wtorek, 25 sierpnia 2015

LMA - Chapter 15


Uwaga ! W rozdziale pojawią się treści nieodpowiednie dla niektórych czytelników !
Jedzie któraś z Was na show Janoskians do Warszawy ? :)


Louis POV

Zostałem na chwilę sam po zrobieniu tuzina wywiadów. Mary podeszła do mnie i uczepiła się mojej szyi. Próbowałem się od niej odsunąć, ale
złapała moją rękę i zaprowadziła do jakiegoś ciemnego kąta mówiąc, że coś się stało i Emily musi ze mną pogadać.
- Coś złego stało się Emily ? - Zapytałem poważnie zmartwiony, oblizała usta i popchnęła mnie na ścianę.
Kurwa , to bolało !
- Emily ? Jakiej Emily ?
- Mary, o co Ci chodzi ?
Nie odpowiedziała , poluźniła swój szlafrok pokazując swoje nagie ciało i zbliżyła się jeszcze bardziej.
- Mary , oszalałaś !
- Shh ... nic nie mów. - Wyszeptała, łapiąc moje dłonie i przyciskając do jej piersi. Muszę przyznać , że były duże i w przeszłości pieprzyłbym ją już teraz,
bo jest niezłą laską, ale kocham Emily, a jej żadna dziewczyna nie może się równać.
Kocham Emily. Emily jest wyjątkowa, lepsza od wszystkich.
Odepchnąłem Mary , odsunęła się na chwilę, ale za chwilę znów podeszła i położyła moje ręcę na jej talii i przytrzymała je swoimi, kiedy próbowała mnie zmusić, żebym ją pocałował.
Kiedy spojrzałem przed siebie zobaczyłem Emily. Otworzyłem szeroko oczy. Nie , to się nie dzieje ! Nie teraz kiedy udało mi się odzyskać jej zaufanie. Cholera !
Mary, ty dziwko !
- Emily! Nie , nie uciekaj, proszę. - Próbowałem powiedzieć, wiedząc, że to jest dokładnie to co zamierza zrobić. - Cholera !
- Louis ! - Zawołała Mary.
- Cholera ! - Powtórzyłem. - Widzisz co właśnie zrobiłaś ? - Wydarłem się na nią, odsunęła się przerażona. - Powinienem Cię teraz zabić.
- Louis, daj spokój. Zapomnij o niej , jest niczym w porównaniu do mnie. Zabawmy się trochę jak za dawnych czasów.
- Zamknij się. Mam nadzieję, że umrzesz i pójdziesz do piekła.
- Trafisz tam szybciej niż ja, Tommo. - Zaśmiała się, wyszedłem pokazując jej mój środkowy palec.

Emily POV
Mój telefon zaczął dzwonić, wstałam z łóżka i wyjęłam go z mojej torebki. To John. Wytarłam łzy i wzięłam dwa, głębokie oddechy zanim odebrałam. 
- Emily! Bardzo za Tobą tęsknię, właśnie wróciłem z pracy i będę gotował obiad.
- Cieszę się , że zadzwoniłeś. Też za Tobą tęsknię. 
- Wszystko w porządku ?
- Tak , dlaczego pytasz ?
- Nie wiem, wydajesz się dziwna ... czy ty ... czy ty płakałaś Emily ?
- Ja ? Oczywiście, że nie. Dlaczego miałabym płakać ?
- Nie wiem, ty mi powiedz. 
Ponieważ facet, którego nienawidzę i który mówi mi, że mnie kocha całował inną dziewczynę
i to złamało mi serce, mimo że Cię kocham i niedługo poślubię. 
- To nic. Jestem po prostu zmęczona. 
- Okay. Wracasz jutro ?
- Tak. 
- Dobrze. Kocham Cię.
- Ja ... ja też Cię kocham. - Odpowiedziałam i poczułam jak zaschło mi w gardle.
Rozłączyłam się i opadłam na łóżko. Zasnęłam ze łzami w oczach. Jestem coraz bardziej zmieszana.
Nie wiem kim jestem , albo raczej kim byłam. Kogo kocham, a kogo kochałam. Nic o sobie nie wiem !

(...)

