piątek, 21 lutego 2014

1

   Moje oczy automatycznie zwróciły się ku drzwiom przez które przeszedł. Byłam w Starbucks’ie kiedy mnie minął. Dziwny i niebezpieczny wygląd. Koszulka The Killers , niebieskie oczy, figlarny uśmiech , czapka , która obejmuje pół jego brązowych włosów i kilka kolorowych tatuaży pokrywających całe jego ramię. Zauważam, że jego oczy wyłapują moje spojrzenie. Nerwowo odwracam mój wzrok. Nie chciałam aby złapał mnie na bezpośrednim wpatrywaniu się w niego, więc z powrotem zaczęłam jeść małe kawałki bitej śmietany z mojego truskawkowego szejka.

  Sprawdziłam godzinę. Jeszcze mam czas na zakupy. Zapłaciłam i wyszłam , wędrowałam aż do centrum handlowego, po drodze mijając Intimissimi*. Zdecydowałam się wejść do środka, a po kilku minutach trzymałam czarny, koronkowy, stanik.
- Po prostu wyobraź sobie siebie w tym … Hmm…

 Zaskoczona upuściłam stanik na podłogę. Chłopak , który mijał mnie kilka chwil wcześniej, schylił się i podniósł go, uważnie go obserwowałam. Zabrałam stanik z jego rąk , byłam tak zaczerwieniona, że myślałam iż zaraz wybuchnę. Zapłaciłam za stanik i wyszłam ze sklepu niemalże biegnąc , przez całą drogę do uniwersytetu odwracałam się za siebie , aby mieć pewność , że on nie podąża za mną.

Kiedy znalazłam się na miejscu , wyciągnęłam moje klucze z kieszeni i otworzyłam drzwi. Kahlan leżała na łóżku , ale natychmiastowo wstała , gapiąc się na wszystkie torby , które niosłam.
- Doprowadzisz swoją matkę do bankructwa.
- To były pieniądze mojego ojca. Dobrze wiedzieć, że jest nadal użyteczny.
- On wciąż jest Twoim ojcem , wiesz to…
- Tak , zgodnie z prawem natury. Myślę, że muszę się położyć … teraz ! – Powiedziałam , upuszczając torby obok łóżka i ciężko upadając na nie , poczułam się senna.

 (…)

  Obudziłam się o 07:15 wraz z budzikiem , wyłączyłam go nieco podenerwowana. Wstałam i ruszyłam pod prysznic.  Ubrałam się i poszłam do kawiarni , aby zjeść cokolwiek , skoro Kahlan nie było w pokoju.

Kiedy skończyłam jeść ,  poszłam do szafki i jak podejrzewałam , znalazłam ją. Pomachała do mnie i uśmiechnęła się , odwzajemniłam to.
- Dzień Dobry ! – Mówię tak aby usłyszała.
- Dzień Dobry! – Odpowiada – Gotowa na angielski ? – Zapytała, robiąc zdegustowaną minę.
- Nigdy nie jestem gotowa. – Wywróciłam oczami , a ona się zaśmiała.
Dzwonek zadzwonił , a ja i Kahlan powłóczyłyśmy się do klasy ,prawie dosłownie. Kiedy spojrzałam na tył pomieszczenia , moje serce przyspieszyło.  Miejsce Kahlan , które znajdowało się obok mnie po prawej stronie , było zajęte … przez chłopaka, którego spotkałam wczoraj. Ponadto w tej klasie były podwójne ławki. Spojrzałam na Kahlan , wzruszyła ramionami.
- Mogę …
- Nie, jest w porządku… - Przerwała. – Nie chcę spierać się z kimś takim jak on. Emily , mogę usiąść tu z przodu.- Uśmiechnęła się i usiadła.
Westchnęłam sfrustrowana i usiadłam na moim stałym miejscu, jak najdalej od niego. Może mnie nie pamięta.

Poczułam jak moje krzesło jest ciągnięte , to był on . Trzymał moje nogi splecione z jego. Spojrzałam na niego ,  wstrząśnięta tym co właśnie robił . Najwyraźniej go to bawiło. Zbliżył się do mnie.
- Założyłaś go ? – Zapytał , natychmiastowo mnie zawstydzając. Dokładnie wiedziałam o czym mówi.  – Widzę , że tak. – Zachichotał.
- Nie założyłam ! – Powiedziałam , nie miałam pojęcia dlaczego właściwie mu odpowiadam.
- Chcę , żebyście wszyscy usiedli i byli cicho , teraz ! – Krzyknęła mała i nieznośna kobieta, która weszła do klasy. – Oh Pan Tomlinson … witamy… - Powiedziała, poprawiając okulary, tylko po to aby na niego zerknąć.
Chłopak puścił moje nogi i oparł się z powrotem o swoje krzesło, typowa postawa dla kogoś takiego jak on. Przesunęłam krzesło na swoje miejsce i wygodnie usiadłam.  Reszta lekcji i dnia minęła bez żadnych problemów , na szczęście.  Po lekcjach ruszyłam do akademika. Kahlan nie było w pokoju, wciąż miała jeszcze 2 lekcje, więc pojawiła się kilka godzin później.
-Nie zapomnij o jutrzejszej imprezie .
- Ale … hm … muszę się uczyć. – Skłamałam , naprawdę nie miałam ochoty iść na imprezę , na której będzie Caleb ze swoimi zboczonymi przyjaciółmi … Caleb chłopak, który podoba się Kahlan.
- Emily , powiedz mi : Kto uczy się w piątkową noc ?!
- Dziewczyna , która chce mieć dobre oceny  z dziennikarstwa? Poza tym , dobre wiesz co myślę o przyjaciołach Caleb’a…
- A ty wiesz co ja myślę o Caleb’ie… - Westchnęła. Ugh ! – No chodź , Em …
- Dobra, pójdę … jeśli moja mama mnie puści. Prawie nigdy nie odwiedzam jej w weekendy i powinnam jechać do domu w piątek.
- Oh , pozwoli Ci. – Powiedziała rozbawiona.
- A wiesz to bo …. ?
- Rozmawiałam z nią. Więc jutro o 21 jestem u Ciebie w domu.

Wywróciłam oczami. Nie chcę iść na tą imprezę. Prychnęłam. Wzięłam prysznic i położyłam się spać.

_________________________________
*Intimissimi - sklep z bielizną

Od Tłumaczki : Witam Was kochani ! :) A więc, jest to pierwszy rozdział opowiadania o Lou !
NIE JESTEM AUTORKĄ TEGO FANFICTION ! Ja go tylko tłumaczę :)
Otrzymałam zgodę na tłumaczenie od @niamrauhl - która jest autorką, link do jej twittera i do orginału znajdziecie w zakładkach :) Na razie myślę, że rozdziały będą dodawane co tydzień :3 Jeśli rozdziały będą wydawały wam się nudne , poczekajcie, bo naprawdę opowiadanie się rozkręci :)
Chciałabym Was uprzedzić, że jestem amatorką jeśli chodzi o tłumaczenia :3 Poza tym w opowiadaniu musiałam czasem dodać jakieś słowa, przecinek czy kropkę, albo pominąć jakieś słowa, gdyż po polsku zdanie nie miałoby wtedy sensu, ale spokojnie treść przez to się nie zmieniła :)
XX

1 komentarz: