piątek, 28 lutego 2014

2.

Była już prawie 20 kiedy spojrzałam na zegarek. Lepiej zacznę się szykować , bo inaczej Kahlan mnie zabije. Mimo , że idę wbrew mojej woli , nie znaczy to , że nie mogę się minimalnie wystroić, założyłam czarno-białą sukienkę , czarne obcasy i użyłam czarnego eyeliner’a. Kilka chwil później przeglądałam się w lustrze … Powinnam zmienić sukienkę, ta jest za krótka i wolałabym nie być prześladowana przez Caleb’a i jego dziwnych przyjaciół. Ugh ! Tak , definitywnie muszę zmie…
- Kochanie , Kahlan przyszła ! – Krzyknęła moja mama.

Kurwa!
Prychnęłam i zeszłam szybko na dół , moje obcasy stukały kiedy schodziłam po schodach. Obie pożegnałyśmy się z moją mamą i wyszłyśmy , ruszyłyśmy do mojego samochodu , ponieważ Kahlan  nalegała ,abym to ja prowadziła , ponieważ miała nadzieję, że nie będzie spać dziś w domu. Wywróciłam oczami.
- Właściwie to gdzie jest ta impreza ? – Zapytałam , chociaż chciałam zawrócić i wrócić do domu.
- To klub nocny w pobliżu , pewnie go znasz , Blue. – Odpowiedziała.

Później moją uwagę przykuł neon z napisem Blue, to był jeden z największych klubów w okolicy. Wzięłam głęboki oddech i mentalnie powtórzyłam tą czynność tysiąc razy , zanim opuściłyśmy samochód. Robię to dla Kahlan i dla jej przyszłego , prawdopodobnego związku.

Weszłyśmy do klubu i natychmiast naszła nas  ekstremalnie głośna muzyka , a także kolorowe światła podróżujące przez ogromną , ale prawie pełną przestrzeń. Już zaczęłam to nienawidzić . Sama tego chciałaś.
- Masz jakiś pomysł gdzie mogą być ? – Zapytałam podnosząc głos , aby Kahlan mogła mnie usłyszeć , zignorowała mnie,  nagle zaczęła iść szybko z ogromnym uśmiechem na ustach. Założę się, że odpowiedź brzmi „Tak”.

W oddali Caleb rozmawiał z jakimś blondynem , Kyle, jeśli się nie mylę, przestali rozmawiać gdy tylko nas zobaczyli. Więc , po to była ta impreza ? Tylko dwóch  ? Zauważyłam , że Kyle zmierzył mnie spojrzeniem od stóp do głów, co sprawiło , że poczułam się niekomfortowo.
- Hey ! Wow wyglądacie … pięknie ! Kyle, Emily. Emily , Kyle. – Przedstawił nas sobie Caleb, zwracając większą uwagę Kahlan niż cokolwiek innego w tym momencie, co sprawiło , że poczułam ulgę.
Następnie po prostu zniknęli w tłumie ludzi , zostawiając mnie samą z Kyle’m.
- Hey ! – Odezwał się kilka chwil później.
- Hey ! – Odpowiedziałam.
- Nie wyglądasz na szczęśliwą jak na kogoś kto jest w klubie. – Powiedział, niebezpiecznie zbliżając się do mnie.
- Yeah , Ja … nie za bardzo lubię tłumy.


- Znam idealne miejsce dla Ciebie , bez tłumów. Chodź ze mną. – Powiedział , bezskutecznie usiłując przywołać przyjacielski uśmiech na usta.
- Hm … Jest w porządku…
Przerwał mi , kiedy chwycił mnie mocno za ramię i przeciągnął mnie przez tańczący tłum. Starałam się uwolnić od niego , ale jego uścisk był o wiele silniejszy niż mój. Zaczęliśmy się wspinać po schodach , potem przeszliśmy przez drzwi, które dały nam dostęp do dachu. Miał rację co do tego ile osób jest na dachu , ponieważ faktem jest to że nie było tu nikogo !
- Kyle ? – Spojrzał na mnie , wciąż ciągnąc mnie dalej i jeszcze dalej od drzwi.
- Dlaczego do diabła przyszliśmy tutaj ?!
Swoje ramiona przeniósł na moją talię i przybliżył mnie do siebie. Moje oczy zaczęły się poszerzać w szoku i dlatego , że byłam przestraszona. Jeszcze raz , próbowałam się od niego uwolnić , ale wtedy jego ciało mocniej przyległo do mojego. Kiedy gwałtownie przycisnął swoje usta do moich , jego ręce zjechały na moje nogi.  Z moich ust wydobył się pisk, uderzyłam go , ale to nie zadziałało , dopóki nie zebrałam w sobie siły i nie nadepnęłam mu na stopę.
- Cholera ! – Jęknął.
Zaczęłam biec , ale on miał dłuższe nogi i łatwo mnie złapał, rzucił moim ciałem o ścianę. Krzyknęłam , ale kto będzie mnie słyszał na dachu ?

Nagle usłyszałam łomot czegoś uderzającego o coś i Kyle przestał mnie trzymać , znów uciekałam szukając wyjścia zanim zobaczy co się stało .
Kiedy miałam otworzyć drzwi , ktoś złapał mnie za nadgarstek. Zaczęłam panikować i piszczeć. Kiedy duża dłoń zasłoniła mi usta . Trzymał mnie tak , że nie mogłam się poruszać.
- Uspokój się , to ja. – Powiedział znajomy głos. – Louis.
Zaczęłam myśleć. Nie znam żadnego Louis’a , ale ten głos nie był mi obcy. Powoli zabrał rękę z moich ust i odwrócił mnie i wtedy zobaczyłam kto to był.
- Dziękuję. – Wyszeptałam.
- Podziękujesz mi później , teraz chodźmy stąd zanim się obudzi. – Powiedział chwytając mocno mój nadgarstek, poprowadził mnie powrotem do głośnej i kolorowej przestrzeni.
Myślałam nad jego słowami . Kiedy się obudzi. Co miał na myśli ? Co on zrobił ?
Byłam coraz bardziej przerażona, nie znałam Louis’a, nie wiedziałam jaką osobą był. Ale mogłam sobie wyobrazić…
Mój telefon zawibrował w mojej kieszeni. To był sms od Kahlan , napisała , że Caleb zabrał ją do domu i zapytała jak idzie z Kyle’m.
- Nie chcesz wiedzieć.
Louis przyciągnął mnie bliżej siebie , kiedy zobaczył, że zwolniłam. Opuściliśmy to miejsce , świeże powietrze wypełniło moje płuca. Zamknęłam moje oczy i wzięłam głęboki oddech, ale przypomniałam sobie o Louis’ie i panika wróciła. Spojrzałam na niego i zauważyłam, że mi się przygląda. Zrobiłam krok w tył.
- Dziękuję. – Powiedziałam po raz kolejny.
- To nic. – Wzruszył ramionami i schował ręce do kieszeni zobaczyłam , że jego kostki są we krwi.
Moje oczy się poszerzyły, zbliżyłam się do niego, wzięłam jego rękę. Zrobił to dla mnie ? O mój Boże !
- Jak …Jak to zrobiłeś ? – Zapytałam.
- To nic. – Powtórzył wrednie , zabrał swoją rękę i odszedł.
- Louis ! – Krzyknęłam, ale kompletnie mnie zignorował.
Pokręciłam głową. Dlaczego się martwię ? Nie powinnam rozmawiać z kimś takim jak on. Ugh !

Od Tłumaczki :  No to kochani , jest kolejny rozdział :) Następny pojawi się w niedzielę , gdyby rozdział miał się opóźnić lub coś powiadomię Was o tym na moim Twitterze < @makemesmilelou > .
Komentujcie i piszcie czy się Wam podoba ♥

1 komentarz:

  1. Powiem szczerze, że nie przepadam za tłumaczeniami, ale te jest świetne! Pisz dalej, a w wolnej chwili zapraszam do mnie <3

    OdpowiedzUsuń