Była już noc, kiedy usłyszałam pukanie do drzwi, które mnie obudziło, to prawdopodobnie sprzątaczka. Westchnęłam i wstałam powoli z łóżka.
Osoba za drzwiami ponownie zapukała, tym razem z większą siłą.
- Idę. - Odpowiedziałam zirytowana.
Przecież nikt nie umiera. 
Podeszłam do drzwi i stanęłam na palcach, żeby zobaczył kto jest po drugiej stronie. Louis. Łzy znów popłynęły, a ból w klatce piersiowej powrócił.
Dlaczego tak się przez niego czuję?
Co jest co cholery !
- Odejdź Louis !- Powiedziałam na tyle głośno, żeby usłyszał. 
- Nie, nigdzie nie pójdę, dopóki nie otworzysz drzwi.
- Nie otworzę drzwi. 
- Dlaczego ? Jesteś zazdrosna ?- Zapytał i byłam pewna, że uśmiechał się w tym momencie. Boże, jak ja lubię jego uśmiech ...
Zamknij się Emily !
- Nie, nie jestem, dlaczego miałabym być ?
- Więc otwórz drzwi.
- Nie.
- Emily.
- Nie otworzę. 
- Mój wujek dzwonił i chce z Tobą rozmawiać, okay ? Właśnie dzwoni.
Mówił poważnie ? Wygląda jakby mówił prawdę. Pan Jefferson wkurzyłby się gdyby wiedział, że jestem zamknięta w swoim pokoju hotelowym przez całe popołudnie
nie robiąc nic, ponieważ byłam zazdrosna o Louis'ego i tą ... durną modelkę. 
- Okay. - Westchnęłam. 
Otworzyłam drzwi i ujrzałam zwycięski uśmiech na jego twarzy, nie miał telefonu w ręku. Okłamał mnie ! Zdradził mnie i wciąż ma odwagę, żeby mnie okłamywać ?
Nie Emily ! Nie zdradził Cię, nie masz z nim nic wspólnego. Poślubisz John'a !
Próbowałam zamknąć drzwi, ale postawił swoją stopę pomiędzy drzwiami, a framugą, żeby mnie powstrzymać. Otworzył je mimo, że próbowałam go powstrzymać. Kiedy 
zauważyłam, że nie mam żadnych szans , odpuściłam i odsunęłam się od niego. 
Louis wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi.
- Czego chcesz ?
- Wytłumaczyć Ci co zaszło dzisiejszego popołudnia. 
- Nie chcę wiedzieć.  
- Będziesz musiała mnie wysłuchać czy tego chcesz czy nie. - Oznajmił, westchnęłam sfrustrowana. 
Nie chciałam go tutaj. Fakt, że był w moim pokoju nasilił tylko ból w klatce piersiowej o którym chciałam zapomnieć. To złe, że go czułam, niedługo poślubię John'a.
Dlaczego czuję suchość w gardle, za każdym razem gdy to powiem lub myślę o dniu ślubu ? Dlaczego ? Jestem naprawdę zmieszana.
- Nie byłem z Tobą dziewczyną. - Powiedział, zaśmiałam się sarkastycznie i odwróciłam plecami. - Mówię poważnie Emily.
- Naprawdę chcesz , żebym w to uwierzyła ?
- Tak. - Wyszeptał zaraz obok mnie. Przestraszył mnie. 
Jest jakimś wampirem czy co ? 
- Cholera, przestań !
- Z czym ? - Zapytał uśmiechając się zwycięsko. 
- Z niczym. 
- Uwierz mi. 
- Nie, wiem co widziałam !
Próbowałam się od niego odsunąć, ale złapał moje nadgarstki i przyciągnął do siebie, nie ważne jak bardzo próbowałam się odsunąć, wylądowaliśmy na łóżku. 
Wykorzystał okazję i wlazł na mnie, tak że jego kolana znajdowały się po obu stronach mojej talii. Unieruchomił mnie i uniósł moje ręce nad głowę. 
- Emily. - Spojrzałam na niego. - Rzuciła się na mnie, próbowałem ją odsunąć. - Powiedział zachrypniętym głosem, który zawsze wywoływał u mnie dreszcze. 
O mój Boże , dlaczego mam takie niezręczne myśli ?
To tak jakbym ... to niemożliwe. 
- Boże, nie mogę tak dłużej. - Powiedział zniżając swoją głowę, jego włosy delikatnie dotykały mojej twarzy. 
- Louis ? - Powiedziałam zmieszana. 
O czym on mówi ?
- Bycie w tym samym łóżku co ty, na Tobie ... to niezdrowe, Emily. To nie w porządku. 
Uniósł głowę , spojrzałam na jego usta , a po chwili na oczy, które wydawały się ciemniejsze niż zwykle. Wzięłam głęboki oddech i przełknęłam, myśląc o tym co 
zamierza zrobić.
- Louis ...
- Shh ...
Chwycił moje nadgarstki jedną ręką, a drugą przejechał po moich ustach lekko je otwierając. Spojrzałam mu w oczy, kiedy to robił. Boże, co się ze mną dzieje ?
Dlaczego nie reagowałam na to co się dzieję ? Reagowałam, ale nie ... we właściwy sposób !
Twarz Louis'ego była tak blisko mojej, że mogłam czuć jak jego oddech miesza się z moim, jego usta ocierały się o moje, sprawiając, że pragnęłam by mnie pocałował. 
- Cholera ... - Wyszeptał, przygryzając wargę. 
Kiedy jego usta nareszcie dotknęły moich poczułam przyjemne ciepło, którego przepłynęło przez całe moje ciało, tak jakby to co robiliśmy było najnormalniejszą rzeczą na świecie.
Tak jakbyśmy byli sobie przeznaczeni, więc tym razem oddałam pocałunek. 
W tej chwili myślałam tylko o Louis'em. 
Przestał trzymać moje nadgarstki. Lekko pociągnęłam za włosy z tyłu jego głowy, jęknął wywołując u mnie dreszcze. Jego usta zostawiły moje i przeniosły się na moją szyję, liżąc i gryząc, westchnęłam. 
- Lou ... - Jęknęłam. 
- Cholera, Emily. - Wymamrotał przy mojej szyi. 
Jego dłonie uniosły moją koszulkę , pomogłam mu ją ściągnąć. Jego oczy przyglądały się mojej klatce piersiowej, robiąc się coraz ciemniejsze.
Następnie rozpiął moje spodnie i zszedł ze mnie, żeby móc je ściągnąć, zaraz po tym jak zdjął moje buty. Zostawił ślad mokrych pocałunków, kiedy wracał spowrotem. 
Nie mogłam tego znieść, więc przyciągnęłam go do siebie i pocałowałam, kiedy moje dłonie starały się pozbyć jego koszulki, ale bez sukcesu. 
- Ja to zrobię, księżniczko. - Powiedział zachrypniętym głosem. 
Odsunął się i ściągnął koszulkę, ukazując klatkę piersiową pokrytą tatuażami. Moje dłonie szybko rozpięły jego spodnie i pociągnęły w dół. Louis zdjął buty i ściągnął spodnie do końca,
pozostając w samych bokserkach.
Chwycił mnie w talii i przekręcił nasze ciała tak, że znajdowałam się na nim. Usiadłam na jego biodrach, czując jego erekcję przez bokserki. Dotykałam palcami jego tatuaży, czując jak przechodzi go dreszcz.
- Pocałuj mnie. - Poprosił, zrobiłam to tym razem trochę mocniej. 
Louis położył ręce na moim tyłku, a ja zaczęłam poruszać biodrami w przód i w tył. Wywołując tym samym jego jęk. Nagłym ruchem przekręcił nas i teraz on znajdował się na górze. Podniósł się i usiadł na kolanach podając mi dłoń, 
abym zrobiła to samo. 
- Teraz zobaczysz ... co straciłaś przez te wszystkie lata. - Wyszeptał wkładając dłoń pomiędzy moje nogi. - Zawsze mokra ... nie zmieniłaś się. - Kontynuował, kiedy jego ręka dotykała mojej mokrej bielizny.
- Lou !
- Jesteś taka niepewna ... hmm ... nie podoba Ci się ? - Zaśmiał się ,kiedy zadrżałam, ponieważ wsunął dłoń w moją bieliznę. - Jak sobie życzysz księżniczko.
Jęki wydostały się z moich ust, a nogi zaczęły się trząść , dotykał mojej wrażliwej strefy i całował szyję. Trzęsącą się dłonią chwyciłam jego włosy i przyciągnęłam go do siebie, po to by znów go pocałować.
Odsunął swoją dłoń, spojrzałam na niego zaskoczona. Zaśmiał się, gdy zobaczył jak zareagowałam i puścił do mnie oczko. Rozpiął mój stanik, automatycznie zasłoniłam się.
- Nie rób tego... - Powiedział odsuwając moje ręce i patrząc na mnie ostrożnie. - Wciąż jesteś niesamowita ...
Popchnął mnie delikatnie, tak że położyłam się na łóżku, zdjął moje majtki i swoje bokserki, po czym założył prezerwatywę, którą nie wiem skąd wziął. Patrzyłam jak przygryza moją wargę, zauważył to.
- Podoba Ci się to co widzisz ? - Zapytał, wywołując u mnie rumieńce. - Polubisz to jeszcze bardziej. - Powiedział wspinając się na mnie. - Naprawdę tego chcesz ?
Naprawdę tego chcesz ?
Nie wiem co się dzieje w mojej głowie, może nic , ponieważ chyba oszalałam chcąc to zrobić. Skinęłam głową, nie myśląc o niczym innym lub o konsekwencjach tego co za chwilę zrobię ... nie myślałam o niczym i o nikim.
Bardzo ostrożnie Louis wszedł we mnie, wywołując u nas zachrypnięty jęk. Poruszał się w przód i w tył powoli, droczył się ze mną, byłam tego pewna, kiedy zobaczyłam złośliwy uśmieszek na jego ustach. 
- Louis ...
- Powiedz czego chcesz .
- Szy ... szybciej. 
- Sama chciałaś... - Wyszeptał , zmieniając tempo swoich ruchów. - W ten sposób ?
Nie mogłam odpowiedzieć, miałam jeden, wielki bałagan w głowie. Jedyną rzeczą jaką byłam w stanie zrobić to złapać się jego muskularnego ramienia.
- Odpowiedz mi. - Rozkazał, jego głos był jeszcze bardziej zachrypnięty.
- T-Tak ! - Starałam się powiedzieć. 
- Tak ? A co powiesz ... na to ? - Zapytał, kiedy jego dłoń znów znalazła się w moim czułym miejscu. - Podoba Ci się ? Wiem, że tak ...
Szeptał mi różne rzeczy do ucha, aż w końcu jego usta zaatakowały moje, jakby chciał mi powiedzieć, że zawsze byłam jego i ... tylko jego. 
Chwilę później zostawił moje usta i zaczął całować moją twarz przenosząc się na szyję, a później na piersi, całując, gryząc i ssąc skórę, moje plecy wygięły się pod jego nagim ciałem. 
- Cholera! Kocham kiedy to robisz. - Powiedział z ustami przy mojej szyi. - Powiedz moje imię. - Poprosił, ale nie mogłam mówić, więc zaczął poruszać się szybciej. - Powiedz to ...- Nalegał, robiąc malinkę na mojej szyi.
- L-Louis ... - Jęknęłam.
- Właśnie tak ... jestem jedynym, który może to robić.
Moje nogi objęły go w pasie, jęknął głośno, prowokując dreszcz wzdłuż mojego kręgosłupa. Jego ruchy stały się nierówne , a intensywność zmieniała się z każdą chwilą.
- Lou ... Ja ...
- Shh ... jeszcze chwila księżniczko. 
Louis wciąż poruszał się w przód i w tył, jęczałam niekontrolowanie, nasze oddechy złączyły się w jeden, aż w końcu oboje doszliśmy w tym samym czasie. 
Wyszedł ze mnie, zdjął prezerwatywę i położył się obok , przyciągając mnie do siebie, moja głowa spoczywała na jego klatce piersiowej.
- Dobranoc Em. 
- Dobranoc Lou.
Poczułam pocałunek na moim czole i natychmiast zasnęłam z uśmiechem na ustach.
_________________________________________
NIE SPRAWDZANY, WIĘC PEWNIE JEST W NIM MNÓSTWO POWTÓRZEŃ ITP. 

wtorek, 30 czerwca 2015

LMA - Chapter 14

- Louis ? O mój Boże ! Naprawdę tu jesteś ! - Usłyszałam irytująco głośny głos obok mnie, a po chwili zobaczyłam dziewczynę - dwa razy większą ode mnie - przyczepioną do szyi Louis'ego.
- Mary ...
Obserwowałam ją . Miała na sobie suknię wieczorową w kolorze baby pink i 5 cm szpilki , przez co jej twarz znalazła się przed twarzą bruneta, poza tym 96,7 % jej ciała było przyklejone do ciała Louis'ego. Denerwowało mnie to.
- Pójdę ... przeprowadzać wywiady z ludźmi. - Powiedziałam zirytowana , kładąc nacisk na słowo "wywiady", gdyż to przecież był cel naszej podróży.
- Emily ... czekaj ... - Powiedział Louis , ale zignorowałam go.
Odeszłam od nich i zaczęłam rozglądać się za modelkami i stylistami . Znalazłam niskiego mężczyznę, który chodził w tą i z powrotem rozmawiając przez telefon ... to znaczy krzycząc na kogoś przez telefon. Zdecydowałam się zaczekać, aż skończy i spróbować przeprowadzić z nim wywiad. Był trochę dziwny , miał zbyt błyszczący czarno-niebieski garnitur i niebieskie włosy postawione do góry.

Wyłączył telefon, włożył do kieszeni i spojrzał na mnie, natychmiast się uśmiechnął. 
- Jesteś tą modelką, która chciała pogadać ?
- Huh ... nie , jestem dziennikarką ... która chce z Tobą pogadać. - Powiedziałam śmiejąc się. 
- Odpowiem na Twoje pytania, jeśli będziesz się mnie trzymać, podczas gdy ja będę pracował. 
- Przyjmuję wyzwanie. 
- A więc ... chodź za mną. - Powiedział i zaczął iść naprawdę szybko, musiałam niemalże za nim biec, aby nadążyć.
- Proszę pana, będzie Pan pierwszym stylistą na tym pokazie, denerwuje się Pan ?
- Kochanie, nie traktuj mnie tak ! Sprawiasz, że czuję się stary. - Powiedział kręcąc głową, aby przesunąć pasma włosów z twarzy, zachichotałam. - Nie jestem zdenerwowany. Byłbym, gdybym miał takie kolekcje, jak inni projektanci. Moja pewność siebie sprawia, że odnoszę sukces.
Podkreśl słowo sukces i narysuj kilka gwiazdek wokół niego. - Powiedział, podczas gdy ja wszystko zapisywałam i rysowałam gwiazdki wokół słowa "sukces". - Nieźle !
- Co zainspirowało Cię do stworzenia tej kolekcji ?
- Natura ... ale ozdobiona brokatem, kamieniami szlachetnymi i kryształami ... wszystko co się błyszczy jest piękne, kochanie.
- Wewnątrz może już nie być takie piękne. - Powiedziałam do siebie. 
- To nie ma znaczenia. Mało ważny szczegół. - Wyszeptał i mrugnął do mnie. 

