poniedziałek, 24 marca 2014

11

Louis POV

Właśnie szedłem do college’u , kiedy spotkałem Harry’ego i resztę, stojących pod budynkiem uniwersytetu, który nie był używany. Podszedłem do nich szybko , jakbym brał udział w wyścigu, ponieważ wciąż padało. Harry poczęstował mnie papierosem, którego przyjąłem bez wachania. Harry był świetnym przyjacielem, zwłaszcza jeśli chodziło o przedstawianie mnie dziewczynom, miał dobre oko do tych spraw.
- Gdzie byłeś stary ? – Zapytał.
- W pobliżu. – Skłamałem.
- W pobliży znaczy „Byłem z Emily” ? – Dokuczał mi Zayn.
Wziąłem głęboki oddech i zignorowałem go. Nienawidziłem takiego Zayn’a , czasem sprawiał, że miałem ochotę go zabić.
- Louis , wiesz przecież, że …
- Nie trzymamy się z kimś takim jak ona. Tak , wiem. Ale co jeśli chcę z nią poeksperymentować ? – Zapytałem z ogromnym uśmiechem na twarzy.
- Teraz mówimy w tym samym języku.
- Pozwolisz mu Harry ? – Zapytał Horan.
Co to miało znaczyć ?
- Huh ? Co masz namyśli ? – Zapytałem, Harry się zaśmiał.
- Powiedzmy, że Harry ma na nią oko od jakiegoś czasu. – Powiedział Liam, oblizując dolną wargę. Spojrzałem na Harry’ego , który wzruszył ramionami śmiejąc się.
- Nadal mam. Tak, ona będzie moja. – Oznajmił z perwersyjnym i zarozumiałym spojrzeniem.
- Nie ma mowy. – Stwierdziłem. Ta rozmowa zaczyna mnie irytować.
- Uspokój się , Tomlinson. – Rzekł Zayn , stałem się jeszcze bardziej zły.
- Zróbmy to , kto pierwszy ją przeleci , wygra. – Zaproponował Harry.
- To nie jest gra, to dziewczyna !
- Daj spokój, Louis. Odważysz się. – Rzucił wyzwanie.
- Nie dotkniesz jej. – Podniosłem głos.
- Zobaczymy …
- Nie ośmielisz się …
Harry i ja spojrzeliśmy na siebie ostro przez sekundę , zanim zdecydowałem się wrócić do mojego apartamentu. Nie miałem zamiaru spać w akademiku , odkąd dowiedziałem się , że mają tu kujonów.
Pogrążyłem się w swoich myślach , kiedy zobaczyłem ,że ktoś biegnie w moim kierunku , zderzyłem się z nią.
To była Emily, która przytuliła mnie, kiedy zobaczyła, że to ja. Oddałem uścisk, poczułem jej delikatny zapach atakujący moje płuca.

