuje Ci ? – Zapytał.
- Jadłam gorsze. – Skłamałam, zaśmiał się.
Po skończonym obiedzie , wstał i wziął naczynia ze stołu, aby je umyć, również wstałam aby mu pomóc je wycierać. Kiedy suszyłam ostatni talerz , on pochylił się nad stołem. Czułam jego wzrok na sobie, co tylko mnie zaniepokoiło. 
- Chodź. – Powiedział. 
Położyłam ścierkę na stole i podążyłam za nim do , jak mi się wydawało , jego pokoju. Oparłam się o framugę drzwi. Pokój był czysty. Miał czarne ściany , duże i ciemne łóżko i tylko lampkę dającą światło.
- Śpisz tutaj.
- A ty ?
- Tutaj. 
- Co ?
- Żartuję, będę spał w salonie. – Powiedział , próbując opanować śmiech.
- Nie , ja będę spać w salonie, a ty tutaj. 
- Nie , ty śpisz tutaj. 
- Ale …
- Dobranoc Emily ! – Krzyknął z korytarza. 
Westchnęłam i weszłam do pokoju.  Zbliżyłam się do łóżka , zrzuciłam koce na dół , kiedy to robiłam przypomniałam sobie o czymś. Podeszłam do drzwi i zamknęłam je na klucz , po czym wróciłam do łóżka.
Wzięłam głęboki oddech , zapach pościeli. Pachniała naprawdę dobrze , pachniała jak Louis. 
Wow , Emily , naprawdę potrzebujesz snu. 
Co do cholery ?
Zmęczenie pokonało mnie psychicznie , zamknęłam oczy i zasnęłam. 
_____________________________
*Kahlan najprawdopodobniej chodziło o to , żeby Emily się nie smuciła.

Kolejny w poniedziałek, albo w niedzielę , zależy czy się wyrobię :)
Piszcie co myślicie :)



4 komentarze:

  1. Cudowny! Czekam na następny ;xx

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja chce w poniedziałek, żeby ten pieprzony dzień stał sie wspanialszy ♥
    Ten również genialnie przetłumaczony ;)

    OdpowiedzUsuń