Louis POV

- Więc przyjechałeś tu pracować ? - Zapytała Mary.
- Tak. 
- Hmm ... Mogę sobie wyobrazić Ciebie jako seksownego dziennikarza... - Skomentowała przygryzając wargę , przewróciłem oczami. - Nie chcesz przeprowadzić ze mną wywiadu ?
- Nie. 
- Nie bądź wredny , Tommo. 
- Nie nazywaj mnie tak.
- Lubiłeś to , kiedy jęczałam ... Tommo ... - Jęknęła , wziąłem głęboki oddech.
- Muszę wracać do pracy. 
- Już pracujesz. Możesz mnie zapytać o co chcesz i zebrać dodatkowy materiał. - Powiedziała zbliżając się i całując moją szyję. 
- Mary , spadaj. 
Odszedłem od niej i starałem się odnaleźć Emily, ale to miejsce było zbyt duże. Mam nadzieję, że nie jest zła i że nie wyszła ... ale z drugiej strony, nie tracę nadziei wiedząc, że jest zazdrosna. Wciąż mogę ją odzyskać, muszę tylko znaleźć sposób, żeby wszystko sobie przypomniała.
- Hey ! - Zawołałem modelkę, która mnie minęła, uśmiechnęła się podchodząc do mnie.
- Tak ?
- Możesz odpowiedzieć mi na kilka pytań ?
- Pewnie !
- Jaki jest Roux prywatnie ?
- Jest przemiły i zabawny, nie jest jak inni , którzy zawsze są kłębkami nerwów i krzyczą na nas. Praca z nim jest jak weekend w SPA. - Powiedziała śmiejąc się. 
- Co myślisz o jego kolekcji ?
- W kilku słowach : ma wiele z nim wspólnego. 
- Będziesz tu przez 3 dni ? Czy każdy projektant ma swoich modeli ?
- Nie , z tego co wiem , to trzech projektantów spotyka się i wybiera modelki, które chce, więc zostajemy tu przez 3 dni. No chyba, że ktoś popełni przestępstwo. 
- Przestępstwo ?
- Yeah, na przykład jeden z tych zazdrosnych chłopaków zabił dziewczynę. - Zaśmiała się.
- Oh. Huh ... dzięki. 
- Nie ma za co. 
Mrugnęła do mnie i odeszła. W pewien sposób była ... naprawdę dziwna. 
Usłyszałem śmiech i spojrzałem w kierunku , z którego dochodził. Emily śmiała się z mężczyzną o niebieskich włosach. Uśmiechnąłem się widząc ją szczęśliwą. Jej niebieskie oczy spotkały moje, przygryzłem wargę i mrugnąłem do niej. Zarumieniła się. 

(...)

- Jesteś głodna ? - Zapytałem, kiedy skończyliśmy na dzisiaj. 
- Tak. 
- To chodźmy. - Złapałem jej dłoń i pociągnąłem za sobą. Myślałem, że będzie starała się wyrwać, ale po prostu poszła za mną, trzymając moją dłoń, uśmiechnąłem się.

Emily POV

Rzuciłam się na łóżko, gdy dotarliśmy do hotelu. Zmęczyły mnie wszystkie wywiady, które dzisiaj przeprowadziłam,
szczególnie jeden, gdy rozmawiałam z Roux, ponieważ przez większość czasu musiałam za nim biegać, na koniec Louis zabrał mnie do restauracji, która była daleko od hotelu.
Westchnęłam podnosząc się z łóżka, gdy Louis wyszedł z łazienki. Podniosłam ubrania, które miałam zamiar założyć po wzięciu prysznica, podczas gdy Louis ponownie usiadł przez laptopem. Co on tam ciągle robi ? 
Potrząsnęłam głową ; to nie moja sprawa. 

Po zamknięciu drzwi, weszłam pod gorącą wodę i stałam tak przez kilka minnut. Dzisiaj był wielki dzień. Po pierwsze, znowu byłam zazdrosna, później musiałam biegać za Roux, a przed chwilą zjadłam obiad... jestem zmęczona. Nie wstanę jutro. 
Ugh !

Kiedy skończyłam brać prysznic, włożyłam ubrania do kosza na brudną bieliznę, odblokowałam drzwi i weszłam do sypialni. Zastałam śpiącego Louis'ego w samych bokserkach.
Jakim cudem nie jest mu zimno ? Uśmiechnęłam się patrząc na niego i okrywając go kocem, kiedy to zrobiłam uniósł głowę i ziewnął. 
- Emily ?
- Zasnąłeś i chciałam Cię przykryć, nie chciałam Cię obudzić.
- W porządku i tak nie mogę tu spać. - Powiedział i uśmiechnął się. 
Louis wstał z krzesła i przeciągnął się chwytając koc, aby zrobić sobie łóżko na podłodze. Westchnęłam. To nie fair , że ja śpię na łóżku, a on na podłodze. Może się zgodzi, żebyśmy się zmieniali. 
- Louis ?
- Tak ?
- Mogę dzisiaj spać na podłodze. Będziemy się zmieniać ?
- Nawet o tym nie myśl. 
- Ugh ! No weź, to nie fair.
- Nie. 
- Więc śpij ze mną. - Powiedziałam , spojrzał na mnie zaskoczony. - Huh ... Ja , to znaczy ... huh ... Ja ... ty ... nie tak jak ...
- Emily, zrozumiałem. - Uśmiechnął się w perwersyjny sposób. - Ale myślę, że będzie lepiej jeśli będę spał tutaj.
- Dlaczego ? To tylko spanie i ... i ...- Zaczęłam się jąkać widząc, że zbliża się do mnie. - ... łóżko jest duże ... i ... będzie lepiej dla Ciebie ... jeśli nie będziesz spał na podłodze ... Louis ?
- Nie mógłbym spać w jednym łóżku z Tobą .. nie robiąc Ci nic. - Wyszeptał, kładąc dłoń na mojej talii i przyciągając mnie do siebie. Jego usta musnęły moją szyję, przeszedł mnie dreszcz. 
Natychmiast odsunął się ode mnie, pozostawiając mnie lekko zmieszaną. O mój Boże ! Co się ze mną dzieje ? Potrząsnęłam głową i położyłam się wyłączając lampkę nocną. Louis już się położył na podłodze, jego lewa ręka zakrywała jego twarz. 
- Dobranoc, Em. - Powiedział, wywołując mój uśmiech. 
- Dobranoc, Lou. - Odpowiedziałam, chwilę później usłyszałam jego chichot. 

(...)

Obudził mnie budzik, wyłączyłam go i ziewnęłam. Dzisiaj jest ostatni dzień. Czuję się bardziej zmęczona , niż gdy byłam w Londynie, ale nie mogę narzekać. Kocham swoją pracę i nie mam nic przeciwko budzeniu się zmęczona każdego dnia. 
Wczoraj było okropnie, mam nadzieję, że dzisiaj tak nie będzie. Ja i Louis próbowaliśmy przeprowadzać wywiad z projektantem, ale był niemiły , więc wróciliśmy do przepytywania modelek. 
Kiedy skończyliśmy pracę na dzisiaj, manager hotelu zadzwonił do nas i przeprosił za pomyłkę, dając Louis'emu klucz do pokoju, więc dzisiaj spał już we własnej sypialni. 
Najgorsze jest to, że czuję się bez niego samotna ...
Ugh !
Wstałam, przemyłam twarz i umyłam zęby, kiedy skończyłam się ubierać, ktoś zapukał do drzwi. Założyłam szybko buty i otworzyłam drzwi. Louis.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry. - Odpowiedziałam z uśmiechem. - Wejdź, muszę się jeszcze uczesać. 
Pozwoliłam mu wejść, a sama poszłam do łazienki. Kiedy skończyłam układać włosy, wyszłam z łazienki. Louis siedział na łóżku. 
"Nie mógłbym spać w jednym łóżku z Tobą .. nie robiąc Ci nic."
Potrząsnęłam głową. Nie mogę o tym myśleć, nie powinnam czuć tego co czuję, gdy o tym myślę, ponieważ to jest nie właściwe, nie mogę myśleć ... o tym ... o mój Boże ! Jestem okropna, niedługo poślubię John'a, nie powinnam się tak czuć !
- Jesteś gotowa ? Emily ? W porządku ? - Zapytał Louis, kiedy zobaczył, że stoję na środku pokoju. 
- Huh ... tak, wszystko okay.
- Więc chodźmy.