Emily POV

Czułam to , kiedy Louis przytulał mnie od ponad godziny, kiedy płakałam. Poruszył się w moim uścisku , trzymał mnie w ramionach , przyglądając mi się uważnie. Uniósł rękę i zabrał włosy z mojej twarzy.
- Co się stało ? – Zapytał, jego głos był lekko chrapliwy. Faktem jest to, że sposób w jaki mówił , mógłby kogoś uwieść.
- Hm … nic. – Próbowałam się uśmiechnąć , ale moje usta ani drgnęły.
- To dlaczego płaczesz ? – Domagał się, westchnęłam. – Ktoś nie potrafi mi zaufać. – Powiedział i uśmiechnął się , ale to brzmiało jak … ból ?
- Przepraszam … Po prostu … nigdy nikomu tego nie mówiłam…
- Zawsze jest pierwszy raz. – Powiedział z perwersyjnym wzrokiem, jednak , mój pierwszy raz miał miejsce dawno temu , wbrew mojej woli , nie chcę teraz o tym myśleć. Potrzebuję zająć czymś myśli.
Natychmiast.
- Na końcu ulicy jest impreza , jeśli nie chcesz o tym myśleć. – Oznajmił chłopak , jak gdyby czytał w moich myślach.
-Tak ! – Odpowiedziałam, starając się by nie brzmiało to desperacko, bez sukcesu, ponieważ pokiwał głową śmiejąc się.
- Okay , więc musisz się przebrać.
- Co nie tak z moimi ciuchami ? – Zapytałam unosząc brwi. – Są normalne. – Stwierdziłam.
- To jest problem. Nie masz czegoś bardziej … - Zmierzył mnie wzrokiem  i kontynuował. - … krótszego ?
- Co ? – Zapytałam zszokowana.
- Emily, załóż coś seksownego. – Oblizał usta.
- Ale … jedyne takie ubrania mam w akademiku!- Broniłam się.
Może wyjście na imprezę z Louis’em , nie było tak dobrym pomysłem jak myślałam. Sposób w jaki na mnie patrzył , wywoływał u mnie dreszcz i … niewłaściwe myśli ! Naprawdę niewłaściwe.
- Więc chodźmy do twojego domu.
- Nie ! Nie chcę tam na razie wracać …
- Hmm … Więc zgaduje, że muszę iść na zakupy.
- Huh ? Nie … Ja…
- Daj spokój Emily. Będzie fajnie. – Nalegał , przyłapałam się na kiwaniu głową, zainfekowana jego perfekcyjnym, białym i błyszczącym uśmiechem .
Louis zaczął iść, a ja podążyłam za nim. Weszliśmy do centrum handlowego , kazał mi usiąść i poczekać na niego. Patrzyłam jak wchodził i wychodził od sklepu do sklepu. Fakt, że kupował mi ciuchy , według niego , seksowne , nie zainspirował mojej pewności siebie.
Kilka chwil później, pojawił się przede mną z trzema torbami w rękach. Uniosłam brwi i spojrzałam na niego pytająco.
- Myślę, że jestem przerażona. – Powiedziałam , próbując zajrzeć do środka, ale nie pozwolił mi.
- Zobaczysz w domu. – Powiedział z uśmiechem.
- Huh ?
- Chyba, że chcesz przebrać się tutaj, nie mam nic przeciwko.
- To się nie stanie. – Przerwałam mu , zaśmiał się.
- Więc , chodźmy. – Powiedział i ruszył z zakupami.
- Nie powiesz co kupiłeś ?
- Nie.
- Wskazówka ?
-Nie.
- Proszę ? – Błagałam , zaczynałam się bać tego co mógł kupić.
- To coś seksownego.
- Zaczynam się bać tego co może być twoją definicją „czegoś seksownego”. – Podsumowałam , a on się roześmiał.
Nie minęło sporo czasu zanim dotarliśmy do mieszkania. Będąc w środku podał mi trzy reklamówki , jedna z nich była cięższa od innych. Weszłam do łazienki , podejrzewając co znajdę po otworzeniu reklamówek.
- O. Mój. Boże. – Mruknęłam, kiedy podniosłam ubrania.
To był czarna spódnica z … hm … mogę to nazwać swetrem ? Nie. To nie było to , to wyglądało jak gorset w wyblakłym różu , który wyglądał prawie jak biały. W najcięższej torbie znalazłam buty, wyglądały jak te które często widziałam na Tumblr. Ok. , kocham je , ale nie jestem przekonana do reszty. Nie wiem .
Założyłam gorset, który automatycznie powiększył moje piersi, następnie spódnicę, która był naprawdę krótka i w końcu buty. Cholera ! Czuję się naga w tym stroju. Co Louis sobie myśli ?
- Louis ! – Krzyknęłam.
- O co chodzi ? – Odkrzyknął.
- Nie myśl , że to założę!
- Oh , no dawaj. Nie może być tak źle.
- Czuję się naga … - Broniłam się.
- Hmm … nie nakręcaj mojej wyobraźni. – Zaśmiał się , wywróciłam oczami. – Emily, wyjdź.
- Okay , tylko się przebiorę i …
- Nie, nie , nie. Chcę to zobaczyć… - Przerwał mi. – Daj spokój Emily. Nie bój się. – Nalegał i niemal widziałam, jego rozbawiony uśmiech.
Westchnęłam pokonana i otworzyłam powoli drzwi. Louis wywrócił oczami i prychnął. Ugh ! Gdyby zobaczył jak wyglądam, może by zrozumiał.
Albo zgwałcił.
Wyszłam z łazienki , obejrzał mnie z góry do dołu i przygryzł wargę. Czekałam ,aż coś powie, ale wciąż tylko się na mnie patrzył. Oczyściłam mój głos, jego spojrzenie zabierało całą pewność siebie, która we mnie była.

- Więc ? – Zapytałam, nieco przerażona.
- Lepiej chodźmy , zanim zrobię coś, czego byś nie chciała. – Powiedział, jego głos ochrypł, a oczy pociemniały. Zarumieniłam się i opuściłam głowę.
Podszedł do drzwi i mogłam zobaczyć, że również zmienił ubrania, ale nie różniło się o za bardzo od tego co zakładał na co dzień. Był ubrany na czarno , założył ciasne jeansy , przez co jego tyłek wyglądał naprawdę dobrze.
O Boże ! O czym ja myślę ?
Louis zaczął iść wzdłuż ulicy, której nie znałam , ciemnej ulicy, szczególnie teraz , ponieważ była noc. Coraz bardziej się bałam,  chociaż Louis był ze mną, mimo to nie przyznam się to tego, przyspieszyłam krok i szłam obok niego.
Usłyszałam muzykę , kilka sekund później , kiedy zatrzymaliśmy się przed wielkim domem.
- Jesteśmy. – Obwieścił.
Louis wszedł do środka bez pukania czy dzwonienia, , to nie było konieczne, drzwi były otwarte . Dziesiątki ludzi w ogrodzie i połowa z nich paląca. Rozejrzałam się i zauważyłam trzy domy w pobliżu. Nie skarżyli się na hałas ?
Kiedy tu byłam, zostałam uderzona przez głośną muzykę , rozmowy ludzi , taniec i … Ugh ! Nie chcę komentować tego co tamta dwójka robiła.

_________________________
Miał być w niedzielę, ale nie wyrobiłam się :)
Dziękuję 4 -5 dziewczynom , które komentują każdy post ♥
Kolejny w czwartek :)

5 komentarzy:

  1. Ej, co tamta dwójka robiła? xD
    Nawet nie wiesz, jak bardzo się ucieszyłam, kiedy blogger powiedział mi, że dodałaś rozdział ;d
    Jestem straaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaasznie ciekawa, co stanie się na tej imprezie ;3
    Pozdrawiam, Jes.

    OdpowiedzUsuń
  2. super , czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny (jak zawsze), pisz szybko następny!

    OdpowiedzUsuń
  4. Super ! ^^ masz wyobraźnię dziewczyno !♥ nie mogę się doczekać nn :)

    OdpowiedzUsuń