Po tym jak zjedliśmy, wyszliśmy z hotelu i kierowaliśmy się do miejsca, gdzie ostatnie dwa pokazy się odbyły i gdzie trzeci miał się właśnie zacząć. Mam nadzieję, że ten projektant będzie milszy.
- Kochani! Jestem szczęśliwy, że się zjawiliście! Jesteśmy dziennikarzami od tego specjalnego artykułu, tak ? - Zapytał mężczyzna, gdy weszliśmy.
- Tak. 
- To wspaniale. Jestem Andre i jestem projektantem dzisiejszego pokazu. Będziecie robić zdjęcia ? Jeśli tak, to musicie mi powiedzieć, bo nie wiem, który profil mam lepszy ... myślicie, że lewy ? - Obrócił się w lewo. - Czy prawy ? A może lepiej z przodu ? Oh nie, wiem ! Odwrócę się, przekręcę głowę w ten sposób i wtedy ...
- Powodzenia. - Wyszeptał Louis i zostawił mnie z projektantem.
Jak trzy osoby mogą robić to samo i jednocześnie być tak różne ? Roux był zrelaksowany i pewny siebie, Martin miał niezły temperament i Andre jest ... hmm ... dziwny ?
- Skarbie , słuchasz mnie ?
- Tak, oczywiście, ale przeprowadzamy tylko wywiad, a zdjęcia dostaniemy z innych źródeł, ale jestem pewna, że będziesz wyglądał świetnie na każdym zdjęciu, nie ważne jak zapozujesz. 
- Wiesz co ? Nie wiem czemu, ale Cię lubię. - Powiedział, roześmiałam się. - Zadaj mi kilka pytań, kochanie. 
- Jak czujesz się z tym , że masz swój własny pokaz w takim mieście jak Nowy York ?
- Nowy York jest dla mnie niczym, miałem pokazy w Mediolanie, Londynie, Paryżu ... Oh ! Paryż, miasto miłości, tam poznałem mon amour ! Pięciogwiazdkową modelkę z niesamowitą opalenizną ... oh i ten abs ... oh mój Boże ! Mam dreszcze na myśl o tym ! - Powiedział unosząc dłoń do czoła, jak gdyby mdlał.
- W jaki sposób Twoja kolekcja jest innowacyjna ?

- We wszystkie możliwe sposoby!
- Dlaczego ?
- Ponieważ wiem co jest dobre i wiem co jest ładne, a także co ludzie lubią i co będą chcieli założyć.
- Jakie są kolory twojej kolekcji ?
- Czarny, biały, fioletowy, różowy ...
- Andre ! - Zawołał męski głos.
- Idę !
- Wzory ?
- Panterka, skóra węża, dalmatyńczyk ... co mogę powiedzieć , jestem Cruella de Vil !
- Ale nie zabijasz szczeniaczków , prawda ? - Zapytałam, głośno się roześmiał. 
- Magik nigdy nie zdradza swych sekretów. - Powiedział i odszedł. 
Powinnam się martwić ?
- Nie martw się tym co powiedział. - Usłyszałam głos za sobą, przestraszyłam się. - Przepraszam, nie miałem zamiaru się przestraszyć. 
Obróciłam się i zobaczyłam chłopaka w fioletowy garniturze w panterkę z fluorescencyjnym, zielonym krawatem. Jego spodnie były podwinięte za kostkę, dokładnie jak jeansy Louis'ego.
Miał czarne buty i długie,białe skarpety. A ja myślałam, że Andre był ekscentryczny. 
- W porządku. Jesteś jednym z modeli ?
- Nie, rozglądam się, robię to na co dzień. - Powiedział , roześmialiśmy się. 
- Co myślisz o kolekcji ?
- Zapiszesz to co powiem ?
- Huh ... tak.
- Więc lepiej skłamię. 
- Tak, prawdopodobnie tak będzie lepiej. 
Rozmawialiśmy, dopóki nie minął nas Louis. Uśmiechnęłam się i pomachałam mu, ale mój uśmiech przygasł, kiedy zauważyłam, że patrzy się na nas naprawdę poważnie.
Co się z nim dzieje ? Wszystko z nim w porządku ?
- Czy to Twój chłopak ?
- Huh ? Nie !
- Wygląda jakby miał ...
- Dlaczego tak myślisz ?
- Chce mnie zabić wzrokiem. Znam to spojrzenie, to spojrzenie kogoś kto chce powiedzieć "ona jest moja".
Co ?
- Muszę już iść. Do zobaczenia. 
- Do zobaczenia. 
Spojrzałam na zegarek. To był czas lunch'u. Zastanawiam się czy Louis czeka na mnie. Zdecydowałam się go poszukać, ale nie mogłam go nigdzie znaleźć, zapytałam dziewczynę, która mnie minęła
czy nie widziała wytatuowanego dziennikarza. Zaśmiała się i wskazała mi kąt pokoju, w którym niemal nie było światła i powiedziała, że chyba jest zajęty.
Nie zrozumiałam o co jej chodzi, więc po prostu ruszyłam w tamtym kierunku, żebyśmy mogli zjeść razem lunch, ale kiedy tam dotarłam. To co zobaczyła było całkowicie inne od tego co chciałam zobaczyć. 
Louis opierał się o ścianę, a na nim wisiała dziewczyna w sukni wieczorowej w kolorze baby pink. Jego ręce znajdowały się na jej talii , jej dłoń na jego dłoni, całowali się. 
Łzy spłynęły po mojej twarzy, nie wiem dlaczego. Nie mogłam się ruszyć, nie mogłam oderwać od nich oczu. Stałam tam, sparaliżowana szokiem, bólem. Ale dlaczego ? Dlaczego płaczę ? Dlaczego znowu mnie zdradził ? Dlaczego ?
Chwila ... co właśnie powiedziałam ?

 Otworzyłam przypadkowe drzwi szukając toalety , ale znalazłam jedynie dwa pokoje , gdzie dwie pary … wymieniały swoją miłość ? Westchnęłam zdesperowana i otworzyłam trzecie drzwi , gdzie znalazłam jeszcze innego chłopaka dziewczynę. 
Ugh! Nie mogli zablokować drzwi ?
- Louis… - W tym samym momencie usłyszałam jęk dziewczyny zza zamkniętych drzwi. Moje serce się zatrzymało. Ponownie otworzyłam drzwi , łzy wypłynęły z moich oczu , mimo że przygryzłam dolną wargę , aby temu zapobiec. 
Louis był naprzeciwko mnie , okryty do połowy jedynie ciemną, brązową pościelą. Wiedziałam, że to on, dziewczyna wypowiadająca jego imię i tatuaż ptaka na jego ramieniu , potwierdziły to. 

Odruchowo wzięłam głęboki oddech, czułam się jakbym była pod wodą, a to jest jedyny moment, kiedy mogę wypłynąć na powierzchnię. Co to było ? Co to miało znaczyć ? Czemu wszystko co wiedzę ma związek z Louis'em ? Kim on jest ? Kim on był ?
- Emily ! - Powiedział Louis, kiedy mnie zobaczył. - Nie uciekaj, proszę. 
Zrobiłam dokładnie coś przeciwnego -uciekłam, biegłam jakby nie było jutra, zatrzymując się jedynie przy drzwiach hotelu. Ruszyłam prosto do mojego pokoju. Zrobiłam już wszystko co miałam zrobić, w przeciwieństwie do Louis'ego, przeprowadziłam wywiady i pogadałam z projektantami, więc 
mogę spędzić resztę dnia w łóżku płacząc, nie wiedząc nawet czemu ! Ponieważ naprawdę nie wiem dlaczego czuję się jakbym miała złamane serce.

_____________________________________

NIE SPRAWDZANY !

Wiem, że minęło dużo czasu od ostatniego rozdziału. Przepraszam za to, ale miałam zbyt dużo  na głowie. Rozdziały pewnie nie będą się pojawiały regularnie tak jak kiedyś, ale postaram się dodawać je jak najczęściej. Zakładam, że pewnie ten blog stracił wiele czytelniczek, przez tą długą przerwę, ale jeśli chociaż kilka z Was zostało dajcie znać :)

PS : Jedzie któraś z Was może na show Janoskians do Warszawy ? :)

@MakeMeSmileLou

sobota, 31 stycznia 2015

LMA - Chapter 13

Była godzina 19 , kiedy ja i Louis ustaliliśmy wszystko w pokoju hotelowym,
pozostało tylko zdecydować kto śpi na łóżku, poza tym umieram z głodu. 
Niemal dosłownie ! Wyszliśmy z hotelu, aby znaleźć miejsce, w którym można coś zjeść. 
Louis powiedział, że był tu wcześniej, więc zna trochę miasto i według niego zna świetne miejsce , w którym możemy zjeść. 
Szczerze byłam trochę przerażona, ale ostatecznie znaleźliśmy się w restauracji , gdzie zjadłam przepysznego steaka i frytki.
Louis oprowadził mnie po mieście, a następnie wróciliśmy do hotelu. Wzięłam bieliznę i piżamę, po czym poszłam wziąć prysznic. 
- Bierzesz prysznic ? - Zapytał Louis, siedział przed niewielkim stolikiem z laptopem , spoglądając w ekran. 
- Tak ?
- Potowarzyszyć Ci ?
- Co ? - Zapytałam zszokowana, zaśmiał się. 
Jestem pewna, że miał niezły ubaw. 
- Trzeba oszczędzać wodę.
- To najgorsza wymówka jaką słyszałam, Louis.
Potrząsnęłam głową i weszłam do łazienki, zamykając drzwi , zanim zaczęłam ściągać ubrania. Upewniłam się, że na pewno nie wejdzie do łazienki, przed tym jak odkręciłam gorącą wodę i weszłam pod prysznic. 
Wkrótce gorąca ciecz dotknęła moich pleców, westchnęłam. Muszę spędzić trzy dni z Louis'em, biorąc pod uwagę , że ten dzień nie liczy się jako pierwszy, poza tym musimy spać w tym samym pokoju ... John nie może się o tym dowiedzieć. 
Wyszłam z pod prysznica, włożyłam brudne ubrania do kosza na pranie i wyszłam z łazienki, Louis wciąż siedział przed komputerem. Spojrzał na mnie od góry do dołu i przygryzł wargę, stałam się nerwowa. 
Naprawdę musi to robić ?
- Teraz twoja kolej. - Powiedziałam, przeklinając samą siebie za moje jąkanie. 
- Wolałbym iść, kiedy ty tam jesteś, no trudno. - Odpowiedział, podnosząc się i puszczając perskie oko, kiedy przechodził obok mnie. - Śpisz na łóżku ! - Krzyknął z łazienki. 
Westchnęłam sfrustrowana, kiedy pierwszy raz weszliśmy tutaj, powiedziałam mu, że śpię na podłodze, czy tego chce czy nie, ale powiedział ,że jeśli to zrobię to sam mnie położy do łóżka, wolę z nim nie dyskutować. 
Odrzuciłam koc i położyłam się, natychmiast się przykrywając, zadrżałam od chłodnej pościeli. Usłyszałam lecącą wodę, co oznaczało , że Louis bierze prysznic, po tym nie pamiętam już nic, moje oczy się zamknęły.

Louis POV

Skończyłem brać prysznic, wysuszyłem się i ubrałem bokserki, a ubrania wrzuciłem do kosza na pranie. Wróciłem do sypialni. Uśmiechnąłem się, kiedy spojrzałem na łóżko, patrzyłem na śpiącą Emily. 
Poczułem chęć położenia się obok niej, przytulenia jej, spania z nią, trzymając ją mocno, ale musiałem położyć się na łóżku, które sama zaimprowizowała, zaraz obok niej.
Westchnąłem. Co mam zrobić, żeby mieć ją z powrotem ? Jest z John'em, wierzy że on jest jedynym, którego kocha i zawsze kochała , teraz ... pobiorą się. Myślałem o tym , żeby uciec, dlatego nie powiedziałem jej o naszej przeszłości... co jeśli ona nie pamięta, bo nie chce. Co jeśli nie chce pamiętać tego co się wydarzyło kiedyś ?
Właściwie to jest szczęśliwa mimo wszystko , a to się liczy najbardziej, ale poddam się dopiero wtedy ,kiedy sprawdzę wszystkie możliwości. 
Usłyszałem krzyk zaraz obok mnie, wstałem natychmiast, Emily siedziała na łóżku , oddychając nie równo , trzymała twarz w dłoniach i płakała cicho. 
- Emily ? - Powiedziałem cicho, żeby się nie przestraszyła, zapaliłem lampkę na stoliku obok łóżka. 
- Louis ? - Podniosła głowę i spojrzała na mnie, jej oczy lśniły od łez. - Przepraszam, jeśli Cię obudziłam. 
- W porządku i tak jeszcze nie spałem. Miałaś koszmar ?
- Tak. 
- Chcesz o tym pogadać ?
Pokręciła głową, położyłem się wzdychając, usłyszałem jak wierci się na łóżku. Trzy lara temu powiedziała by mi dlaczego się obudziła, ponieważ znała mnie, kochała i ufała. 
- Louis. - Wyszeptała, spojrzałem w górę, leżała na brzuchu z głową na poduszce na samym skraju łóżka.- Czy... czy możesz dać mi swoją dłoń ? - Zapytała zaczerwieniona, uśmiechnąłem się. 
- Tak.
Wyciągnęła rękę, którą złapałem. Tęskniłem za nią tak bardzo, wiem, że to jest niczym w porównaniu do tego co było kiedyś, ale mógłbym trzymać jej dłoń już zawsze.
- Dlaczego nie spałeś ? - Zapytała poruszając naszymi dłońmi.
- Myślałem.
- O czym ?
O tobie. 
- Niczym ważnym. - Skłamałem. 
- Oh okay. Możesz mi zaśpiewać ?
- Myślałem, że chcesz zasnąć, a nie mieć koszmar na jawie. - Powiedziałem, zaśmiała się. - Co chcesz, żebym zaśpiewał ?
- Cokolwiek...
- Hmmm ...

When I look into your eyes / Gdy patrzę w Twoje oczy
It's like watching the night sky/ To jak oglądanie nocnego nieba
Or a beautiful sunrise / Albo pięknego wschodu słońca
But there's so much they hold / Tak wiele w sobie chowają
And just like them old stars / I tak jak te stare gwiazdy
I see that you've come so far / Widzę, że zaszłaś tak daleko
To be right where you are / By być właśnie tu, gdzie jesteś
How old is your soul? / Jak stara jest Twoja dusza ?

I won't give up on us / Nie zrezygnuje z nas
Even if the skies get rough / Nawet jeśli niebo się wzburzy
I'm giving you all my love / Daję Ci całą, moją miłość
I'm still looking up / Wciąż patrzę w górę

(...)

Cause even the stars they burn / Bo nawet gwiazdy płoną
Some even fall to the earth / Niektóre nawet spadają na ziemię
We got a lot to learn / Musimy się wiele nauczyć
God knows we're worth it / Bóg wie, że jesteśmy tego warci
No I won't give up / Nie, nie poddam się

 Kiedy spojrzałem ponownie, Emily już spała z uśmiechem na twarzy, wciąż nie puszczając mojej ręki. Naprawdę potrzebuje mieć ją z powrotem, potrzebuje jej i nie mogę znieść , że poślubi tego palanta John'a ... Dlaczego mu przebaczyła ? Dlaczego tak łatwo zgodziła się go poślubić ?

To ze mną powinna być ! Jest ze mną szczęśliwa. 

Emily POV

Moje oczy otworzyły się, kiedy padło na nie słońce. Boże, muszę pamiętać, żeby wieczorem zasłonić zasłony. Poczułam ucisk na dłoni ... Louis. Uśmiechnęłam się przez fakt, że trzymał moją dłoń całą noc. 
Ugh, Emily !
Puściłam delikatnie jego rękę, żeby go nie obudzić i skierowałam się łazienki z zamiarem przebrania się. Kiedy wyszłam z łazienki, Louis już nie spał i  miał na sobie tylko bokserki. Wzięłam głęboki oddech i nieświadomie przygryzłam wargę, kiedy patrzyłam jak się ubiera.
- Podoba Ci się to co widzisz ? - Zapytał, kiedy zauważył, że patrze na niego, zarumieniłam się. 
- Nie bądź palantem ! - Przewróciłam oczami. 
Co się ze mną dzieje ? Kocham John'a. Poślubię go. Prawda ? Oh, nie powinnam być taka nie pewna... to wszystko wina Louis'a! Dlaczego on musi spać i chodzić wyłącznie w bokserkach ?
- Kiedy zaczyna się pokaz ?  Zapytałam, starając się zmienić temat i dlatego, że naprawdę nie wiedziałam o której się zaczyna całe show. 
- Za ... - Spojrzał na zegarek. - Trzy godziny. 
- Okay, więc wciąż mamy czas, żeby coś zjeść. - Wzięłam torebkę i włożyłam do niej to co jest mi potrzebne do wywiadów. - Idziemy ?
- Yup. Masz klucz ?
- Tak. 
Wyszliśmy z hotelu, zjedliśmy i skierowaliśmy się do miejsca, w którym miał odbyć się pokaz. Wciąż mieliśmy dwie godziny, ale przy wejściu już zbierały się samochody i ludzie. Wyjęłam teczkę od Pana Jeffersona, w której znajdowały się informacje o trzech, różnych stylistach, prawdopodobnie na każdy dzień inny. 
Pokazaliśmy swoje przepustki, upoważniające nas do wejścia . Ochrona przy wejściu wpuściła nas na backstage. Jezu Chryste ! Jak można skupić się w takim zamieszaniu i hałasie ?

niedziela, 28 grudnia 2014

LMA - Chapter 12

Mój budzik zadzwonił o 6.30 rano , jęknęłam zmęczona w poduszkę. Przekręciłam się na drugą stronę łóżka, tak jak podejrzewałam, miejsce John'a wyglądało tak jak wczoraj.
Wstałam szybko i wzięłam prysznic, by następnie zrobić śniadanie. Po skończonym posiłku, ktoś zadzwonił do drzwi, to James, szofer mojej matki, kazała mu zawieść mnie na lotnisko.
- Panienko Emily, pomóc pani z bagażami ?
- Huh ... czy możesz wziąć to, proszę ? - Poprosiłam, wskazując na jedną z większych walizek.
Nie brałam dużo rzeczy, w końcu miałam jechać tylko na 3 dni, wzięłam walizkę, w której miałam ubrania i najpotrzebniejsze rzeczy, przy sobie miałam torebkę, którą miała być moim bagażem podręcznym.
James skinął głową i chwycił walizkę, wychodząc z apartamentu, ruszyłam za nim.
Znaleźliśmy się na parkingu, otworzył samochód i włożył moją walizkę do bagażnika, posłałam mu uśmiech. James skierował się w moją stronę, aby otworzyć mi drzwi, ale powiedziałam mu, że to nie jest konieczne, pokiwał głową.
James odpalił samochód i ruszył w kierunku lotniska, kilka minut później dotarliśmy na miejsce. Pomógł mi wziąć bagaż i życzył dobrego lotu.
Zerknęłam na zegarek i zobaczyłam , że pozostało mi 12 minut do 8.57. Muszę się pospieszyć i ...
- O mój Boże. Przepraszam. - Powiedziałam, kiedy wpadłam na kogoś.
- W porządku. - Odezwał się męski głos, przez co spojrzałam natychmiast w górę. - Emily?
- Louis ?
- Przynajmniej nie muszę Cię szukać. - Powiedział uśmiechają się do mnie, jego uśmiech sprawił, że sama mimowolnie się uśmiechnęłam.
- Yeah, wygląda na to, że mnie znalazłeś ... idziemy ?
- Tak.

7 godzin 30 minut później

- Emily obudź się. - Usłyszałam zachrypnięty głos, przeszedł mnie dreszcz.
- Lou ? - Wymruczałam.
- Boże, Emily ... nie nazywaj mnie tak. - Powiedział i westchnął.
- Przepraszam. - Przetarłam oczy i zobaczyłam, że Louis patrzy się na mnie, jego oczy było trochę ciemniejsze, może to przez to światło w samolocie.
Kiedy samolot wylądował, zaczęliśmy powoli wychodzić. Wyciągnęłam telefon, aby powiedzieć Johnowi, że właśnie wylądowaliśmy, ale zauważyłam, że jest już 16, więc o ile się nie mylę w Londynie jest 21.
- Emily! - Usłyszałam głos John'a po tym jak odebrał. - Martwiłem się.
- Dopiero wysiadłam z samolotu, John. - Starałam się go uspokoić.
- Emily, idziemy do hotelu. - Powiedział Louis obok mnie, zadałam sobie pytanie, dlaczego powiedział to tak głośno.
- Hotel ? - Zapytał John po drugiej stronie, oświeciło mnie.
- Tak, John, będziemy tu przez trzy dni, musimy gdzieś spać.
- Zostajecie w tym samym hotelu ?
- Tak.
- Ale ... w oddzielnych pokojach, prawda ?
- Co ? Oczywiście, że tak! John, Kocham Cię ...
- Emily ! Idę bez Ciebie. - Krzyknął Louis, stojąc przy taksówce.
- Ugh, idę ! - Odkrzyknęłam.
- Emily ...
- John, wiesz, że wolałabym być teraz z Tobą, ale to jest moja praca i nie mogę mieszać moich osobistych problemów z pracą. Jest mnóstwo felietonistów, nie jestem niezastąpiona.
- Wiem, przeprasza, po prostu ... - Zatrzymał się i westchnął. - Przepraszam, mam nadzieję, że wszystko pójdzie w porządku.
- Okay. Będę za Tobą tęsknić.
- Ja już za Tobą tęsknie. - Powiedział, zaśmiałam się. - Kocham Cię, nie zapomnij o tym, proszę.
- Też Cię kocham John.
Wyłączyłam telefon i włożyłam to torebki, podeszłam do taksówki z walizką. Louis wciąż był na zewnątrz, pomógł mi władować walizkę do bagażnika.
- Dziękuje.
- Proszę bardzo, księżniczko.
- Ugh, kazałam Ci nie mówić tak do mnie. - Powiedziałam, zaśmiał się.
Weszłam do samochodu, zaraz po Louis'ie, który podał adres hotelu, w którym się zatrzymujemy kierowcy. Trochę później, auto zatrzymało się, mogłam dostrzec wielki i ekskluzywny hotel, 5 gwiazdkowy jeśli mam wierzyć napisowi nad drzwiami.
Wyszliśmy z taksówki, Louis pomógł mi z walizką, podeszliśmy do recepcji, gdzie pracowała dziewczyna, możliwe , że w moim wieku, uśmiechnęła się kiedy nas zobaczyła.
- Dzień Dobry. Chcielibyśmy klucze do naszych pokoi, mamy rezerwację. - Powiedział Louis, dając jej papiery potwierdzające jego słowa.
- Przepraszam, ale czy dobrze usłyszałam ... pokoje ? - Zapytała, nieco nerwowo dziewczyna.
- Tak.
- Jakiś problem ? - Zapytałam.
- Huh ... tak ... mam rezerwację na wyłącznie jedną sypialnię. Jesteście pewni, że chodziło o dwie ?
- Tak.
Dziewczyna spojrzała jeszcze raz w ekran komputera, zanim westchnęła i chwyciła za telefon. Kilka minut później, starszy mężczyzna pokazał się i spojrzał na ekran komputera, a później na nas , nieco zdenerwowany.
- Obawiam się, że został popełniony błąd, nasza recepcjonistka, musiała zarezerwować tylko jeden pokój.
- Co teraz ?
- Postaramy się rozwiązać ten problem najszybciej jak się da, niestety nie ma wolnych pokoi na tę chwilę, póki co, czy byłby to problem, gdybyście zostali w tym samym pokoju ?
- Nie, nie ma problemu. - Odpowiedział Louis, spojrzałam na niego z uniesionymi brwiami.
- W takim razie, oto klucz to waszego pokoju. Życzymy miłego pobytu.
- Dziękujemy. - Zabrał klucz, który dał mu mężczyzna. - Co ? - Zapytał, kiedy wciąż patrzyłam na niego zszokowana.
- Nie ma problemu ? - Zapytałam, naśladując jego głos. 
- To nie jest pierwszy raz , kiedy dzielimy sypialnię. - Powiedział, zbliżając się do mnie z perwersyjnym uśmiechem. - Albo łóżko.- Wyszeptał, zaczerwieniłam się. 
- Louis ! - Burknęłam z otwartymi ustami. 
- Chodź, możesz zająć łóżko. 
Louis chwycił moją rękę i pociągnął mnie do windy, ale wyrwałam się i zatrzymałam przed nią. Nie lubię wind i nie chcę zostać sama w windzie z kimś takim jak Louis. 
- Emily, ile razy mam Ci powtarzać, że nie zginiemy ?
Drzwi się otworzyły, czekał, aż wejdę do środka, ale zanim to zrobiłam, rozejrzałam się, aby upewnić się, że nikt nie widzi jak wchodzę do windy z nim, roześmiał się.
Nacisnął guzik, zamarłam. Spojrzał na mnie. 
- Co ? - Zapytał.
- Huh ... nie ... nie lubię wind. Nie możemy użyć schodów ?
- Emily. - Wziął głęboki oddech. - To 13 rzędów schodów, jesteś pewna ?
- Tak? - To brzmiało bardziej jak pytanie. 
- Daj spokój. Emily, to jest bezpieczne, nie spadnie. Używałem tego mnóstwo razy. 
Pokręciłam głową , wepchnął mnie do środka. Pisnęłam, zaśmiał się. Drzwi zamknęły się, chciał puścić moją rękę, ale ścisnęłam jego dłoń mocniej. 
Kiedy byliśmy na 10 piętrze, Louis zaczął krzyczeć , że spadamy. O mój Boże ! Dlatego nie używam wind ! Co teraz ? Zginę ? Przylgnęłam do niego przerażona, zamknęłam oczy, czekając na najgorsze. I wtedy, winda zatrzymała się na 13 piętrze. 
- Nabrałeś mnie ! - Wyburczałam, nie wierząc w to co właśnie zrobił, odsunęłam się od niego. 
- Ja ? - Otworzył usta, udając niewinnego, ale nie wytrzymał zbyt długo, bo po chwili roześmiał się, a zaraz po nim ja, zainfekowana jego melodyjnym głosem, kiedy się śmiał. 
- To nie jest śmieszne. 
- Nie, ale przytuliłaś mnie, wiec było warto. - Powiedział, wychodząc z windy.

Czterdzieści minut zajęło mi dojście do mieszkania Louis’a i kiedy znalazłam się na miejscu wciąż miałam 13 rzędów schodów do pokonania. Boże ! Muszę wziąć windę , tak będzie znacznie szybciej. Wzięłam głęboki oddech dwa razy i wcisnęłam przycisk 
„13”.  Drzwi się zamknęły, a ja poczułam się jakby całe powietrze uciekło, winda ruszyła, moje serce łomotało znacznie szybciej, czułam się jakby wszystko wokół mnie zaczęło wirować. 
Wybiegłam z windy wkrótce, kiedy zatrzymała się na 13 piętrze. 
Więcej wspomnień z Louis'em. Co zaszło na 13 piętrze ? Moja ręka trzyła Louis'a z całej siły, gdyż miałam atak paniki, przez to , że wepchnął mnie do windy. Zerknęłam na niego. Nigdy nie dowiem się kim był dla mnie w przeszłości, przez John'a.

Może jeśli go zapytam , on ...
- Jesteśmy tutaj. Widzisz ? Nic się nie stało. - Zażartował Louis, przewróciłam oczami, znów wywołując jego śmiech. 
- Tym razem nie. 

Louis pokręcił głową z rozbawieniem, spojrzał na klucz z numerem pokoju i podszedł do drzwi naszego pokoju, otwierając je. Nasz pokój. O mój Boże.

poniedziałek, 1 grudnia 2014

LMA - Chapter 11

- Mamo ? Co ty tu robisz ? - Zapytałam zszokowana, odsuwając się natychmiast od Louis'a. 
- Myślę, że to ja powinnam zapytać Ciebie. - Odpowiedziała, przeskakując wzrokiem pomiędzy mną, a Louis'em. 
- Nie czuła się najlepiej, omal nie upadła na podłogę, gdyby nie to, że ją trzymałem. - Skłamał Louis, nie wiedziałam dlaczego, ale nic nie powiedziałam. 
- Lepiej już idź. - Powiedziała moja  mama, podchodząc bliżej. Nienawiść i pogarda zmieniły jej głos. 
Co jej jest ? Nie znam powodu tej nienawiści. Co on jej zrobił ? Czy ona go zna ? Właściwie, jestem pewna , że tak, ponieważ byłam z nim w samochodzie, w czasie wypadku i ... poprosiłam go
żeby ze mną spał ...
O mój Boże ! Czy zdradziłam Johna z Louis'em ? Nie, nie możliwe! Nigdy nie zrobiłabym czegoś takiego !
- Skarbie, co się stało ? Jesteś strasznie blada. - Zapytała moja mama, wyglądała na zmartwioną. 
- Nic, ja ... potrzebuję ... trochę powietrza. 
- Chodźmy na lunch, przewietrzysz się  i nie robiłyśmy tego już dawno. - Zaproponowała, kiedy podtrzymywałam się jej ramienia.
- Tak. 
Wzięłam portfel i ubrałam płaszcz, wychodząc z agencji z moją mamą. Nalegała, abyśmy pojechały jej samochodem, ponieważ jest w nim szofer, w końcu się zgodziłam. 
Kierowca zabrał nas do restauracji, która była niedaleko od biura i była ekskluzywna. Nie mogłam jej winić, ona po prostu taka była. 
- Skarbie, ten wytatuowany chłopak ... - Zaczęła mama, po tym jak przyniesiono nam zamówienie. 
- Tak ?
- On jest naprawdę niebezpieczny, ma okropną przeszłość. 
- Jest tylko przyjacielem, znam go od niedawna. Pracuję w agencji. - Wytłumaczyłam jej, nie mając pojęcia co wie o jego przeszłości i byciu niebezpiecznym. Chodzi o to, że dlaczego w ogóle się przejmuje ?
- Zabił kogoś, kochanie. 
- Co ?- Zapytałam zszokowana.
- Tylko mówię, żebyś trzymała się od niego z daleka. Nie jest dobry dla Ciebie. - Powiedziała. - Wiesz, że chcę dla Ciebie jak najlepiej. 
- Tak, ale... to nie oznacza, może po prostu miał powód. - Obroniłam go, nie wiedząc dlaczego. 
- Jest niebezpieczny, nie rozmawiajmy o tym znowu. 
- Znowu ? - Zapytałam, jej oczy się powiększyły. 
- Nie , mam namyśli ... ja ...
- Mamo ! Co przede mną ukrywasz ?
- Nic. Ten chłopak pojawił się i natychmiast wywrócił Twoje życie do góry nogami. Nie możesz przyjaźnić się z ludźmi jak on. - Powiedziała niemiłym tonem. 
- Nie jest dzieckiem ! - Powiedziałam , wstając. 
- Więc wybieraj : on czy ja. 
- Co się z Tobą dzieje ?
Wyszłam z restauracji i wróciłam do pracy. Nie wiem dlaczego tak nagle się zmieniła. I dlaczego chciała , żebym wybierała pomiędzy nim, a nią ? Oczywiście, że wybiorę ją, jest moją matką, a Louis jest nikim.
Nawet go nie znam ... chodzi o to, że musiał być dla mnie czymś, przez te wszystkie wspomnienia jakie mam. Poza tym wyglądał na niesamowicie zaskoczonego, kiedy powiedziałam, że go nie pamiętam. 
- Co ja zrobię ? - Zapytałam sama siebie.
Wciąż szłam, aż w końcu dotarłam do agencji. Weszłam do mojego biura i wyszłam natychmiast, aby wziąć Kit-Kat'z z maszyny, no bo przecież nie zjadłam nic.
Kiedy chwyciłam czekoladę, odwróciłam się i zobaczyłam Louis'a, który wchodził do swojego biura. Patrzyłam na niego jak szedł i zjadłam batona. 
"Zabił kogoś, skarbie"
Zastanawiałam się czy to co powiedziała, było prawdą. Czy naprawdę zabił kogoś ? Jeśli to prawda nie mogę się z nim przyjaźnić. 
Wygląda niebezpiecznie, właściwie, to wygląda na kogoś kto byłby zdolny zabić, ale dlaczego to zrobił ? Przez jakąś bójkę z kimś takim jak on ? Był w więzieniu?
Dziwny impuls, którego nie kazał mi iść za nim. Chcę to usłyszeć od niego. Znalazłam się przed jego biurem. Zapukałam do drzwi i usłyszałam jego głos po drugiej stronie,
nakazujący mi wejść. Jego oczy powiększyły się, kiedy mnie zobaczył, nie spodziewał się mnie. Przełknęłam ślinę i zamknęłam za sobą drzwi, przyglądał się każdemu mojemu ruchowi. 
- Emily, co ty tu robisz ?
- Huh ... muszę Cię o coś zapytać. 
- O co ?
- Zabiłeś kogoś ? - Zapytałam, jego twarz stała się poważna, przeraziłam się. Wstał i podszedł do mnie, cofnęłam się. - Louis ?
Nie odpowiedział, po prostu stał, patrząc się na mnie.- Czy to prawda ?
- Już Ci wszystko powiedziałem. - To jedyna rzecz, jaką powiedział, zanim wyszedł z biura, zapach jego perfum powoli znikał. 
Westchnęłam sfrustrowana i weszłam do swojego biura. Nie rozumiem go, przez niego nic nie rozumiem : po pierwsze , mówi, że ponownie się w nim zakocham i że przypomni mi wszystko, a teraz robi coś takiego !
Czy on odszedł ? Poczułam jak ściska mi się serce i gardło na myśl o tym. 
Ugh ! Co się ze mną dzieje ?
Wyciągnęłam telefon i zobaczyłam wiadomość od John'a, przez co natychmiast się uśmiechnęłam. Nie mogę czuć się taka zmieszana, przez Louis'a, to nie zazdrość, jestem z John'em i poślubię go. 
"Muszę dzisiaj pracować do późna, nie będę spał w domu. Kocham Cię"
"To okropne. Kocham Cię."
Włożyłam telefon z powrotem do torebki, w momencie kiedy ktoś zapukał do moich drzwi. Wysłałam wiadomość do John'a, drzwi otworzyły się i zobaczyłam Kayla'e. Przyniosła wiadomość od Pana Jefferson'a, który chciał
abym zjawiła się w jego biurze, aby obgadać coś ważnego. Co tym razem ? Westchnęłam wychodząc z mojego biura i kierując się do biura szefa, zapukałam do drzwi zanim weszłam do środka. Louis siedział na krześle, przed biurkiem szefa. 
- Emily usiądź. - Poprosił z uśmiechem, wskazując na krzesło obok Louis'a. Przełknęłam i usiadłam. - Magazyn będzie sponsorował naprawdę ważny event modowy w Nowym Yorku. Chcę , żebyście tam pojechali i przeprowadzili wywiady z kilkoma modelkami i projektantami. 
Spróbujcie dowiedzieć się wszystkiego i zróbcie to dobrze, ponieważ to będzie specjalny artykuł w naszym czasopiśmie. 
- Będziemy musieli tam zostać ? - Zapytał Louis. 
- Tak. 
- Jak długo ? - Zapytałam. 
- Na 3 dni. Zostaniecie w hotelu, zrobiłem już rezerwację. Wszystko jest już gotowe. 
- Kiedy wyjeżdżamy ?
- Musicie być na lotnisku Heathrow o 8.57, a wylot jest o 9.57. Już macie bilety, proszę to dla Was, to wszystko co musicie wiedzieć. 
Poinformował nas dając odpowiednie papiery. Skinęłam głową tak jak Louis.
Możecie już iść, aby się przygotować. Zróbcie dobrą robotę. Ja i Louis wyszliśmy z biura Pana Jeffersona. Spojrzałam na Louis'a przelotnie i zauważyłam, że patrzy na mnie.
Przez niego czuję się nie pewnie, raz za mną szaleje, raz jest zdystansowany i zimny, nie podoba mi się ten dystans. 
Boże ! O czym ja mówię ?
Westchnęłam ponownie i weszłam do biura, aby zabrać swoje rzeczy. Nie wiem jak spędzę trzy dni w towarzystwie Louis'a i na dodatek muszę zrobić artykuł na cztery strony razem z nim. 
- John. - Powiedziałam, kiedy odebrał telefon. - Muszę lecieć do Nowego Yorku na trzy dni. 
- Dlaczego ?
- Przez pokaz mody, muszę zrobić specjalny artykuł. 
- Kiedy to jest ?
- Muszę być na lotnisku o 8.57. 
- Kochanie, nie mogę lecieć z Tobą. - Powiedział smutny i zmartwiony. 
- W porządku, nie będę sama. - Powiedziałam, żałując , że to zrobiłam. 
- Kto z Tobą leci ?
- L... Louis. 
- Emily ...
- John, będziemy pracować. - Przerwałam mu, westchnął. - Kocham Cię, okay ?
- Tak, ja Ciebie też. 
- Widzimy się za trzy dni. 
- Dzwoń do mnie, kiedy tylko będziesz mogła. 

poniedziałek, 24 listopada 2014

LMA - Chapter 10

-Wyjdziesz za mnie ? - Zapytał. - Emily ? - Powiedział, niepewnie, widząc, że nie odpowiadam, ale dajcie mi chwilę. Właśnie poprosił mnie o rękę !
-Huh... Ja ... wow...
Nie miałam słów, nigdy nie pomyślałabym, że mi się oświadczy, tym bardziej w takiej nerwowej i niespodziewanej sytuacji.
- To ... o mój ...
Spojrzałam na John'a i zauważyłam, że patrzy na mnie z nadzieją, zerknęłam na Louis'a, widziałam wiele emocji na jego twarzy : szok, smutek, złość i nadzieję, właściwie nie wiedziałam z jakiego powodu pojawiła się połowa z nich.
-Tak. - Wreszcie odpowiedziałam, wciąż zaskoczona, John uśmiechnął się i przytulił mnie natychmiast i zakręcił mną , podnosząc z ziemi.
-Kocham Cię. - Powiedział z wielkim uśmiechem.
- Ja Ciebie też.
- Lepiej już pójdę. - Louis się odezwał.
Patrzenie jak odwraca się i idzie w stronę swojego mieszkania sprawiło, że miałam ochotę go przytulić, ponieważ wyglądał na smutnego i samotnego, ale nie mogłam tego zrobić, ponieważ John  obok mnie i mogłoby to być niezręczne i złe, a ja niedługo zostanę jego .
O mój Boże ! Jestem narzeczoną John'a .
- Wracamy do domu ?

- Huh ... tak, ale myślę, że powinniśmy zacząć planować wesele. 
- Powinniśmy. - Zgodził się i zaśmiał, wywołując tym samym mój śmiech. 
Pocałowaliśmy się namiętnie , zanim weszliśmy do samochodu. Wiem, że mnie okłamał, ale zrobił to , bo mnie kocha
i nie chce mnie stracić ... właściwie , nadal nie rozumiem w jaki sposób miałby mnie stracić. Okłamał mnie w sprawie Louis'a, który był ze mną w samochodzie w czasie wypadku,
ale myślę, że mogę mu wybaczyć ... prawda ?
Nie pojmuję , dlaczego znalazłam się wtedy w aucie z kimś takim jak Louis.
Kim był Louis ? Kim był dla mnie, że John posunął się do kłamstwa ?
Dotarliśmy do domu, usiadłam na kanapie z laptopem, oglądając suknie ślubne. Nie wybraliśmy jeszcze daty i tego wszystkiego, przecież oświadczył mi się 10 minut temu,
ale jestem naprawdę nie zdecydowaną osobą jeśli chodzi o ubrania, więc lepiej jeśli zacznę wybierać już teraz. 
John usiadł obok mnie, zerknął na ekran komputera i roześmiał się. Spojrzałam na niego z uniesionymi brwiami. 
- Co ?
- Nic, nic. 

(...)
Ktoś zapukał do moich drzwi mojego biura, kiedy pisałam artykuł
przeklęłam tego kogoś, ponieważ miałam niesamowitą wenę, jeśli chodzi o temat artykułu na ten tydzień.
- Wejść !
Drzwi otworzyły się ukazując Louis'a, moje serce zabiło szybciej, nie wiem dlaczego. Spojrzałam na jego poważną i zranioną twarz,
jego oczy wpatrywały się w moje, jak gdyby był to ostatni raz kiedy to robi. 
- Czego ...
- Więc, wychodzisz za mąż. 
- Huh ... najwyraźniej tak. 
- Popełniasz błąd.
- Ludzie zazwyczaj mówią "Gratulacje" , albo "Będziesz naprawdę szczęśliwa".
- Mówią to kiedy mają powód do świętowania , albo kiedy wiedzą, że osoba będzie szczęśliwa.
- Myślisz, że nie będę szczęśliwa ?
- Tak. 
- Dlaczego ?
- Bo go nie kochasz. 
- To nie prawda. 
- Ja wiem, że tak. Jestem pewien, że bardziej cieszyło Cię tych kilka minut w łazience ze mną, nić trzy lata z nim.


...Emily obudź się. - Usłyszałam, kiedy ktoś potrząsnął moim ciałem. - Emily ! - Głos Louis'a stał się głośniejszy, natychmiast otworzyłam oczy patrząc na jego piękną twarz.
- Louis ! - Powiedziałam z ulgą w głosie, uczepiłam się jego szyi z całej siły. 
- Spokojnie, to był tylko sen. - pocieszał mnie, kiedy jego dłoń głaskała moje plecy. 
- Przepraszam, że Cię obudziłam. - Powiedziałam lekko zdenerwowana i zawstydzona, bawiąc się moimi palcami, zawsze to robię, kiedy jestem zdenerwowana, mam tak od dziecka. 
- W porządku. Czujesz się lepiej ? - Zapytał. 
Sen, który właśnie miałam powrócił do mojej głowy, przypominając wszystko co się wydarzyło,
to co mój tata zrobił mojej mamie i mnie. Usłyszałam westchnięcie Louis'a, jego dłoń dotknęła mojej twarzy, sprawiając , że spojrzałam na niego. 
Zatrzęsłam się, ponieważ wciąż byłam roztrzęsiona po moim koszmarze i wciąż nie przyzwyczaiłam się do jego dotyku. 
- Chcesz o tym pogadać ? - Zapytał, pokręciłam głową, jeśli bym coś teraz powiedziała, prawdopodobnie utonęłabym we łzach. - Okay, będę w salonie, jeśli potrzebowałbyś czegoś. 
Louis wstał z łóżka, ale złapałam jego ramię, nie wiedząc dlaczego.
Kiedy odwrócił się w moją stronę, mówiłam szybko, żeby nie stracić odwagi.
-Co ? - Zapytał, odwróciłam głowę zawstydzona, nie miałam pojęcia czy nie zrozumiałam, czy po prostu był w szoku.
- Emily, nie usłyszałem co powiedziałaś. 
- Możesz... ze mną zostać ? Jeśli ... jeśli nie ... chcesz ... to w porządku. - Powiedziałam pospiesznie, od momentu kiedy spojrzał na mnie zszokowany, nie mówiąc niczego.
- Zostanę. - Odpowiedział sekundę później, odetchnęłam z uglą. 
Chyba oszalałam prosząc go o coś takiego, ale czuję się bezpiecznie przy nim, a poczucie bezpieczeństwa było wszystkim czego teraz pragnęłam i potrzebowałam. 
- Dziękuję ... za ... to , że ze mną zostałeś. 
- W porządku. 
Moje oczy zamknęły się, byłam bardziej zrelaksowana. Ramiona Louis'a wokół mojego ciała sprawiały, że czułam
się bezpieczna. Jedyny sen jaki pamiętam to ten o chłopaku z niebieskimi oczami, brązowymi włosami, mnóstwem tatuaży i kolczyków, to wszystko zmieni moje życie na pewno. 

O. Mój. Boże. - Wyszeptałam. 
Co to było ? Czy to wspomnienie ? Nie. Nie może być, nigdy nie poprosiłabym go o coś takiego !
Ale ... wyglądało to tak realistycznie, jakby to wydarzyło się naprawdę. Zastanawiam się czy ja i Louis ... O Boże, nigdy ! Nie, oszalałam, prawdopodobnie to była chwila pomiędzy mną , a John'em i coś mi się pomieszało, ponieważ Louis
nie chce wyjść z mojej głowy i to przez niego jestem niepewna coraz bardziej i bardziej, czzuję jakbym lubiła go bardziej niż powinnam. 
O nie. Nie pomyślałam tego. 
Co się ze mną dzieje ? Dlaczzego czuję się tak dziwnie ? Jestem nażyczoną John'a, nie powinnam się tak czuć, nie powinnam nawet o tym myśleć!
To wszystko wina Louis'a, to przez niego te wszystkie sny/wspomnienia pojawiają się w mojej głowie, odkąd go poznałam. 
Przyszedł po to , żeby zniszczyć moje życie i nie pozwala mi być szczęśliwą! Muszę się od niego uwolnić, uciec najdalej jak mogę.
- Emily, co się stało ? 
To będzie trudne, zwłaszcza, jeśli będzie wypowiadał moje imię w ten sposób, przechodzą mnie wtedy dreszcze, których nie powinnam czuć. 
- N-nic. 
- Kłamiesz.
- Nie. 
- Ty ... trzęsiesz się ? - Powiedział podchodząc bliżej. 
- Nie zbliżaj się do mnie.
- Nie , chcę wiedzieć co się stało, że nagle jesteś w takim stanie. 
- Louis, przestań. - Poprosiłam, prawie błagając. 
Odsunęłam się od niego, podczas gdy on próbował się zbliżyć, dotarł do mnie szybko i chwycił moją dłoń, przyciągając mnie do siebie i tuląc. 
Moje oczy powiększyły się, powinnam go odsunąć, ale ten uścisk był taki cudowny i czułam się niesamowicie bezpiecznie i o dziwo czułam miłość, nie mogłam się od niego odsunąć, pozwoliłam sobie być w jego ramionach.

Łza spłynęła po mojej twarzy, przez to co właśnie zobaczyłam w swojej głowie.
Przez to, że nie wiedziałam dlaczego poprosiłam Louis'a, żeby został ze mną. Nie wiedziałam, dlaczego czuję się przy nim w ten sposób. Powiedział, że z nim będzie mi lepiej niż z John'em.
Nie pamiętam kim jest. I nie chcę przestać go przytulać, ale muszę go zostawić, to jest złe. 
- Louis...
- Shh... - Przerwał mi, zacieśniając uścisk wokół mojego ciała, jego zapach przesiąknął moje płuca.
- Emily !

- Mama ?